10 lat temu trwał na świecie drugi tydzień kryzysu finansowego.

- Początek kryzysu zastał mnie za granicą. Pierwsze co zrobiłem, to zacząłem pisać program stabilizacji i co trzeba zrobić, kiedy na rynkach dzieje się wiele różnych rzeczy. Parę dni po rozpoczęciu kryzysu zaczęliśmy przygotowywać w Polsce program działań - wspominał Pietraszkiewicz.

- Trzeba było klientom wyjaśniać, co się dzieje, politykom w jakiej sytuacji jest polski sektor bankowy, a z NBP, MF i KNF uzgadniać zestaw działań na wypadek turbulencji w Polsce – dodał.

Gość podkreślił, że wiadomo było, iż polski sektor bankowy jest stabilny. - Chodziło tylko o to, żeby nie doszło do runu wywołanego nastrojami czy akcjami politycznymi – mówił.

Przyznał, że bardzo dobrze zachowali się wszyscy inwestorzy, którzy na apel KNF i władz regulacyjnych pozostawili ogromną część zysku w 2008 r. wypracowanego w 2007 r.

- Niektóre banki okresowo zasiliły dodatkowo płynnością polski sektor bankowy. Pod koniec III kw. 2008 r. mieliśmy pożyczonych od banków matek 220 mld zł. Trzeba się było z tym uporać, żeby zagraniczni inwestorzy i pożyczkodawcy nie wycofali pilnie tych pieniędzy – tłumaczył.

- Przez te 10 lat oszczędności Polaków nie były zagrożone – podkreślił.

Obecnie też są bezpieczne do sumy gwarantowanej, 100 tys. euro. A jeżeli ktoś ma 200 tys. euro na koncie w banku? - pytał prowadzący.

Pietraszkiewicz wyjaśnił, że w Polsce powyżej 90 proc. oszczędności zgromadzonych w bankach jest zdywersyfikowanych i gwarantowane w 100 proc.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już jutro, oglądaj ralację z Gali wręczenia nagród na rp.pl

Dowiedz się więcej

- To jest ewenement. W wielu krajach europejskich te gwarancje obejmują ok. 50-60 proc. oszczędności. W Polsce od początku budowania systemu oszczędzania były dawane sugestie, aby dywersyfikować portfel, czyli w jednym banku trzymać maksymalnie 100 tys. euro. Wiele osób tak czyni. Jeśli mają więcej rozkładają to na kilka banków – tłumaczył.

Przypomniał, że Polacy mają zgromadzone w bankach 779 mld zł. Ok. 195 mld zł trzymają w kieszeniach. - Te środki są narażone na kradzież czy niepełne wykorzystywanie – ocenił.

- Mamy też oszczędności ulokowane w postaci innych instrumentów rynku. Część w postaci OFE, ok. 50 mld zł w akcjach, 130 mld zł w funduszach inwestycyjnych. Mamy też ukryte skarby w postaci nieruchomości. Oszczędzanie w Polsce ma wieloraki charakter, ale gros środków jest w postaci depozytów – wyliczył Pietraszkiewicz.