Choć wczoraj na Śląsku podpisano umowy na 400 mln zł dotacji budżetowych na inwestycje, m.in. w nowe złoża węgla, to powodów do radości nie ma. Pomoc publiczna na ten cel nie zostanie przedłużona (kończy się w tym roku), co jest zgodne z propozycją Komisji Europejskiej.

Jak dowiedziała się „Rz”, Polska nie zgłaszała postulatu przedłużenia dotacji inwestycyjnych dla kopalń na forum Rady UE. Odpowiednie poprawki przedstawili polscy eurodeputowani. – Z rozmów z kolegami z innych krajów wynika, że ta propozycja nie ma szans – mówi „Rz” Bogdan Marcinkiewicz, który zajmuje się sprawą w Komisji Przemysłu europarlamentu.

O przedłużenie dotacji na inwestycje apelują do komisji europarlamentu (dziś ich posiedzenie) związki górniczych pracodawców z kilku krajów, w tym Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa. Za utrzymaniem dotacji opowiedziała się też wczoraj wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska (prognozując tegoroczny zysk kopalń na 1 mld zł).

Prawdopodobne jest natomiast, że uda się przedłużyć pomoc na zwrot tzw. kosztów nadzwyczajnych – zobowiązań powstałych po zamknięciu kopalń. Z tych dotacji Polska korzysta. KE proponowała tę pomoc do 2026 r., polski rząd do 2030 r. „Rz” ustaliła, że tu Polska ma duże szanse na wygraną.

Prawdopodobnie uda się przedłużyć z 2014 do 2018 r. możliwości wspierania publicznymi pieniędzmi zamykanych kopalń. Polska nie korzysta z tego rozwiązania (nasza ustawa każe ponosić koszty spółkom węglowym), lobbowały za nim m.in. Niemcy.