fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Firmy nie chcą płacić

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Piotr Mazurkiewicz
Tylko w kwietniu zgłoszono opóźnione płatności warte 1,2 mld zł. To aż o 35 proc. więcej niż rok temu
 
Zatory płatnicze stają się jednym z głównych problemów, z jakimi muszą się zmagać polskie firmy i to zarówno duże, jak i małe. W przypadku tych ostatnich zjawisko jest szczególnie niepokojące, gdyż może spowodować falę bankructw.
Z danych wywiadowni gospodarczej Soliditet wynika, że jedynie w kwietniu 26 tys. zgłoszonych dłużników zalegało z płatnością względem kontrahentów aż na kwotę 1,2 mld zł. Oznacza to w ujęciu rocznym wzrost zgłoszonych należności o 35 proc. oraz ponad 40-proc. wzrost liczby dłużników.

Milionowe zaległości

Nie jest zaskoczeniem, że najszybciej problem narasta w branży budowlanej. W kwietniu 7 tys. dłużników zalegało z płatnością ponad 247 mln zł – w ujęciu rocznym kwota urosła o 41 proc.,  liczba dłużników zaś o 46 proc.
– Opóźnienia płatnicze rosną lawinowo i w rezultacie przynoszą coraz więcej upadłości. Wskutek problemów wykonawców robót budowlanych w dalszej kolejności kłopoty mogą dotknąć producentów materiałów budowlanych, branżę stalową, elektryczną i dystrybutorów ich wyrobów – mówi Tomasz Starzyk z Soliditet.
To efekt między innymi programu budowy dróg. Firmy, zgłaszając się do przetargów, nie doszacowały wielu kosztów, dodatkowo mocno wzrosły ceny materiałów – w ostatnich dwóch latach nawet o ok. 40 – 50 proc. Teraz kłopoty wielkich firm przekładają się na poważne problemy dużej rzeszy ich podwykonawców.
Jednak najwyższą kwotę zaległości ma branża spożywcza – to aż 308,7 mln zł, o 35 proc. więcej niż rok temu. W tym przypadku głównego winowajcę upatruje się w firmach handlowych, które nawet w latach dobrej koniunktury zobowiązania regulowały z opóźnieniem. Z programu monitorowania przeterminowanych płatności DunTrade wynika, że obecnie jedynie 28,6 proc. faktur płaconych jest na czas. W przypadku handlu hurtowego jest niewiele lepiej – w terminie regulowanych jest 33 proc. faktur.
Najszybciej rośnie natomiast zadłużenie producentów opakowań. Od kwietnia 2011 r. do kwietnia 2012 r. wartość niezapłaconych faktur wzrosła z 5 mln zł do ponad 47 mln zł. Prawie podwoiła się przy tym także liczba zgłoszonych dłużników.

Za duże zaufanie

Ekonomiści tłumaczą narastanie problemu zatorów m.in. polityką banków. Ponieważ firmom coraz trudniej uzyskać w nich finansowanie, traktują regulowanie płatności z opóźnieniem jako najprostszy sposób pozyskania kapitału obrotowego.
Według badań Krajowego Rejestru Długów w ostatnim roku ponad 20 proc. firm spotkało się z nierzetelnością kontrahentów. 78 proc. z tych, które trafiły na nieuczciwych klientów, straciło na tym od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Jednak wciąż tylko 16 proc. przedsiębiorców zawsze weryfikuje wiarygodności swoich kontrahentów, a co czwarta – nigdy.
– Skoro nikt wokół nie sprawdza uczciwości kontrahentów, to dlaczego my „mamy się wychylać". To nie jest rozsądne podejście i jak pokazują nasze badania, kończy się stratami, często dotkliwymi – mówi Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów.
Niestety, nic nie wskazuje na to, aby w najbliższych miesiącach wartość opóźnionych płatności znacząco spadła.

Polskie firmy długo zwlekają z płaceniem

W Europie w 2011 r. zaledwie 40 proc. faktur było regulowanych w terminie. Resztę spłacano z mniejszym lub większym opóźnieniem. Najbardziej terminowo regulowane były płatności w Szwajcarii (68,2 proc. faktur), w Niemczech (60,5 proc.) i w Holandii (54,6 proc.). Najmniej – w Portugalii (21,4 proc.) i Wielkiej Brytanii (24,7 proc.). Polska z kolei przodowała pod względem długości opóźnienia – niemal 8 proc. firm regulowało płatności cztery miesiące po terminie, gorzej było tylko w borykającej się z kryzysem Hiszpanii. Najgorszymi płatnikami są u nas firmy małe i średnie, zobowiązania lepiej regulują mikroprzedsiębiorstwa oraz największe spółki. Pod względem terminowości spłaty zobowiązań kraje europejskie przegrywają zdecydowanie z azjatyckimi i amerykańskimi. Na Tajwanie jedynie 0,5 proc. płatności jest regulowanych z dużym opóźnieniem, w Meksyku 0,3 proc., a w Kanadzie 0,2 proc. W USA to 4,4 proc., przy czym połowa faktur płacona jest w terminie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA