Wal-Mart bezskutecznie próbował zablokować złożenie zbiorowego pozwu byłych i obecnych pracownic. Zdaniem firmy tego typu sprawy należy rozpatrywać indywidualnie. Zgodnie z decyzją Sądu Najwyższego apelacja została odrzucona i sprawa rozpatrywana przez sądy w ośmiu stanach może formalnie ruszyć.
Sprawa rozpoczęła się w Kalifornii w 2001 r., kiedy to dwóch prawników w imieniu sześciu swoich klientek zarzuciło sieci Wal-Mart dyskryminację kobiet. Lista nielegalnych praktyk pracodawcy jest długa - mniejsze zarobki, pomijanie przy awansach, a struktura płac w firmie miała nie zmienić się przez ostatnie 30 lat. Stopniowo zgłaszały się kolejne poszkodowane, także w innych stanach, aż ich liczba urosła do 1,5 mln. Według nieoficjalnych informacji publikowanych przez amerykańska prasę Wal-MArt pod tak ogromną presją może pójść na ugodę. Jeśli bowiem przegra w sądzie odszkodowanie będzie liczone w miliardach dolarów.
Choć spółkę wspierają amerykańskie organizacje pracodawców to jednak na razie batalię przegrywa. Firmy w USA boją się teraz lawiny podobnych pozwów zbiorowych - takie sprawy w sądzie z racji tak wielu stron mogą się ciągnąć latami.