Przez ostatnią dekadę Irlandia rozwijała się w średnim tempie 7,2 proc. rocznie. Oznacza to, że przeciętny mieszkaniec tego kraju jest dwukrotnie bardziej zamożny niż dziesięć lat temu. W kampanii wyborczej w Polsce mówiono nawet o powtórzeniu u nas irlandzkiego cudu.
Ale teraz gospodarka Irlandii ma duży problem. PKB zaczyna spadać. W pierwszym kwartale obniżył się aż o 1,5 proc. rok do roku. Pociągnie to za sobą wzrost bezrobocia.
Przyczyna recesji jest podobna jak w Stanach Zjednoczonych – pęknięcie bańki na rynku nieruchomości. W Irlandii wartość produkcji budowlano-montażowej w relacji do PKB wynosi ok. 10 proc. W pierwszym kwartale sektor ten zanotował spadek aktywności aż o 16 proc., ponieważ ceny domów zaczęły się szybko obniżać.
Tak głęboki spadek PKB w pierwszych trzech miesiącach roku to w pewnej mierze efekt statystyczny. W tym samym okresie ubiegłego roku PKB zwiększył się aż o 8,7 proc., dlatego baza odniesienia była bardzo wysoka. Ale trudno liczyć, że nadchodzące kwartały przyniosą znaczną poprawę.
Z przedstawionych kilka dni temu prognoz Instytutu Badań Społeczno-Ekonomicznych (Economic Social Research Institute) wynika, że w całym 2008 r. produkt narodowy brutto (różni się od PKB tym, że nie uwzględnia zysków zagranicznych firm, za to uwzględnia zyski irlandzkich inwestorów w innych krajach) Irlandii może się obniżyć o 0,4 proc., a w 2009 r. wzrośnie zaledwie o 1,9 proc. W ciągu roku bezrobocie może przekroczyć 7 proc., podczas gdy w 2007 r. wynosiło tylko 4,6 proc. Pierwszy raz od 1990 r. więcej ludzi wyjedzie z Irlandii, niż przyjedzie do tego kraju.