fbTrack

Polityka

Donald Tusk przeprowadza korektę w rządzie

ROL
Bartłomiej Sienkiewicz, były ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich na szefa MSW. To kolejny minister spoza PO
Nie sprawdziły się żadne spekulacje medialne dotyczące odwołań ministrów. Tygodniowe rozważania o rekonstrukcji rządu skończyły się małą, ale wymowną korektą.
Do rangi wicepremiera został awansowany minister finansów Jacek Rostowski, co oznacza, że w sporach z ministrami o pieniądze będzie miał jeszcze silniejszą pozycję. Jacek Cichocki, szef MSW, nazywany superministrem, bo kontrolował wszystkie służby specjalne i policję, będzie teraz zarządzał Kancelarią Premiera i kierował pracami Komitetu Stałego Rady Ministrów. Ta nominacja oznacza, że Cichocki cieszy się wielkim zaufaniem szefa rządu. Jego obowiązki w ministerstwie przejmie Bartłomiej Sienkiewicz, dawny kolega Cichockiego z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Bardzo mi się podobają te zmiany – mówi „Rz" Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości. – Rostowski jest idealny na kryzys, a kompetencji Sienkiewicza nikt chyba nie podważy. Poza tym to on przygotowywał w 2005 roku nasz program dotyczący służb i bezpieczeństwa.

Teraz kryzys

Premier uzasadniając tekę wicepremiera dla Rostowskiego powiedział, że priorytetem rządu na najbliższe dwa lata będzie trzymanie w ryzach finansów publicznych, stąd wyższa ranga ministra finansów. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego uważa jednak, że ta nominacja jest namaszczeniem Rostowskiego na polityka i włączeniem go do grona liderów Platformy. – Bezpartyjny fachowiec nie zostaje wicepremierem – podkreśla Chwedoruk. – To jest sygnał dla działaczy, że lider PO ciągle jest jedyną osobą, która decyduje kto będzie kim w partii. O możliwej tece wicepremiera dla Rostowskiego spekulowano już w po wyborach w 2011 roku, gdy premier odnawiał swój gabinet. Wówczas jednak miał się temu sprzeciwić prezes PSL Waldemar Pawlak, który od odejścia z rządu Grzegorza Schetyny, wicepremiera i szefa MSWiA, był jedynym zastępcą premiera i takim chciał pozostać całą drugą kadencję. Awans dla Rostowskiego może sugerować, że nowy prezes Stronnictwa Janusz Piechociński ma w rządzie słabszą pozycję. Nie dość, że stracił uprzywilejowaną pozycję jedynego wicepremiera, to na dodatek Tusk ciągle nie odwołał z Kancelarii Ewy Kierzkowskiej, bliskiej współpracownicy Pawlaka, która otwarcie kontestowała wybór Piechocińskiego. Nowy prezes PSL od dawna zamierzał zastąpić ją własnym człowiekiem Tomaszem Jędrzejczakiem, ale dotąd mu się to nie udało. Oficjalnie ludowcy jednak tak nie uważają. – Nie sądzę, by pozycja Piechocińskiego w rządzie była słabsza niż Pawlaka – mówi w rozmowie z „Rz " Jan Bury, szef klubu PO. – W rządzie już było dwóch wicepremierów i też się dobrze pracowało. Widocznie Tusk postanowił wrócić do tego rozwiązania. Ale opozycja jest innego zdania. Mariusz Błaszczak szef klubu PiS uważa, że to jest policzek dla Stronnictwa. – Gdyby prezesem PSL nadal był Pawlak, to by do tego nie doszło – przekonuje Błaszczak.

Nieufność do PO?

Zmiany w rządzie pokazują też, że Tusk coraz bardziej stawia na ludzi nie związanych z Platformą Obywatelską, a tym samym nie uwikłanych w gry frakcyjne, które stają się coraz ostrzejsze. – Premier trzyma się zasady, by nie powoływać do rządu osób, które mają swoje zaplecze polityczne – komentuje Chwedoruk. – Jedną z zalet Sienkiewicza jest właśnie to, że można go w każdej chwili odwołać i nikt w PO nie zaprotestuje – mówi politolog. – On, Rostowski, Cichocki, to politycy w pełni zależni od Tuska. Sam premier powiedział, że wiosną odbędzie się posiedzenie Rady Krajowej PO, na którym (w kontekście wyborów szefa partii w 2014 r.) poinformuje o swojej przyszłości w PO. Donald Tusk zapowiedział też, że w połowie roku będzie duża „renowacja" Rady Ministrów.

Reforma służb

Sienkiewicz obejmuje resort w wyjątkowo trudnym momencie. W ABW po tym, jak dymisję ze stanowiska złożył gen. Krzysztof Bondaryk, nie zgadzając się z koncepcją reformy tej służby, panuje chaos. Według założeń reformy, którą przygotował Cichocki, Agencja ma stracić uprawnienia śledcze i stać się służbą analityczną nastawioną na zwalczanie zagrożeń terrorystycznych, ekstremistycznych i ściganie szpiegów. Do odejścia szykuje się szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki. Gorączkowa atmosfera panuje także w Komendzie Głównej Policji, gdzie trwa wielka reorganizacja, mająca – przynajmniej w założeniu – usprawnić pracę. Nic dziwnego, że policjantom te zmiany niezbyt się podobają. – To kolejny minister, który ma blade praktyczne pojęcie o służbach. Zna je głównie z teorii. Nie takiego człowieka na obecne trudne czasy nam potrzeba – mówi „Rz" jeden w wysokich oficerów KG Policji. Inne zdanie ma były zastępca komendanta głównego policji generał Adam Rapacki. Jego zdaniem Sienkiewicz to człowiek inteligentny, z otwartą głową. – Zna służby specjalne, bo organizował UOP i pracował w nim. Jak sobie poradzi? Wiele zależy od tego, jakich dobierze sobie współpracowników – mówi gen. Adam Rapacki. Jarosław Zieliński z PiS nie jest jednak zadowolony z tej nominacji. – Premier boi się ludzi o silnej osobowości, dlatego nie korzysta z takich polityków jak chociażby doskonale znający służby poseł Marek Biernacki – komentuje Zieliński. – A szkoda, bo w tym miejscu potrzebny jest silny polityk. Służby słuchają tylko takich ludzi. Z kolei Chwedoruk uważa, że nominacja dla Sienkiewicza, który służby zna, ma uspokoić nastroje wśród funkcjonariuszy i otworzyć nowy rozdział w relacji między nimi a premierem. Współpraca Grażyna Zawadka
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL