Sądownictwo

Desperat miał rację

Żydek zarzucał przełożonym, że nie wszczynali postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe po to, by się przedawniły.
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Umorzono śledztwo, choć wykryto nieprawidłowości skarbówki
Były nieprawidłowości w praskiej skarbówce, ale kwalifikujące się do postępowania dyscyplinarnego, a nie zarzuty karne – uznała warszawska prokuratura i przed świętami definitywnie umorzyła śledztwo. To koniec głośnej sprawy sprzed ponad roku – na znak protestu były inspektor urzędu skarbowego Andrzej Żydek podpalił się przed Kancelarią Premiera.
– Prokurator prowadząca śledztwo przez ponad rok bardzo wnikliwie analizowała stan faktyczny w referacie karnoskarbowym Urzędu Skarbowego Warszawa-Praga, a analiza sięgała od 2003 r. Nie dopatrzyła się przestępstwa, choć nieprawidłowości rzeczywiście były, ale kwalifikujące się do postępowania służbowego – tłumaczy „Rzeczpospolitej"  prokurator Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Czy prokuratura skieruje ustalenia śledczych w sprawie dyscyplinarek do Ministerstwa Finansów?
– Nie. Wcześniejsze kontrole resortu ustaliły nieprawidłowości i nakazały wprowadzić zmiany, a one nastąpiły – twierdzi prok. Mazur. Żydek zarzucał przełożonym, że nie wszczynali postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe po to, by się przedawniły. Według niego o procederze wiedziało nadzorujące skarbówki Ministerstwo Finansów, ale zatajano te patologie. Zdaniem śledczych nieprawidłowości, o których mówił były inspektor, wynikały z braków kadrowych. – To bzdura – mówi dziś „Rz" Andrzej Żydek, który pracował w referacie i wskazywał na patologie. – W 2008 r. w trzy osoby wszczęliśmy tyle samo postępowań, ile w połowie 2007 r. – wskazuje. Umorzone właśnie śledztwo wszczęto po próbie samobójczej byłego inspektora i analizie akt umorzonego śledztwa (z doniesienia Andrzeja Żydka), która wykazała, że umorzenie było przedwczesne. Wątpliwości jednak pozostały. „Rz" ujawniła kilka miesięcy temu, że po kontroli z Ministerstwa Finansów (z inicjatywy inspektora), o której dziś mówi warszawska prokuratura, to właśnie Andrzeja Żydka przełożeni obciążyli odpowiedzialnością za nieprawidłowości, które ujawnił. Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły lat 2001–2008, listę nieprawidłowości wraz z poleceniem ich wyeliminowania przekazano naczelnikowi urzędu, który miał wskazać winnych. Bożena Szewczyk, p.o. naczelnika urzędu, tego jednak nie zrobiła. Nie złożyła też doniesienia do prokuratury  w sprawie niedopełnienia obowiązków przez podległych pracowników i czyny się przedawniły. Kiedy zaczęła się tego domagać kontrolująca ją po raz drugi Izba Skarbowa w Warszawie, Szewczyk wskazała w końcu osoby odpowiedzialne za powstanie nieprawidłowości – byłego kierownika referatu, od czterech lat będącego na emeryturze, oraz Andrzeja Żydka, który pracował tam tylko rok – od połowy września 2007 r. – Zostałem kozłem ofiarnym – uważa Żydek. Kontrola ministerstwa w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga wykazała, że od 2001 r. nie prowadzono ewidencji wszczętych postępowań karnoskarbowych, nie monitorowano spraw, co umożliwiało przedawnianie się przestępstw skarbowych w setkach, a nawet tysiącach spraw. Także przekazywano pracownikom do realizacji sprawy, które się już przedawniły. Naczelnikiem praskiej skarbówki w latach 1996–2006, a więc także w czasie, gdy istniały nieprawidłowości, był Andrzej Pierz, obecny wicedyrektor warszawskiej  Izby Skarbowej do spraw nadzoru, która odpowiadała za kontrolę przeprowadzoną po doniesieniach Andrzeja Żydka. Były inspektor sprawę komentuje gorzko. – Czyli prokuratura uznała, że winni nieprawidłowościom są niewinni. A co ze stratami budżetu państwa, który na tym procederze tracił? – pyta w rozmowie z „Rz". Podkreśla, że policjanci w przypadku śledztwa w sprawie Krzysztofa Olewnika zostali oskarżeni przez prokuraturę, bo nie dopełnili swoich obowiązków. Tu prokurator uznał, że nikt za nieprawidłowości nie odpowie. – Szefowie urzędu skarbowego zadbali o to, by postępowania dyscyplinarne nie zostały wszczęte w odpowiednim czasie. Zadbali o siebie i im na to pozwolono – dodaje. Tuż po próbie samobójczej Andrzeja Żydka premier Donald Tusk zapewniał, że w praskiej skarbówce nie było żadnych nieprawidłowości. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, i.kacprzak@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL