fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rpkom

Samorządowa Agenda Cyfrowa 2020

ROL
Kończy się bieżąca perspektywa programowania. Od kilku miesięcy w MRR trwają dyskusje o podziale przyszłych środków na realizację celów Agendy Cyfrowej w nadchodzących latach 2014-2020. MAC z kolei dopracowuje Narodowy Plan Szerokopasmowy, w którym szacowane są nakłady (19,3-26,2 mld zł) potrzebne na realizację w/w celów. Poparte badaniami wnioski MAC są jednoznaczne. Polska jest na końcu europejskich statystyk, zaś do realizacji założonych celów sektor prywatny wyłożyć powinien łącznie 11-18 mld zł. Udział środków publicznych w obu perspektywach wyniesie łącznie ok. 8 mld zł
Dla dopełnienia rachunków warto dodać,, iż wg Narodowego Programu Szerokopasmowego (NPS) w bieżącej perspektywie ze środków publicznych i UE przeznaczonych zostanie na budowę sieci 4-5 mld zł, a Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zakłada, że podobnej kwoty należy spodziewać się w kolejnym unijnym budżecie.
Potrzeby są bezsprzecznie wielkie. Wedle inwentaryzacji przeprowadzonej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej w 2012 r. dla dostępu z prędkością co najmniej 2 Mb/s, Polska jest w zasadzie jedną wielką białą plamą z nielicznymi czarnymi punktami. Realizacja Agendy wymagać będzie jednak zapewnienia powszechnego dostępu do internetu z prędkością co najmniej 30 Mb/s (i 100 Mb/s dla 50 proc. gospodarstw domowych). Inwentaryzacja sporządzona dla w/w prędkości wybieli więc mapę naszego kraju jeszcze bardziej.
Jak budować, by cel osiągnąć? W prezentowanych przez stronę publiczną dokumentach dominuje przekonanie, iż w kolejnej perspektywie środki powinny być przeznaczone, co do zasady, na sieci dostępowe. Na sieci szkieletowe (wojewódzkie) przeznaczono bowiem zasoby w bieżącym budżecie. Założenie słuszne, jednak pozostaje problem potencjalnych beneficjentów kolejnych dotacji. Szczególnie wobec skromności środków publicznych i konieczności pozyskania 3-krotnie wyższych inwestycji prywatnych... na realizację celów publicznej przecież Agendy.
Zarówno NPS, jak i materiały MRR nie poddają analizie efektywności, celowości i osiągniętej synergii inwestycji dotychczasowych grup beneficjentów. Przyjmuje się za to wstępnie, iż sieci dostępowe budować będzie mógł każdy w otwartych konkursach, a więc inwestorzy prywatni i publiczni, duzi i mali.
Podejście takie budzi niepokój. W obecnej perspektywie 80 proc. środków (dane NPS) przeznaczono na inwestycje JST. Jedynie 0,8 mld zł udostępniono małym i średnim operatorom. Dla dużych telekomów konkursy w zasadzie były niedostępne, choć stały się one partnerami większości projektów samorządowych. Istnieje niebezpieczeństwo, iż JST pozostaną głównym beneficjentem i w kolejnym budżecie.
Czego należy się obawiać? Przez blisko 7 lat JST nie zbudowały sieci szkieletowych. W większości województw nie ma na dziś ani metra gotowej infrastruktury. Projekty tych sieci budzą wątpliwości w zakresie koncepcji i rentowności. JST nie mają kompetencji i zaplecza telekomunikacyjnego – często więc zlecają realizację oraz utrzymanie projektów podmiotom telekomunikacyjnym.
W zakresie budowy sieci dostępowych dla osób wykluczonych cyfrowo JST, będąc wyłącznym beneficjentem, POIG 8.3 (budżet 1,5 raza większy od POIG 8.4) i mając aż 85 proc. dofinansowania zgłosiły tak mało projektów, że administracja podjęła decyzję o finansowaniu pełnych 100 proc. wydatków kwalifikowanych, by choć w ten sposób zachęcić JST do składania projektów. Nie trzeba przekonywać, jak destrukcyjny jest to sygnał dla rynku inwestycji prywatnych i odbiorców darmowych usług.
Tymczasem w kolejnej 7-latce sytuacja może być gorsza. Jeśli JST uzyskają dostęp do wszystkich środków przeznaczonych na sieci dostępowe, dysponując sieciami szkieletowymi w zakresie, w jakim uda się je wybudować, staną się poważnym konkurentem przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Scenariusz taki nie tylko na kilka lat zaburzy rynek, ale i wywoła pytanie: jak utrzymać sieci i usługi JST, gdy skończą się dotacje?
Znacznie bardziej niepokojące jest, iż przedsiębiorcy telekomunikacji (PT) poddani konkurencji inwestycji publicznych i presji na tanie usługi – nie wyłożą brakujących resortowi cyfryzacji 11-18 mld zł. Bo nie będą mieli do tego bodźców w postaci konkursów o środki unijne. Albo też nie wytrzymają presji na redukcję cen ze strony wysoce dotowanych ofert JST.
Brak inwestycji prywatnych położy Agendę, bo zabraknie 2/3 planowanych środków. Sieci NGN powstaną więc wyspowo na obszarach z najaktywniejszymi JST lub z planowanymi inwestycjami PT. A przecież nie taki jest cel interwencji.
Skromne środki publiczne powinny być wykorzystane dla maksymalizacji inwestycji prywatnych. Bo bez nich w Polsce nie osiągniemy nawet 50 proc. dostępu o prędkości 30 Mb/s. JST nie wyłożą brakujących środków z własnych budżetów. Doświadczenia z projektów realizowanych obecnie wprost lub pośrednio przez PT wskazują na wysoce stymulującą rolę środków unijnych dla budowy sieci NGN. I wysoką alokację środków w tych projektach. Należy wyciągnąć z tych faktów wnioski. I nie powielać samorządowego modelu inwestycji w tym zakresie, gdyż okazał się on mało skuteczny.
Piotr Marciniak, przewodniczący komisji rewizyjnej KIKE
Jest współwłaścicielem firmy TPnets.com, która administruje łódzką siecią telekomunikacyjną MNC.pl.
Współtwórca Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej, łódzkiego konsorcjum firm ISP, węzła LIX, platformy ThePhone oraz kilku projektów IT na poziomie ogólnopolskim. Zdeklarowany zwolennik partnerskiego modelu kooperacji lokalnych ISP. We współpracy międzyoperatorskiej łączy zagadnienia prawnicze z praktyką operatora sieci. W KIKE pełni funkcję Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Jest współtwórcą i uczestnikiem działań Grupy Roboczej ds. kontaktów z Administracją Publiczną oraz Grupy Roboczej Taniej Łącze. Prywatnie – zapalony nurek i podróżnik.
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA