fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Kuchenne rewolucje w armii

Niewielki bezpłomieniowy palnik ma rozmiar torby podróżnej, a można w nim przygotować ciepły posiłek nawet dla kilkunastu żołnierzy
materiały prasowe
Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Zamiast kuchni polowej – palnik projektu polskich inżynierów. A posiłek podany jak na szwedzkim stole
Kuchenną rewolucję przygotowuje Wojskowy Ośrodek Badawczo-Wdrożeniowy Służby Żywnościowej. Jego pracownicy testują nowe menu dla żołnierzy, którzy są na ćwiczeniach. Stworzyli też urządzenie, które bez prądu, gazu, a także ognia pozwoli na szybkie podgrzanie potraw w terenie.

Torba na ciepło

Pracownicy ośrodka opracowali „zbiorowy bezpłomieniowy palnik chemiczny". – Urządzenie wygląda jak zwykła torba podróżna, z sześcioma przegródkami. Jest lekkie, waży nie więcej niż 2 kg, można je złożyć – opisuje ppłk Dariusz Spychała, zastępca komendanta ośrodka. Ta „torba" służy do podgrzewania posiłków. Konserwę (niczym nie przypomina ona tych, które znamy ze sklepów, bo danie znajduje się w hermetycznie zamkniętym plastikowym wielowarstwowym pojemniku) wkłada się pomiędzy saszetki wyglądające jak gaza. Następnie do foliowego worka. Do niego trzeba wlać wodę, która po kilku minutach zaczyna się gotować. Jak to możliwe? W urządzeniu zachodzi reakcja chemiczna, która podnosi temperaturę.
Saszetki nasączone są m.in. węglanem sodu, proszkiem glinu i sodą kolcynowaną.
Wszystko odbywa się pod kontrolą, bo „torba" ma specjalne otwory, którymi na zewnątrz uchodzi para wodna.
Składniki chemiczne są tak dobrane, aby temperatura palnika bezpłomieniowego oscylowała wokół 100 st. C.

Sierżancie, gulasz czy klopsiki?

Do jednej torby można włożyć sześć konserw, np. z gulaszem, ziemniakami, marchewką, klopsikami, albo znajdujący się w specjalnej folii ciemny chleb (przed podaniem musi zostać odświeżony). W każdej konserwie są porcje dla ok. 10 żołnierzy.
Składniki dań żołnierze mają wybierać dowolnie, tak jakby korzystali ze szwedzkiego stołu. Jak zapewnia ppłk Spychała, obiad może przygotować jedna osoba w ciągu 40 minut. – W tej chwili mamy kilka takich prototypowych urządzeń, które były i są testowane m.in. w czasie ćwiczeń „Anakonda". Prawdopodobnie żadna armia na świecie nie ma takiego urządzenia. W tej chwili tworzona jest partia próbna posiłków, które będzie można podawać żołnierzom – dodaje. W czasie ćwiczeń kilkuset żołnierzy wypełniło ankiety – jak oceniają nowe menu. Większość z nich dobrze przyjęła te zmiany.
Niewykluczone, że „gorące torby" zostaną wprowadzone już w przyszłym roku i stopniowo będą wspomagały kuchnie polowe, w których teraz przygotowywane są ciepłe posiłki.

Kurczak na poligonie

Armię czeka też kolejna rewolucja. Zmieni się menu.
Teraz najczęściej żołnierz dostaje na śniadanie kanapki z pasztetem, konserwą lub dżemem. W nowej przygotowywanej przez ośrodek racji żywnościowej może się znaleźć np. na śniadanie pasta z tuńczyka, napój czekoladowy, musli na ciepło, kandyzowane gruszki. Z kolei na obiad np. ryż, filet z kurczaka w sosie śmietanowo-serowym, pulpety w sosie szpinakowym, krupnik, budyń lub ryż z mlekiem, kompot wieloowocowy.
Zmiany w sposobie odżywiania żołnierzy wprowadzane są stopniowo od dwóch lat. Od 2010 roku żołnierze dostają w czasie ćwiczeń nowe pakiety indywidualne. Nieco inne są przeznaczone dla żołnierzy, którzy prowadzą działania stacjonarne, np. zajmują się obsługą sprzętu, a inne dla tych, którzy wykonują wysiłek fizyczny. Różny jest skład i ciężar pakietu.
– Zestawy te są zgodne z wymaganiami NATO. To produkty najlepszej jakości, o długim terminie przydatności do spożycia, kontrolowane laboratoryjnie – dodaje ppłk Spychała. I zapewnia, że większości takiej jakości produktów nie ma na rynku.
Żołnierze mogą znaleźć w pakiecie np. liofilizowane owoce (pozbawione wody), w ustach mają smak świeżych owoców, czy gumę do żucia z xylitonem (może zapobiegać próchnicy). Jest też worek, który po napełnieniu wodą przyjmuje taki kształt, że można go postawić jak kubek, tabletki heksaminy, za pomocą których można podgrzać konserwę, a także szmatka nasączona alkoholem – do odkażania pojemników.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA