– Poprawka do projektu ustawy budżetowej na 2009 rok, obniżająca prognozowany wzrost PKB oraz dochody i wydatki państwa, zostanie przyjęta przez Radę Ministrów we wtorek, w Sejmie zostanie zgłoszona podczas drugiego czytania budżetu, czyli w środę – poinformował „Rz” Zbigniew Chlebowski, szef Sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Jego zdaniem cięcie dochodów o 3 – 4 mld zł wynika wprost z weryfikacji prognozy wzrostu PKB, oszczędności zaś w wydatkach na tę kwotę trzeba będzie poszukać w każdym z ministerstw. Przewodniczący Klubu PO zapewnił, że nie zwiększy się poziom deficytu budżetowego (18,2 mld zł), także prognoza dotycząca inflacji – 2,9 proc. – pozostanie bez zmian.
[wyimek]3,8 proc. PKB miałby wynieść wzrost gospodarczy w 2009 roku po obniżeniu rządowych prognoz[/wyimek]
– Nie wiem, skąd poseł Chlebowski ma takie informacje. Minister finansów nie podjął jeszcze decyzji ani w sprawie korekty założeń makroekonomicznych, ani ewentualnej poprawki do budżetu na przyszły rok – zapewniła „Rz” Elżbieta Suchocka-Roguska.
Wcześniej ministerstwo informowało, że nie wyklucza obniżenia szacunków dotyczących wzrostu PKB, jednak jako prawdopodobny przedział podawano 3,5 – 4 proc. Zaznaczał o przy tym, że nie musi się to wiązać z korektą dochodów i wydatków. Elżbieta Suchocka-Roguska stwierdziła w piątek, że nie może wykluczyć, iż taka poprawka budżetu się nie pojawi, ale na ostateczną decyzję trzeba poczekać do wtorku.
Zbigniew Chlebowski powołuje się jednak na swoją rozmowę z ministrem finansów Jackiem Rostowskim. – Redukcja PKB będzie wymagała cięcia dochodów i wydatków, ale jesteśmy zgodni, że nie wolno ruszać deficytu. – Niski deficyt jest wielkim osiągnięciem w obliczu światowego kryzysu – powiedział Chlebowski.
Z tą opinią zgadza się Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Rynki finansowe źle by odebrały zapowiedź zwiększenia deficytu – wyjaśnia ekonomista. Jego zdaniem weryfikacja wzrostu PKB o jeden punkt procentowy może okazać się niewystarczająca. – Taki poziom jest do osiągnięcia przy założeniu, że gospodarka USA będzie rosła w tempie 0 – 1 proc., strefy euro 0,5, a akcja kredytowa nie spadnie w ciągu roku poniżej 10 proc. – wylicza Jankowiak. – To jednak może być trudne do spełnienia.