Kraj

Jan Rokita odchodzi z polityki

Nelly i Jan Rokita przed Sejmem
Fotorzepa
Jeden z najważniejszych polityków PO zapowiedział wycofanie się z życia publicznego. Wcześniej Nelly Rokita została doradcą prezydenta Kaczyńskiego. Politycy Platformy są w szoku
"Bomba" Platformy miała zostać odpalona dopiero w sobotę, ale eksplodowała dzień wcześniej. -Wybuchła im w rękach - śmiał się Jacek Kurski z PiS, gdy dowiedział się o decyzji Jana Rokity.
Deklaracja byłego "premiera z Krakowa", ogłoszona w TVN 24, była sensacją dnia, choć tak naprawdę ta bomba tykała już od dłuższego czasu. Tlący się konflikt wokół listy wyborczej w Krakowie, w którym młodzi działacze PO starali się "wyciąć" samego Rokitę i jego najbliższych współpracowników, musiał doprowadzić posła do skraju wyczerpania -nerwowego i politycznego. Gdy wydawało się, że Rokita wygrał batalię o listę, doszło do kolejnego wstrząsu. Nelly Rokita, z uroczym uśmiechem i w gustownym kapeluszu, pojawiła się na konferencji prasowej u boku Lecha Kaczyńskiego i została przedstawiona jako jego doradczyni ds. kobiet. Chwilę później, wyraźnie zadowolony z takiego obrotu sprawy Jarosław Kaczyński ogłosił, że z przyjemnością widziałby Jana Rokitę na listach PiS.
Nelly Rokita stała się bohaterką mediów, a relacje o jej przejściu do obozu Kaczyńskich przyćmiły nawet informacje o najświeższych spotach i billboardach Platformy. To miała być riposta na słynną już reklamówkę PiS z palącym cygaro oligarchą, który "dostał kontrakt od rządu". Prezentujący klipy PO poseł Sławomir Nowak uśmiechał się do dziennikarzy, nie spodziewając się zapewne, że wciągu najbliższych godzin jego ugrupowanie przeżyje prawdziwy koszmar. Wkrótce nikt już nie mówił o"spokoju", "szacunku" i"budowaniu", nowych hasłach PO. Wszyscy mówili o Nelly Rokicie. I gdy wydawało się, że ów bogaty w wydarzenia dzień powoli zmierza ku spokojnemu końcowi, nastąpił kolejny zwrot, niczym u starego, dobrego Hitchcocka. Godzina 20. W TVN 24 zaczyna się rozmowa Andrzeja Morozowskiego z Janem Rokitą. Polityk Platformy nagle mówi coś, czego nie spodziewał się absolutnie nikt: ogłasza, że nie będzie startował w wyborach do parlamentu i wycofuje się z życia publicznego. - Muszę uszanować decyzję mojej żony -tłumaczy. -Ona poświęcała się dla mnie wiele razy, teraz moja kolej. Rokita zapewnił, że z Platformy nie odchodzi i odda głos na PO w wyborach. Nie wykluczył, iż przyjąłby ofertę stanowiska w rządzie, gdyby Platforma wygrała wybory. Jednocześnie, oceniając dwa lata rządów PiS, uznał, że wydają mu się w dużej mierze stracone dla Polski. Posłowie Platformy byli zszokowani. Rokita przyznał, że nie rozmawiał o swojej decyzji nawet z Donaldem Tuskiem. Pierwszy komentarz padł z ust Stefana Niesiołowskiego: -Rokita pożegnał się elegancko, rozumiem, że to byłaby schizofrenia, gdyby jego żona była doradcą prezydenta, a on stałby po drugiej stronie barykady. -W interesie Tuska jest, żeby takich ludzi jak Rokita w partii nie było -mówi socjolog Marek Migalski. - Dzięki temu Platforma stanie się bardziej jednolita ideowo i łatwiej sterowalna. -Po jego odejściu z PO wzrastają szanse na koalicję z LiD, a to nie byłoby dobre dla Polski -mówi prof. Jadwiga Staniszkis.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL