fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Komercjalizacja szpitali idzie z oporami

Samorządy boją się przekształcać ZOZ w spółki
www.sxc.hu
Samorządy boją się przekształcać ZOZ w spółki. Ustawa, która to umożliwia, wymaga pilnej zmiany
Obowiązująca  od roku ustawa o działalności leczniczej nie zachęciła samorządów do komercjalizacji szpitali.  W spółki prawa handlowego przekształciły się zaledwie trzy placówki: szpital w Goleniowie, szpital w Opatowie i Przemysłowy Zespół Opieki Zdrowotnej w Gdańsku.
Pozostałe powiaty i województwa na razie zwlekają z dobrowolnym przekształceniem publicznych ZOZ, ale już w przyszłym roku może się okazać, że stoją pod ścianą. Zgodnie z przepisami w 2013 r. samorząd będzie musiał spłacić długi za podległe mu placówki medyczne, a jeśli nie stać go na to – skomercjalizować szpital lub ostatecznie  go zlikwidować.
Zarządzający lecznicami  boją się na razie ryzyka transformacji.
– Ustawę trzeba znowelizować, ponieważ ogranicza  przekształcenia. Nie zabrania przecież samorządowcom zostawiania nowo powstałej spółce zobowiązań po ZOZ. To niebezpieczne, bo o ile zadłużony ZOZ nie mógł upaść, o tyle zarząd zadłużonej spółki szpitalnej musi postawić ją w stan upadłości – mówi Adam Koziarkiewicz, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia.
Co więcej, wskazuje, że przepisy nie powinny też dopuszczać, aby nowo przekształcony szpital dostał od samorządu na własność nieruchomości jako kapitał.
– To  pogrąży spółkę, bo jeśli będzie zadłużona, budynki zajmie komornik. Obecnie nie może tego  zrobić, gdyż należą one do samorządu – dodaje Koziarkiewicz.
Dlatego województwa w obawie przed znikaniem spółek szpitalnych z mapy kraju wolą szpitale restrukturyzować, niż komercjalizować. Do transformacji nie zachęca ich nawet możliwość uzyskania do końca 2013 r. dotacji z budżetu państwa na spłatę długów.
– Kilka naszych szpitali jest zadłużonych na kwoty od 50 do 100 mln zł, ale dopóki ich zyski nie będą pokrywały strat, nie przekształcimy ich. Do końca tego roku musimy zatem je oddłużyć, zmniejszając kadrę czy rozciągając w czasie spłatę długu – mówi Cezary Cieślukowski, wicemarszałek województwa podlaskiego.
Jak dalekosiężne mogą być konsekwencje nieoddłużenia ZOZ, pokazuje przykład  przekształconej ostatnio placówki medycznej w Gdańsku.
– Jako ZOZ  mieliśmy około 10 mln  długu. Przez to rezygnowaliśmy z prowadzenia oddziałów szpitalnych. Z 400 pracowników zostało nam 70 i jesteśmy teraz przychodnią – mówi Małgorzata Graban, prezes Przemysłowego Zespołu Opieki Zdrowotnej. Zaznacza jednak, że spółka miała na początku 2 mln długu, ale był go w stanie przejąć urząd marszałkowski, czyli organ założycielski poprzedniego ZOZ i właściciel nowej spółki.
Urzędy marszałkowskie są w stanie pomóc swoim szpitalom, ale powiaty są od nich biedniejsze i wyższe ceny za media w 2012 r., zwiększony VAT czy opłaty za OC przysparzają ich szpitalom długów. Co  oznaczają dla pacjentów i  pracowników długi, pokazuje  przykład szpitala w Tychach, gdzie przeciw zwolnieniom  i cięciom  strajkują pielęgniarki i lekarze, a dyrektor zawiesza działanie niektórych oddziałów.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.nowosielska@rp.pl
Opinia dla „Rz"

Maciej Dercz radca prawny i autor komentarza do ustawy o działalności leczniczej

Celem ustawy jest prywatyzacja służby zdrowia. Zachęty finansowe dla samorządów w postaci dotacji i umorzenia przekształconym szpitalom zobowiązań mają doprowadzić do zaniku publicznych ZOZ. Zastąpią je szpitalne spółki kapitałowe. Niewidzialna ręka rynku nie uratuje jednak systemu ochrony zdrowia, bo nie jest ono towarem konsumpcyjnym. Na samorządy nakłada się nowe obowiązki, nie zapewniając odpowiednich pieniędzy. Tymczasem to nie władze lokalne, ale rząd ponosi konstytucyjną odpowiedzialność za politykę zdrowotną państwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA