fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Minister nauki kręci studentami

Karta praw studenta podpisana 20 września przez MNiSW
Rzeczpospolita
Karta praw studenta: darmowe studia dla wszystkich czy bubel prawny?
Brzmi to jak prezent dla studentów z okazji rozpoczynającego się właśnie roku akademickiego. Podpisana kilkanaście dni temu Karta praw studenta gwarantuje im bowiem nie tylko darmowe egzaminy, lecz także gratisowy dostęp do „podstawowych usług edukacyjnych". Jej sygnatariuszami są minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka oraz prof. Wiesław Banyś, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (organizacji zrzeszającej rektorów ponad 100 największych uczelni w kraju).
Zdziwione środowisko akademickie dopytuje, co w takim razie z odpłatnymi do tej pory studiami niestacjonarnymi, płatnością za drugi kierunek studiów realizowany na studiach stacjonarnych czy płatnymi studiami prowadzonymi w języku obcym.

Co jest usługą?

– Trudno uznać, że odpłatne kształcenie studentów nie jest świadczeniem podstawowej usługi edukacyjnej – mówi prof. Mirosław Szreder, prorektor Uniwersytetu Gdańskiego. Tę definicję rozwija prof. Jerzy Woźnicki, szef Fundacji Rektorów Polskich. – Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego studia stacjonarne nie są „usługą edukacyjną", ale realizacją misji uczelni. Inaczej jest w przypadku studiów niestacjonarnych realizowanych na uczelniach publicznych czy odpłatnego studiowania drugiego kierunku na studiach stacjonarnych. Tu znowelizowana ustawa o szkolnictwie wyższym proces dydaktyczny traktuje jak usługę edukacyjną. Należy jednak odnotować, że TK do tej kwestii się nie odnosił – wyjaśnia.

To tylko intencje

O analizę poprosiliśmy także Marcina Chałupkę – prawnika specjalizującego się w regulacjach szkolnictwa wyższego. – Konstytucja gwarantuje bezpłatną naukę w szkołach publicznych, jednak zezwala uczelniom publicznym na pobieranie opłat za „niektóre" usługi edukacyjne, określone w ustawie. Jeśli teraz przyjąć, że te „niektóre" usługi mają być „inne niż podstawowe", to zapis Karty praw studenta wzmacnia interpretację, że ustawa nie pozwala uczelni publicznej pobierać opłat np. za „studia niestacjonarne". Może to robić jedynie za usługi związane z kształceniem na takich studiach. Nasuwa się też pytanie, jak w przypadku studiów stacjonarnych na drugim kierunku potraktować odpłatne zajęcia.  Czy będzie to usługa niepodstawowa? – pyta Chałupka. Co na to MNiSW i KRASP? Żadna z tych instytucji nie odpowiedziała nam wprost, czy w ich interpretacjach kształcenie jest podstawową usługą edukacyjną, czy też nie. Obie przekonują, że Karta jest jedynie deklaracją intencyjną i należy czytać ją w kontekście ustawy o szkolnictwie wyższym. – Podstawową usługą edukacyjną, za którą uczelnia nie może pobrać opłat, jest np. egzamin dyplomowy, wpisanie na kolejny semestr studiów, wydanie suplementu do dyplomu czy złożenie i ocena pracy dyplomowej. W przypadku np. studiów niestacjonarnych lub repety roku ustawa dopuszcza możliwość ich odpłatnej realizacji – mówi rzecznik MNiSW Bartosz Loba.

Urzędnicza pomyłka?

– Nie chcąc widzieć w sformułowaniu Karty urzędniczej pomyłki ani uznać jej za działanie czysto wizerunkowe, odbieram promowanie tego typu dokumentu jako przejaw niewiary w skuteczność przepisów prawa – odpowiada Chałupka. Ale zdaniem rektorów podpisana treść Karty to właśnie błąd, do którego ani MNiSW, ani KRASP nie chcą się teraz przyznać. W jej pierwotnej wersji kontrowersyjny zapis brzmiał bowiem inaczej: „Uczelnia nie może pobierać opłat za egzaminy i podstawowe usługi administracyjne". – Mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona, bo na stronach internetowych MNiSW są w tej chwili dwie różne wersje Karty – mówi prof. Szreder. Zdaniem prof. Woźnickiego nie jest wykluczone, że w trakcie przygotowywania tekstu wkradł się błąd. – W przeciwnym przypadku należałoby przyjąć, że ktoś kierował się błędną interpretacją przepisów – mówi Woźnicki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA