Rządowa komisja ds. działalności legislacyjnej Rosji zaopiniowała negatywnie projekt ustawy o wprowadzeniu od 2022 r. podatku od luksusu dla właścicieli drogich nieruchomości, samochodów, jachtów i prywatnych odrzutowców, informuje agencja TASS.

Zgodnie z projektem, podatek od luksusu mieli płacić właściciele nieruchomości mieszkalnych i działek o wartości 50 mln rubli (2,6 mln zł) lub więcej, samochodów o wartości 8 mln rubli (420 tysięcy zł) lub więcej, a także samolotów, helikopterów, jachtów, łodzi o wartości 15 mln rubli (780 tyś. zł) lub jeszcze.

W odniesieniu do nieruchomości stawki podatku miały wynosić od 0,3 proc. do 3 proc. w zależności od wartości, dla samochodów - od 1 proc. do 5 proc. dla jachtów i samolotów - od 3 proc. do 7 proc.

Bloomberg

Odrzucając projekt, rządowa komisja uzasadniła to faktem, że określona nieruchomość „podlega już opodatkowaniu innymi podatkami (podatek od majątku osób fizycznych, podatek od majątku organizacji, podatek gruntowy, podatek transportowy)", które przewidują podwyższony poziom opodatkowania z uwzględnieniem jego kosztu. „Tak więc na przykład od 1 stycznia 2014 r. przewiduje się stosowanie współczynników podwyższających przy obliczaniu podatku transportowego w odniesieniu do samochodów osobowych o średniej wartości 3 mln rubli lub więcej" – stwierdza projekt odwołania.

Tym samym, zdaniem komisji rządowej, przyjęcie dokumentu doprowadzi do powstania podwójnego opodatkowania określonych w projekcie obiektów.

Autorami inicjatywy byli deputowani frakcji Sprawiedliwa Rosja na czele z jej liderem Siergiejem Mironowem i wiceprzewodniczącym Dumy Państwowej Igorem Anańskim.

Gdyby inicjatywa wyszła od Władimira Putina, podatek błyskawicznie stałby się prawem. Putin przed każdą swoją kampanią wyborczą opowiadał obywatelom, że zmniejszy przepaść między nędzą a bogactwem w Rosji, a jednym z narzędzi będzie podatek od luksusu. Kiedy wybory mijały, podatek znikał z kręgu zainteresowania prezydenta.

I nic dziwnego. Musieliby go płacić nie tylko oligarchowie i menażerowie państwowych korporacji, ale też cały rosyjski parlament, urzędnicy kancelarii prezydenta i jego najbliższy dwór, większość wyższych urzędników ministerialnych i regionalnych. Słowem cała rosyjska kasta tłustych, urzędniczych kotów - największy i najwierniejszy elektorat Kremla.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM