Ikea korzystała z pracy przymusowej na Białorusi, chodzi o najcięższe więzienia

Ikea odrzuca zarzuty o powiązania z pracą więźniów na Białorusi. Dochodzenie francuskich dziennikarzy wykazało jednak, że białoruskie firmy z listy dostawców Ikei, co najmniej 10 lat współpracowały z najcięższymi więzieniami białoruskiego reżimu. A sam koncern w ciągu trzech ostatnich lat potroił zamówienia na Białorusi. I nie jest to pierwszy taki przypadek w historii Ikei.

Publikacja: 20.11.2022 13:16

Ikea korzystała z pracy przymusowej na Białorusi, chodzi o najcięższe więzienia

Foto: Adobe Stock

Założona przez Szweda Ingvara Kamprada obecnie holenderska grupa produkcyjno-handlowa Ikea w marcu tego roku, tuż po rosyjskiej napaści na Ukrainę, zerwała stosunki z dostawcami z Białorusi i Rosji, a następnie ogłosiła wycofanie się z tych krajów.

Dochodzenie przeprowadzone przez dziennikarzy francuskiego portalu śledczego Disclose ujawniło wczoraj, że kilka białoruskich firm, które jeszcze niedawno figurowały na liście dostawców Ikei, współpracowało z co najmniej 5 więzieniami lub koloniami karnymi na Białorusi, co oznacza, że ​​wykorzystywały więźniów jako siłę roboczą. Współpraca trwała tak długo, że Ikea musiała mieć świadomość skąd biorą się niskie ceny białoruskiego drewna.

Czytaj więcej

IKEA pomaga swym pracownikom

Portal pisze: „Romans między Ikeą a dyktaturą Aleksandra Łukaszenki oficjalnie rozpoczął się w 1999 roku. W ciągu około dwudziestu lat państwo białoruskie, do którego należą wszystkie lasy w kraju, stało się drugim po Polsce dostawcą drewna dla koncernu i jednym z jego tanich dostawców.

Według białoruskiej państwowej agencji informacyjnej strategia ta, zwana „Go Belarus”, podobno umożliwiła koncernowi potrojenie zakupów na Białorusi, przy czym zamówienia o wartości 130 mln euro w 2018 roku wzrosły do ​​300 mln euro w 2021 roku.

Czytaj więcej

Rosjanie pozywają sieć IKEA za opuszczenie Rosji

Represje wobec ludzi i brutalność reżimu, który wykonuje egzekucje na skazanych na śmierć strzelając im w głowę lub który pozwolił zmienić kierunek lotu Ryanaira w celu aresztowania dziennikarza w maju 2021 r., nie miały żadnego wpływu (na działalność Ikei-red) Podobnie jak ostrzeżenie wydane przez specjalnego sprawozdawcę ONZ ds. sytuacji w zakresie praw człowieka na Białorusi.

We wrześniu 2020 r., kilka miesięcy po bezprecedensowym powstaniu w kraju, Anaïs Marin potępiła „systematyczną przemoc stosowaną przez policję i strażników więziennych, w której przetrzymywani są tysiące niewinnych ludzi”, a także „zarzuty gwałtu pałkami, porażenia prądem oraz inne formy tortur fizycznych i psychicznych” (…)„Są to szczególnie brutalne obozy pracy przymusowej, które znane są z tortur, kiepskiego jedzenia i braku opieki zdrowotnej” – napisali francuscy dziennikarze, oceniając białoruskie więzienia, z którymi współpracowali dostawcy Ikei.

Koncern meblowy zapewnia, że ​​„nie uznaje żadnej pracy przymusowej, niewolniczej ani pracy więźniów” i że jej dostawcy są zobowiązani do przestrzegania standardów, w tym międzynarodowych konwencji pracy.

Czytaj więcej

IKEA dała klientom nocleg w czasie śnieżycy. Spali w łóżkach z wystawy

Grupa przyznała, że nie mogła całkowicie wykluczyć faktu pracy przymusowej więźniów i zapewniła że przeprowadzi dochodzenie wewnętrzne. „Niestety na świecie nie ma tak silnego systemu, który gwarantowałby zerowe ryzyko takich działań” – podała firma. Ikea ma już na sumieniu podobne zachowanie.

W 2012 r Ikea znalazła się w centrum skandalu dotyczącego wykorzystywania pracy więźniów. Po przeprowadzeniu audytu wewnętrznego wszczętego po śledztwie szwedzkich dziennikarzy, firma przyznała, że ​​niektórzy jej dostawcy wykorzystywali w latach 70. i 80. przymusową pracę więźniów politycznych w Niemczech Wschodnich.

Założona przez Szweda Ingvara Kamprada obecnie holenderska grupa produkcyjno-handlowa Ikea w marcu tego roku, tuż po rosyjskiej napaści na Ukrainę, zerwała stosunki z dostawcami z Białorusi i Rosji, a następnie ogłosiła wycofanie się z tych krajów.

Dochodzenie przeprowadzone przez dziennikarzy francuskiego portalu śledczego Disclose ujawniło wczoraj, że kilka białoruskich firm, które jeszcze niedawno figurowały na liście dostawców Ikei, współpracowało z co najmniej 5 więzieniami lub koloniami karnymi na Białorusi, co oznacza, że ​​wykorzystywały więźniów jako siłę roboczą. Współpraca trwała tak długo, że Ikea musiała mieć świadomość skąd biorą się niskie ceny białoruskiego drewna.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Połowa firm założonych w 1989 r. nadal działa
Biznes
Donald Tusk: Pomożemy kupcom z Marywilskiej 44
Biznes
KGHM ma szanse na więcej
Biznes
Tajemniczy wzrost kursu Allegro na giełdzie. Co dalej?
Biznes
Jaka będzie przyszłość rolnictwa?