Reklama

Data przyjęcia euro musi być realistyczna

Polska nie może stracić kolejnej szansy, aby przyjąć euro – stwierdził Ludwik Kotecki, pełnomocnik rządu ds. wprowadzania unijnej waluty podczas panelu „Polska droga do euro – na jakim etapie jesteśmy?”

Publikacja: 09.09.2009 18:50

Data przyjęcia euro musi być realistyczna

Foto: Flickr

– Dlatego będziemy kontynuować przygotowania pomimo niepewności dotyczącej tego, kiedy uda nam się spełnić kryteria z Maastricht - dodał Kotecki

Jego zdaniem pierwszą szansę mieliśmy w latach 2007-8. Jednak kiedy ta druga szansa się pojawi, pełnomocnik nie potrafił powiedzieć. Dokładnie rok temu w Krynicy premier Donald Tusk ogłosił, że zamienimy złotego na euro w 2012 roku. Dziś nikt już w nią nie wierzy, choć Ludwik Kotecki stwierdził wczoraj, że można ją jeszcze określać jako wykonalną. Z analiz ekonomistów jednak tak nie wynika.

W najbardziej optymistycznych wersjach mówią one o roku 2013, zaś w pesymistycznym ujęciu o dacie 2016, a nawet 2017.

- Tak naprawdę jednak, jak podkreślił Dariusz Filar, członek RPP, to, kiedy znajdziemy się w strefie euro zależy wyłącznie od tego, kiedy uda nam się spełnić kryteria z Maastricht. Światowy kryzys nam w tym nie pomaga, nie jest on jednak argumentem ani dla Europejskiego Banku Centralnego, ani dla Komisji Europejskiej za ich poluzowaniem. Paneliści byli zgodni, że gdyby złoty został zastąpiony przez euro np. 1 stycznia 2009 r., tak jak to zrobiła Słowacja, polska gospodarka miałaby dziś dodatkowy impuls rozwojowy. Potwierdzają to zresztą opracowania analityczne, w tym oba raporty przygotowane przez Narodowy Bank Polski z 2004 i 2008 roku.

Kiedy więc realnie mamy szansę spełnić kryteria, konieczne do wstąpienia do unii walutowej? Na to pytanie trudno dziś odpowiedzieć.

Reklama
Reklama

– Pamiętajmy, że ocena stopnia spełnienia kryteriów musi być dokonana z odpowiednim wyprzedzeniem – minimum dwa-trzy kwartały przed wymianą waluty lokalnej na euro – stwierdził Filar. Tak więc jeśli chcielibyśmy rzeczywiście oscylować w datę 2013, kryteria musiałyby być spełnione w 2012 roku. Dziś natomiast wypełniamy jedynie kryterium długu publicznego, który plasuje się poniżej 60 proc. PKB i długoterminowej stopy procentowej (odchylenie nie większe niż 2 pkt. proc. od stopy wykazywanej w krajach Unii Europejskiej o najniższej inflacji).

- Te dwa kryteria nie wydają się zagrożone, ale nad spełnieniem pozostałych przyjdzie nam intensywnie popracować – dodał profesor Filar. – Tym bardziej, że w zakresie deficytu sektora finansów publicznych wdrożona została wobec Polski procedura nadmiernego deficytu. Zgodnie z jej wymogami powinniśmy obniżyć go poniżej 3 proc. PKB w budżecie na 2012 rok, co wiarygodnie ocenić będzie można dopiero w 2013 roku. Czy ocena służąca do zdjęcia procedury będzie równoznaczna z oceną gotowości do przyjęcia euro? Paneliści uważają, że można tak założyć. Poza tym konieczne jest również ustabilizowanie kursu walutowego i obniżenie poziomu inflacji – dziś kryterium wskazuje na poziom 2,2 proc., podczas gdy w nas wynosi ona ok. 4 proc.

Zdaniem obecnego w Krynicy Igora Barata, pełnomocnika rządu Słowacji ds. wprowadzenia euro ważne są jednak także inne sprawy. – Przede wszystkim przyjęcie euro nie powiedzie się bez konsensusu politycznego – stwierdził Barat. Zaznaczył przy tym, że nie wynika to wyłącznie z doświadczeń Słowacji, ale i innych krajów, które już ten proces mają za sobą. Gdy już będzie on osiągnięty i wszelkie techniczne sprawy zostaną określone, trzeba jasno i konsekwentnie realizować przyjętą strategię.

– Firmy i rynki finansowe oczekują, że w momencie, gdy określi się datę zakończą się wszelkie dyskusje – wyjaśnił Barat. – Nie ma bowiem dla nich niczego gorszego niż brak pewności co do raz określonych celów. Słowak podkreślił jednak, że przede wszystkim trzeba określić realistyczną datę. A to jak wiadomo Polsce się nie udało.

Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama