Fuzja Intesa-Generali doprowadziłaby do powstania grupy finansowej o kapitalizacji giełdowej 60 mld euro, ale o ile rezygnacja przez bank z zamiaru połączenia się uwalnia Generali od apetytu rodzimej firmy, o tyle narada to towarzystwo ubezpieczeniowe na możliwą ofertę przejęcia go z zagranicy.

Zmiany personalne w kierownictwie towarzystwa i zawirowania polityczne w Rzymie wywołały w ostatnich miesiącach spekulacje w mediach o zainteresowaniu się Generali przez francuską Axa, niemiecki Allianz i szwajcarską Zurich Insurance Group. Axa zaprzeczyła jednak, by interesowało ją Generali.

Towarzystwo, którego największym akcjonariuszem jest wpływowy bank Mediobanca, jest uważane przez władze w Rzymie za strategiczne dobro z racji grubości posiadanego portfela obligacji skarbu państwa.

W styczniu Intesa Sanpaolo ujawnił, że bada możliwość związania się z Generali po informacjach prasowych, które zmusiły go do ujawnienia tego wcześniej niż chciał. Prezes Intesa, Carlo Messina oświadczył na początku lutego, że jego grupa nie zamierza poświęcać swego podstawowego kapitału i polityki szczodrej dywidendy.

„Dyrekcja zakończyła ocenę i nie widzi możliwości odpowiadających kryteriom określającym opcje wzrostu grupy" — stwierdza obecny komunikat banku. Wśród tych kryteriów oceny atrakcyjności fuzji/ kupna aktywów znajdują się tworzenie wartości dla akcjonariuszy i utrzymanie podstawy własnego kapitału, należącego do jednego z najsolidniejszych we Włoszech..

Bank zobowiązał się do kontynuowania we własnym zakresie tworzenia i dystrybucji wartości swym akcjonariuszom zgodnie z biznes planem na lata 2014-17. Wyjaśnił, że chce nadal rozwijać działalność w zarządzaniu dużymi majątkami i w ubezpieczeniach nie na życie.

Perspektywa przygody banku z fuzją nie wywołała absolutnie entuzjazmu akcjonariuszy: akcje Intesy staniały na giełdzie w Mediolanie o 16 proc. od czasu pierwszych informacji o interesowaniu się Generali. Akcje tego towarzystwa zyskały w tym czasie 3 proc.