Rekord kursowy padł w Wenezueli w poniedziałek. Na czarnym rynku dolar kosztował 11,2 tys. boliwarów, to o tysiąc więcej aniżeli kurs z piątku, podała agencja Nowosti. To także ponad cztery razy więcej aniżeli kurs oficjalny wynoszący według portalu Dolar Today - 2,7 tysiąca boliwarów.
Dno kursowe boliwara to pochodna nie tylko wciąż pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, ale też wyników niedzielnych wyborów do zgromadzenia narodowego. Odbyły się przy masowych protestach. Wenezuelczycy nie zgadzali się na wybory zwołane przez niechcianego prezydenta z naruszeniem prawa. Ekipa trzymającego się kurczowo stołka prezydenckiego Nicolasa Maduro nie wahała się użyć broni przeciwko współobywatelom. Były ofiary śmiertelne.
Następnego dnia Wenezuelczycy rzucili się wyprzedawać bezwartościowe boliwary. Wobec pustych półek w miejscowych sklepach, na zakupy jeżdżą do Kolumbii, a tam boliwarów nikt nie chce. Według analityków Międzynarodowego Funduszu Walutowego gospodarczy kryzys doprowadzi w Wenezueli do 720 proc. inflacji na koniec tego roku i 2068 proc. w 2018 r. To najwyższa inflacja na świecie. MFW prognozował też w tym roku zmniejszenie się o 7,4 proc. PKB Wenezueli. Teraz jednak spadek może być dwucyfrowy.