fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Hotele

Hotele - a o bilansie i tak zdecyduje jesień

Fotorzepa, Piotr Nowak pion Piotr Nowak
Największe wykorzystanie pokojów we Wrocławiu, najwyższe przychody za pokój w Poznaniu, najwyższe ceny w Trójmieście – takie wyniki przynosi analiza rynku hotelarskiego przed półfinałami Euro firmy badawczej STR Global
Hotelarze zarobili, ale mniej, niż się niektórzy spodziewali. Choć frekwencja w dni meczowe okazała się wysoka, w hotelach można było znaleźć wolne miejsca. – Kibice wykorzystali mniej pokojów, niż wcześniej szacowano – podkreśla Elizabeth Randall, dyrektor zarządzająca STR Global, cytowana przez serwis HotelNewsNow.com.
Jak podaje branżowy portal e-hotelarstwo, w hotelach Trójmiasta średnie ceny wzrosły prawie o 200 procent, przebijając średnio 225 euro za pokój. Najdrożej było 22 czerwca w czasie meczu Niemcy – Grecja - średnio 240 euro za nocleg. W Krakowie, gdzie rozgrywek nie było, ale nocowały trzy reprezentacje, hotele podrożały przeciętnie o 55 proc.
Wrocław przebił pozostałe miasta frekwencją. – Podczas wszystkich trzech meczów rozgrywanych w tym mieście obłożenie zawsze było wyższe niż 92 proc. – podaje e-hotelarstwo. Słabiej było natomiast z przychodami - 12 czerwca podczas meczu Grecja – Czechy wzrosły zaledwie o 146 proc. – To najniższy wzrost ze wszystkich polskich miast w dni meczowe – zaznacza HotelNewsNow.com.
Co z Warszawą i Poznaniem? W tej pierwszej w czasie meczu otwarcia frekwencja w hotelach wyniosła 86 procent. Lepiej było w czasie meczu Polski z Rosją, gdy obłożenie sięgnęło 97 procent. Z kolei w Poznaniu najlepiej było 10 czerwca (Chorwacja – Irlandia); wskaźnik przychodu na pokój podskoczył w porównaniu z czerwcem ubiegłego roku o przeszło 870 procent, cena o 223 procent, a frekwencja o 201 procent.
Dane STR Global nie zaskoczyły ekspertów branży. – Te wyniki potwierdzają nasze wcześniejsze przypuszczenia. Najwięcej miały zyskać Trójmiasto i Warszawa, najmniej Wrocław – mówi Janusz Mitulski, partner w firmie doradczej Horwath HTL.
Ale dane STR pokazują wyniki osiągnięte przede wszystkim przez hotele sieciowe. Zdaniem Andrzeja Szafrańskiego, niezależnego analityka, gdyby przyjrzeć się wynikom w poszczególnych miastach z uwzględnieniem hoteli niezależnych, średnia cena, wskaźnik przychodu czy frekwencja miałyby wyraźnie niższe wartości. – Były hotele niezależne, które sprzedały się w niemal 100 procentach za cenę wyższą od standardowej. Ale były i takie, które stały w połowie puste, mimo schodzenia w ostatniej chwili nawet poniżej stawek cennikowych – mówi.
Na Euro zarobiły przede wszystkim te obiekty, które były bazami noclegowymi lub gościły drużyny, sędziów i działaczy UEFA. Trudno jednak powiedzieć, czy w skali całego rynku skompensowało to branży brak gości biznesowych. – To, co hotele zyskały na Euro, straciły na braku konferencji i szkoleń – mówi Katarzyna Gronek, rzecznik Orbisu. – Czerwiec jest dobrym miesiącem dla wyjazdów służbowych czy konferencji, a te ze względu na turniej ograniczono do minimum – dodaje Jacek Piasta, prezes Grupy Hotelowej Amethyst.
Co będzie dalej? – Wzrost wskaźników osiąganych w dni meczowe jest faktycznie imponujący, jednak w skali roku nie przełoży się na znaczący wzrost wyników branży – uważa Jan Błoński, prezes OST Gromada. Po lepszych wynikach na wiosnę o całym roku zadecyduje sezon letni, a przede wszystkim jesienny szczyt turystyki biznesowej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA