Decyzję o definitywnym wyłączeniu 2 reaktorów o mocy 900 MW w tej najstarszej francuskiej elektrowni jądrowej obiecał prezydent Francois Hollande w 2016 r., następnie pod koniec swej kadencji, ale według warunków dekretu nie nastąpi to przed 2020 r.
Dekret znosi "na wniosek operatora zgodę na eksploatację tej elektrowni należącej do EDF licząc od daty uruchomienia EPR we Flamanville 3, gdyż takie uchylenie jest konieczne dla zachowania limitu mocy energetyki jądrowej i jeśli eksploatacja EPR nastąpi przed 11 kwietnia 2020". Tekst powtarza warunki wymienione we stanowisku rady administracyjnej EDF o losie tej siłowni działającej od 1977 r.
- Zgodnie z obietnicą dekret o cofnięciu zezwolenia na eksploatowanie elektrowni w Fessenheim został opublikowany -podkreśliła w komunikacie minister energetyki, Segolene Royal, która zapewniała kilka dni temu, że ten dekret zostanie podpisany przed końcem 5-letniej kadencji prezydenta.
- Co powiedziano, to zrobiono. To zamknięcie wynika z obowiązku zróżnicowania źródeł energii przewidzianego w ustawie o przekształceniach w energetyce, która przewiduje udział do 2030 r. 40 proc. źródeł odnawialnych w reprodukcji elektryczności - dodał komunikat.
Pani minister podkreśliła, że ta likwidacja nie spowoduje żadnej kompresji etatów w EDF, bo powstanie szerokie przedsięwzięcie przesyłowe rozbiórki tej elektrowni.
Dekret zbędny i prowokacyjny
Przedstawiciele załogi EDF krytykowali w ostatnich miesiącach utratę 2 tys. miejsc pracy - tysiąca w elektrowni i tysiąca pośrednich - i marnotrawstwo finansowe, przemysłowe, społeczne i klimatyczne związane z likwidacją. Związek CGT potępił - prowokacyjny dekret władz, które chcą za wszelką cenę zaliczyć punkt 41 zobowiązań podjętych przez F.Hollande w kampanii wyborczej. Rząd, a zwłaszcza prezydent i premier powinni odpowiedzieć osobiście za ewentualne konsekwencje dotyczące pracowników elektrowni, pracowników EDF i świadczących usługi tej firmie - głosi komunikat.
Branżowy CFE-CGD energetyki uważa z kolei, że minister Royal "działała pospiesznie kierując się skandalicznymi powodami wyborczymi. Sięgamy dna, jest to też zaprzeczenie zarządzania przez radę administracyjna EDF", która nie wystąpiła jeszcze oficjalnie o cofnięcie jej zezwolenia na eksploatację elektrowni. Związek wystąpi do Rady Państwa o kasację tego dekretu będącego nadużyciem władzy.