Dlaczego Polacy przepłacają za tak wiele różnych typów produktów?

Rafał Antczak: Nie lubimy o tym mówić, ale nie jesteśmy dużym rynkiem. Poziom zarobków w Polsce jest ciągle znacznie niższy niż w Europie Zachodniej. Tymczasem dla producentów to się właśnie liczy – niskie ceny gwarantuje też otwartość rynku i jego konkurencyjność, z czym też u nas bywa różnie.

Jednak różnice w cenach są chyba zbyt duże?

Zależy od punktu widzenia – porównując ceny z amerykańskimi, wiele osób zapomina, że już na wstępie tylko z powodu samych różnic w podatku VAT polskie ceny są ok. 20 proc. wyższe. Dochodzą też inne aspekty, jak choćby koszty transportu czy wahania kursowe. Jeśli waluta ma kurs płynny, to dystrybutor będzie się chciał przed tym zabezpieczyć, oczywiście na wszelki wypadek odpowiednio zawyżając cenę.

Nie dość że ceny wysokie, to jeszcze często dostajemy w zamian produkty gorszej jakości.

Zostało już wielokrotnie udowodnione, że wiele produktów na rynkach rozwijających ma faktycznie nieco gorsze parametry. Chodzi zwłaszcza o produkty z klasy premium i wyższej – klasa średnia chce importowanych dóbr, ponieważ ocenia je lepiej i chce za nie płacić. W tym wypadku widzę zadania dla nadzoru konsumenckiego – przecież łatwo można sprawdzić parametry choć kilku produktów, na ile polskie odpowiedniki odstają od zachodnioeuropejskich wersji pod względem parametrów, jak i ceny. Systematyczne upublicznianie takich informacji mogłoby spowodować zmianę ich polityki. Inaczej będzie to bardzo trudne – rynek sam to reguluje. Gdy wprowadzane było euro, okazało się, że różnice w cenach identycznych samochodów pomiędzy krajami strefy wspólnej waluty potrafiły sięgać 20 proc. Konsumenci zaczęli kupować je więc tam, gdzie taniej, i firmy musiały zmienić zasady działania.

—rozmawiał Piotr Mazurkiewicz