Reklama

Po co tracić czas w kolejkach?

Polacy coraz częściej kupują podstawowe produkty (spożywcze i chemiczne) w sklepach internetowych. Rynek warty jest już około 100 mln zł

Publikacja: 01.10.2009 17:41

Po co tracić czas w kolejkach?

Foto: Alma Market

– Oczywiście z powodu kryzysu widzimy zmiany w koszyku kupowanych produktów, ale nadal miesięcznie zwiększamy obroty 5-10 proc. w stosunku do miesiąca wcześniejszego – mówi Witold Ferenc, prezes Frisco.pl. W tym roku obroty sklepu sięgną nawet 20 mln zł wobec 9 mln zł w 2008 r. Według szacunków tej firmy wydatki na tego typu zakupy wynoszą już w Polsce ok 100 mln zł a rosną po kilkadziesiąt procent rocznie. Sprzedaż prowadzi ponad 100 sklepów czasami specjalizujących się tylko w winach czy zdrowej żywności.

W Wielkiej Brytanii sprzedaż w sieci odpowiada za nawet 7 proc. handlu żywnością. Liderami są Tesco i działający od siedmiu lat Ocado.com, którego obroty wynoszą już 1 mld funtów.

– W Polsce internet pozostanie tylko uzupełnieniem oferty i nigdy nie stanie się kanałem dominującym, jednak jest to perspektywiczny kanał na którym także można zarobić – mówi Andrzej Wojciechowicz, prezes Bomi.

Firma już od dawna prowadzi sprzedaż w sieci w zestawieniach wypada słabo – według raportu Internet Standard w ub. r. jej obroty w tym kanale wyniosły poniżej 1 mln zł. Jak zapowiada Wojciechowicz już trwają prace nad zmianami w pracy sklepu oraz jego systemie logistycznym.

Rankingi nie obejmują też ToTu.com, najstarszego na rynku. Zamówienia z niego trafiają bowiem do tradycyjnych sklepów w całym kraju, które je realizują. Analitycy traktują tę formę raczej jako pośrednictwo w sprzedaży dlatego sklep wypada z zestawień. Zdecydowanym liderem jest sieć Piotr i Paweł, która sprzedaż w sieci rozpoczęła w 2003 r. i dzisiaj prowadzi ją w Poznaniu, Wrocławiu, Bydgoszczy oraz Warszawie. Przychody w tym kanale wyniosły w zeszłym roku 15 mln zł z 63 tys. zamówień o średniej wartości 237 zł.

Reklama
Reklama

Dużo krócej działa internetowy sklep innej sieci delikatesowej Alma, która już generuje w tym kanale 6,5 mln zł. – W II kwartale sprzedaż sklepów, które działały w 2008 r. wzrosła 150-200 proc. zaś łącznie sprzedaż w internecie w tym okresie wzrosła niemal 300 proc. – mówi Stanisław Krzaklewski, dyrektor internetowych delikatesów Alma.

Za wzrost rynku odpowiadają głównie duże miasta z Warszawą na czele. Jak czytamy w raporcie Internet Standard w stolicy sklep internetowy Piotr i Paweł wygenerował w 2008 r. ponad połowę obrotów, zaś Alma to 40-45 proc.

Biznes
Umowa UE–Mercosur zamrożona, kryzys taksówek, złoto i srebro biją rekordy
Biznes
Polscy konsumenci chcą więcej lokalnej produkcji
Biznes
Koniec dopłat do elektryków, Trump grozi Francji, NBP stawia na złoto
Biznes
Totalizator to firma technologiczna
Biznes
UE stawia na dyplomację, boom medtechów i wzrost nierówności
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama