Leo Express uruchomi na terenie Polski tylko dwa połączenia dziennie na trasie pomiędzy Krakowem a Warszawą. Czemu nie wjeżdżacie jeszcze do innych miast, jak Katowice, Wrocław czy Poznań?
Od pierwszego marca 2026 r. ruszamy nie tylko z dwoma połączeniami w każdym kierunku pomiędzy Warszawą a Krakowem, gdyż będą jeszcze aż cztery połączenia w każdym kierunku z Pragi do Krakowa. Później będziemy dodawać połączenia kolejne na trasie Warszawa–Kraków, więc naszych pociągów będzie w Polsce więcej. Ponadto w czerwcu tego roku uruchamiamy połączenia na trasie pomiędzy Przemyślem a Frankfurtem nad Menem. Pociąg jadący z Przemyśla zatrzyma się w Rzeszowie, Krakowie, Katowicach oraz innych miastach i następnie pojedzie przez Pragę, Drezno, Lipsk i skończy trasę przy frankfurckim lotnisku.
Na linii Kraków–Warszawa konkurencja już teraz jest spora: po wejściu RegioJet z tanimi biletami, ceny obniżyło także PKP Intercity. Czym chcecie podbierać im podróżnych?
Będziemy konkurować jakością usług, ale ceną również. I korzystnym stosunkiem jakości do ceny. Najtańsze bilety zaoferujemy za 8 zł, przy czym cena będzie dynamiczna, związana z czasem zakupu. Im wcześniej kupi się bilet, tym będzie on tańszy. Mamy kilka klas podróży: w luksusowej klasie premium są regulowane, skórzane fotele, nadające się do spania, z możliwością wypożyczenia koca. To bardzo dobra oferta w połączeniach wczesnorannych i wieczornych. W klasie biznes dostępne będą m.in. darmowe przekąski i pierwszeństwo w obsłudze. Najtańszą opcją jest klasa ekonomiczna, ale zapewniająca także duży komfort podróży. Mamy także atrakcyjny catering: obok tradycyjnego żurku za jedyne 6 zł, chyba najtańszej zupy na polskiej kolei, będzie można zamówić także dania kuchni japońskiej, jak sushi czy onigiri. Oczywiście zapewniamy dostawę jedzenia na miejsce oraz bezpłatne Wi-Fi dla wszystkich pasażerów. Zakładamy, że wysoka jakość za korzystną cenę będzie przyciągać do nas podróżnych. Jednocześnie Leo Express wyróżnia się wyjątkowo przyjaznym środowiskiem podróży. Nowoczesne jednostki typu open-space z niską podłogą mają jasne, przejrzyste i czyste wnętrze, które jest komfortowe i bezpieczne dla wszystkich pasażerów, w tym kobiet, rodzin z dziećmi oraz osób o ograniczonej mobilności.
RegioJet, który przed wami wjechał do Polski, skarżył się na przyznawanie niekorzystnych czasów połączeń, dłuższych tras, odmawianie powierzchni reklamowej na dworcach. Na jakie problemy napotkał Leo Express?
Sytuację, w jakiej znalazł się w grudniu ubiegłego roku nasz czeski konkurent, gdy odwołał część zapowiedzianych wcześniej kursów, mogła na pewno przyprawiać o solidny ból głowy. Ale my jednak nie mieliśmy tego typu problemów, nie napotkaliśmy na utrudnienia, o jakich informował RegioJet. Jesteśmy w Polsce od dziesięciu lat, byliśmy pierwszym prywatnym przewoźnikiem, który wprowadził konkurencję na polskie tory. Pociągiem dojeżdżamy do Krakowa od 2018 r., wcześniej dojeżdżały tam nasze autobusy. Mamy doświadczenia z polskim rynkiem, więc teraz nie odnotowaliśmy problemów. Wierzę, że nasza ekspansja w Polsce będzie udana, podobnie jak to miało miejsce np. na Słowacji. Osobiście dobrze oceniam infrastrukturę kolejową w Polsce, miałem okazję jeździć tu pociągami i dlatego wierzę, że polski pasażer będzie zadowolony z oferowanych przez nas usług.
Skoro jesteśmy przy ocenie infrastruktury: Prezes Polskich Linii Kolejowych w końcu ub. roku zapowiadał, że liczba inwestycji na torach, tych realizowanych i planowanych, jest rekordowa. To oznacza problemy dla podróżnych: ograniczenia prędkości pociągów lub zastępowanie ich autobusami na niektórych odcinkach. Czy tego się pan nie obawia?
Polska inwestuje w kolej większą kwotę w przeliczeniu na jednego mieszkańca niż inne kraje, jak np. Czechy. Jesteśmy więc świadomi związanych z tym niedogodności. Ale takie inwestycje mają ogromne znaczenie nie tylko dla skracania czasu podróży, ale również zwiększania bezpieczeństwa na torach, które jest najważniejsze. Musimy więc się pogodzić, że tak wielka skala inwestycji może powodować utrudnienia w kursowaniu naszych pociągów, ale przecież dotyka to wszystkich przewoźników. Rozmawiamy o tym z Polskimi Liniami Kolejowymi. To konstruktywny dialog, w którym możemy zaproponować m.in. rozwiązania, z którymi mieliśmy do czynienia w Czechach, na Słowacji czy w Niemczech, związane z planowaniem i realizacją prac inwestycyjnych oraz utrzymaniowych, także z wykorzystaniem zastępczej komunikacji autobusowej. Ważne jest, aby przygotować je z odpowiednim wyprzedzeniem, zmniejszając niedogodności dla pasażerów.
Leo Express będzie wykorzystywał w Polsce używane składy. Dlaczego nie nowe?
Chodzi o nowoczesne składy, które zostały wyprodukowane przez szwajcarską firmę Stadler dla Leo Express, a pasażerowie dobrze je znają np. z istniejących połączeń z Pragi do Krakowa. Jednocześnie w pociągi zostały włożone znaczące inwestycje – odnowiono fotele oraz ulepszono połączenie Wi-Fi. Są wyposażone we wszystkie urządzenia zapewniające wygodę i bezpieczną jazdę. Gdy przewoźnik wchodzi na nowy rynek, bezpieczniej jest korzystać ze sprawdzonych technologii, ze składów, które już są przewoźnikowi dobrze znane. To minimalizuje ryzyko związane z nową technologią na nowym rynku. Nasze pociągi działają doskonale, inaczej nie moglibyśmy zagwarantować 100 proc. sprawności klimatyzacji i ogrzewania. Nasi klienci wiedzą, że w przeciwnym razie zwrócilibyśmy im bilet, a w zeszłym roku nie musieliśmy tego zrobić ani razu.