W Polsce działa niemal 0,5 tys. firm zajmujących się grami. Zatrudniają w sumie 15 tys. osób, co stawia branżę na trzecim miejscu w Europie, po Wielkiej Brytanii oraz Francji. Największym studiem w Polsce jest CD Projekt. Już wkrótce wypuści na rynek nowy tytuł: dodatek do gry „Cyberpunk”.
– Jesteśmy na ostatniej prostej przygotowań do premiery „Widma wolności”. Podtrzymujemy, że premiera dodatku będzie 26 września – informuje Katarzyna Szulc z CD Projektu.
Czytaj więcej
Nastroje w branży są chłodniejsze niż kilka lat temu, ale ostatnio nie brakuje ciekawych wieści. Największe emocje wzbudza CD Projekt.
Polskie studio pokazuje już fragmenty gry na imprezach branżowych. – Z „Widmem wolności” byliśmy m.in. na Summer Game Fest Play Days w Los Angeles oraz Xbox FanFest. Fragment rozgrywki prezentowaliśmy także mediom w trakcie tzw. pokazów w warszawskim biurze oraz w Japonii i Korei Południowej. Zdecydowana większość opinii na temat nadchodzącego dodatku była pozytywna – informuje przedstawicielka CD Projektu.
We wrześniu możemy oczekiwać również wysypu potencjalnych globalnych hitów. – Wychodzi wówczas „Mortal Kombat 1”, „Starfield”, „Payday 3”, „Lies of P” oraz następca serii „FIFA” – „EA Sports FC 24” – wylicza Andrzej Bazylczuk, przedstawiciel firmy Gamivo.
Niedawno ukazała się pełna wersja gry „Baldurs Gate 3”, o której już teraz mówi się, że ustanowi nowe standardy dla gier typu RPG.
– W ciągu najbliższych miesięcy będziemy mieć na pewno jeszcze kilka takich sukcesów. Takiego sukcesu życzymy naszym kolegom i koleżankom z Bloober Team, którzy za kilka tygodni wydają „Silent Hill 2”. I liczymy, że nasz „Winter Survival” również zostanie zauważony – mówi Piotr Żygadło, zarządzający studiem Drago entertainment.
Czytaj więcej
Akcje kilkunastu studiów notowanych na giełdzie mają potencjał wzrostowy – wynika z wycen analityków. To dobry czas, żeby znów zainteresować się tą...
W najbliższych miesiącach na rynek trafią też nowe gry z portfela wydawniczego 11 bit studios. Chodzi o „The Invincible” (gra oparta na powieści Stanisława Lema) oraz „The Thaumaturge”. Jeszcze w tym roku na rynek trafić może też mobilna wersja flagowej gry 11 bit studios, czyli „Frostpunka”.
Nad dużą produkcją – „Chimerą” – pracuje warszawskie studio Creepy Jar. Globalną popularność przyniosła mu gra „Green Hell”, czyli symulator przetrwania w dżungli amazońskiej. Czas pokaże, jak poradzi sobie „Chimera”. Będzie dostępna w trybie singleplayer lub w tzw. trybie kooperacji do czterech graczy.
Przedstawiciele branży przyznają, że początek roku był stosunkowo trudny, ale podkreślają, że w ostatnim czasie napływa coraz więcej pozytywnych informacji, i to zarówno od dużych podmiotów, jak transakcja Techlandu, jak i mniejszych graczy, którzy zyskują duży rozgłos swoimi produkcjami.
– Perspektywy dla branży niezmiennie uważam za dobre. Po latach dużej hossy korekta w końcu musiała nadejść, ale to nie oznacza, że branża przestała być perspektywiczna. Polski Gamedev nadal jest marką uznaną na świecie i jesteśmy w stanie konkurować z wielkimi podmiotami zagranicznymi, posiadając mniejsze budżety – twierdzi Mateusz Adamkiewicz, prezes Gaming Factory.
Czytaj więcej
Globalni giganci i duże studia działające w Polsce redukują zatrudnienie. To nie oznacza, że branża ma przed sobą kiepskie perspektywy, ale rynek e...
Aż 97 proc. produkcji polskiej branży gier jest eksportowane. Według danych Newzoo na koniec tego roku liczba graczy na świecie ma sięgnąć 3,4 mld, co oznacza ponad 6-proc. wzrost rok do roku. Z kolei liczba osób płacących za gry ma wzrosnąć o 7,3 proc., do 1,47 mld – wynika z najnowszego raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Przedstawiciele branży twierdzą, że widać ostatnie fazy wygaszania sprzedaży gier na nośnikach fizycznych, tzw. pudełek. W związku z tym spada procentowy udział największych rynków (Stany Zjednoczone, Chiny) na rzecz gospodarek wschodzących. Będzie to stawiać duże wyzwania przed polskimi twórcami, którzy obecnie nie zawsze radzą sobie z różnicami kulturowymi.
– Tworzenie gier, które będą atrakcyjne dla odbiorców z Ameryki Południowej, Azji czy Afryki, będzie wymagać jeszcze więcej zmian w podejściu i w nadchodzących latach może to być czynnik świadczący o sukcesie lub jego braku – podsumowuje Żygadło.