Reklama

Po kontrakcie JAL walka wielkich o względy ANA

Boeing dotknięty utratą ogromnego kontraktu z JAL na rzecz Airbusa będzie bronić swej pozycji wobec drugiej dużej linii i klienta, japońskiego ANA. Impet jest na razie po stronie Airbusa.

Publikacja: 09.10.2013 16:28

Szefowie koncernu starają się  nadal zrozumieć, dlaczego ich długoletni klient zamówił 31 A350 o wartości 9,5 mld dolarów z opcją na 25 następnych. Kontrakt sprzed kilku dni był pierwszą dużą porażką Boeinga w Japonii.

ANA Holdings potrzebuje około 35 samolotowy, którymi zastąpi B777 i podobnie jak JAL bierze pod uwagę A350 i B777X, z nowymi silnikami, unowocześnioną wersję popularnego samolotu  szerokokadłubowego dalekiego zasięgu. Po porażce z JAL ANA stała się dla Boeinga klientem, którego nie można stracić za żadną cenę, szefowie koncernu znaleźli się zatem pod presją zrobienia wszystkiego co w ich mocy, aby nie stracić następnej umowy - twierdzi osoba z branży związana z producentem.

Bliskie powiązania dyplomatyczne USA z Japonią, kluczowym sojusznikiem w Azji, mogą pomóc Boeingowi, ale niektórzy analitycy uważają, ze ANA kupi samoloty Airbsua, aby zabezpieczyć się  rpzed opóźnieniami w dostawach i uniknąć pozostania ze starzejącą się flotą, podczas gdy  konkurenci będą korzystać  z nowoczesnych maszyn zużywających mniej paliwa. A350 Airbsua ma wejść do eksploatacji w 2015 r., konkurencyjny B777X Boeinga nie przed 2020 r.

- Dla ANA oparcie się na B777X może oznaczać ryzyko, że jego główny konkurent, JAL, odbierze A350  do zastąpienia nimi B777 na kilka lat wcześniej przez ANA. Dlatego też zamówienie samolotów w Europie jest bardzo prawdopodobne - ocenia analityk lotniczy Richard Aboulafia z grupy Teal.

Kontrakt JAL-a zabezpieczył tę linię przed ryzykiem opóźnionych dostaw, jak to było z B787. Po klęsce z dreamlinerem Boeing zwiększył zaniepokojenie wśród klientów odraczając premierę bardzo oczekiwanych B777X i B787-10 - dodał Aboulafia. - Teraz, gdy Japończycy ubezpieczyli się (zamówieniami u Airbusa), inni w regionie zechcą zrobić to samo. Szefów od sprzedaży w Airbusie czeka więc kilka intensywnych i lukratywnych miesięcy - uważa analityk.

Reklama
Reklama

Nadal jednak powiązania Boeinga z gigantami przemysłu M'bishi Heavy Industries, Kawasaki Heavy Industries i Fuji HI, które razem produkują 35 proc. dreamlinera i są dużymi dostawcami dla innych samolotów, są kluczowym czynnikiem, który może zadziałać  na korzyść koncernu na szczeblu politycznym.

Mimo ostatniego sukcesu Airbusa uważa się powszechnie na przegranej pozycji o względy ANA. Poza JAL Europejczykom udało się pozyskać dla swych A350 kilku innych markowych klientów: Singapore Airlines, Cathay Pacific, Qatar Airways i Emirates Airlines.

ANA używa kilku A320 na krótkich trasach, a na długich ma wyłącznie samoloty Boeinga. Należała do premierowych klientowi (launch customer) dreamlinera i nadal jest  największym użytkownikiem B787.

Przewoźnik ogłosił, ze podejmie decyzję o kupnie na początku 2014 r., analitycy uważają, że dotrzyma tego terminu. – Dobrą stroną w Japonii jest to, że gdy zobowiążą się do jakiegoś terminu, to starają  się go dotrzymać - stwierdził drugi przedstawiciel branzy. Jego zdaniem, będzie to bardzo aktywny koniec roku i początek następnego dla obu producentów samolotów.

Opóźnienia dreamlinerów

Prezes ANA, Shinichiro Ito powiedział we wrześniu, że linia uwzględni w swej decyzji ryzyko opóźnień dostaw. Nawiązal tym do B787 i następnego uziemienia tych samolotów.  Problemy z B8787 zaszkodziły wizerunkowi Boeinga i wzbudziły wątpliwości, czy koncenr potrafi dostarczać samoloty w terminie.

Lufthansa Est pierwszym klientem na B777X, zamówiła 34 sztuki, kilka linii znad Zatoki jest zainteresowane większą wersja B777-9X zabierającą do 400 pasażerów. Samolot z nowymi silnikami i skrzydłami, co da mu większy zasięg od obecnych 777-300ER, może być produkowany od końca tego roku i wejść do eksploatacji koło 2020 r.

Reklama
Reklama

ANA otrzymała kilka  briefingów o A350 i B777X, nadal zbiera  takie informacje. Japońskie linie są trudnymi klientami dla obu producentów, bo zadają wiele pytań o osiągi ich maszyn.

Airbus może mieć lekką przewagę, bo jego pierwszy wariant A350-900 wykonał pierwszy lot w  czerwcu. Danych z próbnych lotów użyto do potwierdzenia informacji, jakie producent przekazał wcześniej ewentualnym klientom. Gdy pierwsze A350 trafia do JAL w 2019 r., będzie to już sprawdzony samolot, bo jego  dostawa zacznie się w 2014 r.

B777X pozostaje na razie w fazie koncepcji. Niepewność co do harmonogramu dostaw i osiągowi, zwłaszcza po decyzji JAL oznacza, że szefowie Boeinga musza lepiej przekonywać do swego wyrobu. Z impetu korzysta na razie Airbus. - Gdy wsunie się stopę w uchylone drzwi, to  łatwiej wejść - ocenia człowiek z branży lotniczej.

Biznes
Polscy konsumenci chcą więcej lokalnej produkcji
Biznes
Koniec dopłat do elektryków, Trump grozi Francji, NBP stawia na złoto
Biznes
Totalizator to firma technologiczna
Biznes
UE stawia na dyplomację, boom medtechów i wzrost nierówności
Biznes
Grenlandia i cła Trumpa, plany rozwoju polskiej armii i blackout Kijowa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama