fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Nie wywołujmy złych duchów

Guido Westerwelle
Fotorzepa, Robert Gardzin?ski Robert Gardzin?ski
Niemcy tak samo jak Wielka Brytania chcą, aby Europa była bardziej konkurencyjna i bardziej demokratyczna. W wielu kwestiach dążymy do tego samego celu – szef dyplomacji niemieckiej odpowiada Davidowi Cameronowi
Chcę zacząć pozytywnym akcentem. To prawda, że potrzebujemy większej konkurencyjności. To prawda, że potrzebujemy więcej subsydiarności. To prawda, że Europa musi stać się bardziej demokratyczna i przejrzysta. Prawdą jest także i to, że Europa wciąż nie osiągnęła maksimum swoich możliwości.
Jeśli gospodarka Chin nadal będzie rosła w siłę w takim tempie, że w 12 tygodni będzie wytwarzać tyle, ile gospodarka Grecji, a w 12 miesięcy tyle, ile gospodarka Hiszpanii, to dla całej Europy powinien być to sygnał wzywający do obrania lepszej strategii.  Podzielamy brytyjskie pragnienie rozwijania naszego europejskiego rynku wewnętrznego oraz nowego podejścia do rozszerzenia wolnego handlu. Rynek transatlantycki mógłby uwolnić potężne siły, z których wszyscy moglibyśmy czerpać korzyści.
My także chcemy reform. I my także mówimy, że nie chodzi tylko o więcej Europy. Chodzi przede wszystkim o lepszą Europę. Pytanie, jak to osiągnąć. Jesteśmy zatem bardzo ciekawi, co konkretnie zaproponuje Wielka Brytania. Między Londynem i Berlinem istnieją kwestie, które postrzegamy podobnie oraz takie, w których się różnimy.

Bez biletu powrotnego

Zasady Unii Europejskiej muszą obowiązywać wszystkich, ale Unia nie musi regulować wszystkiego, lecz tylko to, czego nie da się rozwiązać lepiej w samej Wielkiej Brytanii, Francji czy Polsce. Więcej Europy potrzebujemy tam, gdzie można osiągnąć europejską wartość dodaną. Natomiast tam, gdzie nie można tego uzyskać, gdzie różnorodność kulturalna czy społeczna Europy jest szczególnie wyraźna, uregulowania centralne są zbędne.
Zamiast parytetem kobiet w radach nadzorczych Bruksela powinna się raczej zająć na przykład problemem prania brudnych pieniędzy i transparentności banków. W pierwszej kwestii państwa członkowskie mogą same znajdować dobre rozwiązania na szczeblu narodowym, natomiast w drugiej – uda się to uczynić tylko w skali międzynarodowej. Powinniśmy sprecyzować jednoznaczną zasadę co do tego, w jakich dziedzinach Bruksela ma prawo decydować, a w których bardziej wskazana byłaby większa powściągliwość z jej strony.
Samoograniczenie to jedno, daleko idący zwrot kompetencji byłby jednak czymś zgoła innym. Obawiam się, że duchów, które moglibyśmy wywołać niczym uczeń czarnoksiężnika z ballady Goethego, nie udałoby się nam już potem okiełznać. Innymi słowy: toporem krytyki szybko można zburzyć europejski dom, ale odbudowanie go potem może być o wiele trudniejsze. David Cameron ma rację: jeśli Wielka Brytania opuści Unię Europejską, biletu powrotnego już nie będzie.
Nie wolno nam wystawiać na szwank tego, co wspólnie udało się nam osiągnąć w ciągu przeszło półwiecza. Dzisiejsza Europa to rezultat trwającej dziesięciolecia żmudnej pracy nad kompromisami – wypracowanymi zresztą wraz z naszymi brytyjskimi partnerami, którzy razem z nami współkształtowali każdy etap rozwoju Unii Europejskiej i są zań współodpowiedzialni.

Coś więcej niż rynek

Całokształt porozumień europejskich, dorobek prawny (tzw. Acquis) może nie każdemu i nie we wszystkim się podoba – ale leży to przecież w naturze każdego dobrego kompromisu. Wszystkich jednak musi obowiązywać zasada: kto ma prawa, ma też obowiązki. Nikt nie może wybierać tylko tego, co mu się szczególnie podoba. Postawa typu: „Albo robicie co mówię, albo sobie idę" nie zdaje egzaminu w sferze życia prywatnego i nie zda go również we wspólnocie państw.
Jesteśmy przekonani, że z kryzysu finansowego i globalizacji może płynąć tylko jedna nauka: potrzebujemy więcej, a nie mniej Europy. Bardziej konkurencyjna Europa musi oznaczać deregulację i redukcję nadmiernej biurokracji. W niektórych sektorach musimy jednak bardziej przykręcić śrubę regulacji unijnych, tak by móc przeforsować i wdrożyć konieczne reformy strukturalne w państwach członkowskich UE. Musimy wzmocnić Unię Gospodarczą i Walutową. Nie może już bowiem więcej się zdarzyć, że niesolidne gospodarzenie pojedynczych państw zachwieje całą Unią Europejską. Dlatego także w tej kwestii potrzebne jest silnie umocowane w Brukseli prawo do zdecydowanego działania. Żądanie większej demokracji nie może ograniczać się jedynie do wzmocnienia narodowej kontroli parlamentarnej, musi obejmować także Parlament Europejski.
Niemcy tak samo jak Wielka Brytania chcą, aby Europa była bardziej konkurencyjna i bardziej demokratyczna. W wielu kwestiach dążymy do tego samego celu, a w innych tak nie jest. Natomiast jedno jest dla Niemiec sprawą nie do podważenia: Unia Europejska znaczy dla nas dużo więcej niż tylko rynek wewnętrzny. Jest ona dla nas wspólnotą pokoju i wspólnotą losu. Ta polityczna istota Unii Europejskiej została uhonorowana przez Komitet Noblowski, i to właśnie ten jej aspekt świętowaliśmy w ubiegłym tygodniu wspólnie z Francją. Ostatecznie ta właśnie istota polityczna utrzymała spójność strefy euro w czasie jej największego k ryzysu – na przekór wszystkim sceptykom, którzy swoje spojrzenie zawęzili wyłącznie do ekonomicznego rachunku zysków i strat. Teraz od nas zależy, czy z determinacją, mając wizję przyszłości, będziemy kontynuować ten wspaniały projekt pokoju i dobrobytu.
Autor jest niemieckim politykiem, byłym przewodniczącym FDP. Od 2009 minister spraw zagranicznych w drugim rządzie Angeli Merkel
Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA