Reklama

Gdy znikną rabaty, część aptek zbankrutuje

Jeśli nowe prawo dotyczące handlu lekami refundowanymi wejdzie w życie, z rynku może zniknąć blisko 20 proc. aptek. To placówki, które dziś są najbardziej zadłużone

Publikacja: 20.11.2010 00:31

Gdy znikną rabaty, część aptek zbankrutuje

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Skąd takie szacunki? Według danych Centrum Finansowo-Księgowego Dziesięcina, które współpracuje z ok. 500 aptekami, zaledwie 20 proc. placówek może się poszczycić własnością całego towaru w aptece. W najgorszej sytuacji jest około 20 proc., które nie ma nic swojego - w całości kredytują je hurtownie. Gdyby jednego dnia hurtownicy zażądali zwrotu pieniędzy, musiałyby się zadłużyć, żeby ich spłacić. Zapewne nie wszystkie wytrzymałyby taką sytuację.

Szacuje się, że hurtownia uzyskuje od producenta ok. 3,5 proc. rabatu na zakupione leki refundowane. Sprzedając je aptekom, pobiera 8,91 proc. marży, ale udziela też rabatu aptekom - szacunkowo 7,5 proc. To daje jej w ostatecznym rozrachunku marżę na poziomie ok. 5 proc., a po odliczeniu kosztów blisko 1 proc. Wydawać by się mogło, że likwidacja rabatów i obniżka marży do 5 proc. praktycznie nie zaszkodzi hurtownikom. Ale tylko bezpośrednio. Bo marża uzyskiwana przez apteki skurczy się z obecnych 18,8 proc. do ok. 13,5 proc.

- Rabaty udzielane przez hurtownie na leki refundowane są znaczącą pozycją w bilansie apteki - mówi Stanisław Kasprzyk z monitorującej rynek firmy IMS Health. - Po ich likwidacji te, które teraz ledwie wiążą koniec z końcem popadną w tarapaty.

- Marża zostanie zabrana najsłabszym aptekom - przyznaje Jacek Szwajcowski, prezes Polskiej Grupy Farmaceutycznej.

A jeśli znaczący odsetek aptek popadnie w tarapaty, ich długi będą musieli przejąć właśnie dystrybutorzy farmaceutyków - jako kolejne ogniwo tego "pokarmowego łańcucha". Wydawać się więc może, że największe ryzyko ponoszą hurtownicy mający własne sieci. Ale tylko pozornie, bo zazwyczaj tworzą je placówki poddane reżimom terminowych płatności.

Reklama
Reklama

Zdaniem ekspertów IMS Health, największym zagrożeniem będą apteki słabo zarządzane lub zlokalizowane w silnie konkurencyjnym otoczeniu. Żaden z hurtowników nie ma pełnej wiedzy o nich i nie może w całości kontrolować sytuacji.

Bankructwo najbardziej zadłużonych aptek to najgorszy scenariusz. Są jednak i głosy, że do niego nie dojdzie.

- Apteki będą starały się odrobić straty ponoszone na lekach refundowanych. Te, które sprzedawały je z najniższą marżą, poszukają zapewne możliwości handlu na większą skalę suplementami diety i lekami na receptę nie objętymi refundacją, bo w tych segmentach marże są wysokie - mówi Piotr Sucharski, prezes Neuca. Mogą też podnosić ceny na te kategorie leków, ale jeśli będą one znacznie droższe niż u konkurencji, grozi to im odpływem pacjentów.

- Jedno jest pewne: gdyby nowe regulacje weszły w życie, hurtownie zaczną jeszcze bardziej rygorystycznie przestrzegać terminów płatności ze strony aptek i windykować należności. Będzie to szczególnie widoczne w drugiej połowie roku - mówi "Rz" Stanisław Kasprzyk z IMS Health.

Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama