Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego kwestia sukcesji w LVMH budzi obawy inwestorów?
- Co myślą akcjonariusze o braku transparentności w planowaniu sukcesji w LVMH?
- Jakie potencjalne konflikty mogą wystąpić w drugim pokoleniu rodziny Arnault?
- Dlaczego planowanie sukcesji stało się kluczowym czynnikiem ryzyka dla LVMH?
Arnault, który nadzoruje koncern o wartości 350 mld dol., obejmujący ponad 70 marek, w tym Diora i Tiffany’ego, ma pięcioro dzieci zaangażowanych w zarządzanie swoim luksusowym imperium, ale nie daje żadnych sygnałów, że chce przejść na emeryturę. W wieku 76 lat wciąż nie wskazał następcy – pisze agencja Reutera.
Od dawna w europejskich kręgach biznesowych krążą pytania o to, kto przejmie stery po Bernardzie Arnault, najbogatszym Francuzie, który w kwietniu ubiegłego roku po raz drugi wydłużył maksymalny wiek pełnienia łączonej funkcji prezesa i przewodniczącego rady dyrektorów – tym razem do 85 lat.
Rosnące obawy inwestorów: sukcesja staje się ryzykiem
Część akcjonariuszy uważa, że nierozwiązana kwestia sukcesji stała się dla spółki obciążeniem. – Planowanie sukcesji na obecnym etapie wydaje się niejasne i nieprzejrzyste – powiedział Stefan Bauknecht, zarządzający portfelem akcji w DWS, spółce należącej do Deutsche Banku i 12. co do wielkości akcjonariuszem LVMH według danych LSEG. – Chcemy większej przejrzystości i planu tego, jak sytuacja będzie się rozwijać – dodał w rozmowie z Reuterem.
Czytaj więcej
Francuski koncern LVMH, największy na świecie producent towarów z najwyższej półki, rozważa rozwi...