fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Zbigniew Romaszewski: Te wybory to koniec pewnego etosu

W Sieci Opinii
Zbigniew Romaszewski, wybitny działacz opozycji antykomunistycznej i senator w latach 1989-2011 - w wywiadzie dla "Plusa Minusa", weekendowego dodatku "Rzeczpospolitej", mówi m.in. o sprawie "Starucha"
Były senator Romaszewski o kampanii wyborczej i przegranej z Markiem Borowskim mówi:
Te wybory to koniec pewnej historii, etosu, pewnego systemu aksjologicznego... To kwestia hierarchii wartości. Wyborcy mieli Romaszewskiego i Borowskiego, mieli wybór. Różnice między nami były przecież widoczne gołym okiem. Dlatego mam prawo mówić o końcu pewnego systemu wartości. To osobiście miły człowiek, ale jednak oportunista. Jak widać, wyborcom to nie przeszkadza. O nagłośnionej przez media obronie "Starucha":
Życie poświęciłem, by Polska była krajem praworządnym i sprawiedliwym... W kraju praworządnym człowiek nieskazany uchodzi za niewinnego. W takich sprawach prokuratura nigdy nie wszczyna postępowania inaczej niż na wniosek pobitego. Tu obaj panowie wyjaśnili sobie to zajście i nie mieli do siebie pretensji. Pomaszerowałem do aresztu 6 sierpnia, jako wicemarszałek Senatu. Więc podnoszenie tego dwa miesiące później, pod sam koniec kampanii, nie jest nawet świństwem, jest kurewstwem! Demonstracje, na których krzyczano „Tusk, ty matole", były normalnymi, legalnymi manifestacjami! Pan im odmawia praw politycznych i obywatelskich? I jak w takim razie mamy oceniać te grzywny, które poleciały ze strony naszych niezawisłych sądów grodzkich, te akcje prokuratury i policji? (…) Senator, widząc taką bezprzykładną dyspozycyjność wymiaru sprawiedliwości i organów porządku publicznego, powinien milczeć?! To jest właśnie różnica w etosie, bo ja w takich sytuacjach nigdy nie będę milczał!   Kogo ja broniłem w Radomiu w 1976 roku?! (…) To byli robotnicy jak z posągów spod Pałacu Kultury i Nauki? Przecież prawdziwych uczestników podpalenia komitetu partii nie zatrzymano, więc władza wmontowała w proces recydywistów. Powiedzmy sobie szczerze, że w procesach radomskich nie było ludzi wcześniej niekaranych. Zbigniew Romaszewski dodaje:  Zawsze bliski jest mi los krzywdzonych, ale proszę spojrzeć na to, co tu się dzieje. Staruchowicz jest zatrzymany, wszystkie dowody podobno zgromadzone, są świadkowie, a sprawa dotyczy pobicia. Można by go sądzić następnego dnia, a orzeka się trzy miesiące aresztu. To ja pytam: z jakiego powodu? Widać, że tu wszystko jest od początku do końca dęte. Nie twierdzę, że jest niewinny. Mówię o pewnej dysproporcji środków. Przypomina mi się sprawa, którą opisywałem jeszcze w prasie podziemnej, kiedy broniłem człowieka skazanego na dziesięć lat więzienia za to, że podszedł do kogoś i zażądał, by mu dał złotówkę. Romaszewski zauważa: Polacy nie mają realnej wiedzy na temat tego, co się dzieje, czują się przez polityków i media oszukani, zmanipulowani. Czują nadchodzące niebezpieczeństwo, zagrożenie i pytają, kto temu winien. Najprostsza odpowiedź jest taka, że politycy. Którzy? Ci, którzy zwracają uwagę. Jest taki sowiecki dowcip polityczny: wszyscy już siedzą w g... po usta i milczą. Słychać tylko krzyk Sacharowa: „Ludzie, tak nie można!", i czyjąś odpowiedź: „Siedź tam cicho, bo tylko fala pójdzie!". I on pasuje do opisu sytuacji dziś. Kiedy trwa jakaś ogromna, powszechna walka o przetrwanie.

     
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA