Reklama

Prezes Leo Express: Polska kolej wchodzi w swój złoty wiek

Polskę postrzegamy jako jeden z najbardziej atrakcyjnych obecnie regionów do ekspansji, mający dobrą infrastrukturę, gdzie zainteresowanie podróżami koleją szybko rośnie. Chcemy to wykorzystać - mówi Peter Köhler, prezes Leo Express.

Publikacja: 09.02.2026 04:20

Peter Köhler, prezes Leo Express

Peter Köhler, prezes Leo Express

Foto: materiały prasowe

Leo Express uruchomi na terenie Polski tylko dwa połączenia dziennie na trasie pomiędzy Krakowem a Warszawą. Czemu nie wjeżdżacie jeszcze do innych miast, jak Katowice, Wrocław czy Poznań?

Od pierwszego marca 2026 r. ruszamy nie tylko z dwoma połączeniami w każdym kierunku pomiędzy Warszawą a Krakowem, gdyż będą jeszcze aż cztery połączenia w każdym kierunku z Pragi do Krakowa. Później będziemy dodawać połączenia kolejne na trasie Warszawa–Kraków, więc naszych pociągów będzie w Polsce więcej. Ponadto w czerwcu tego roku uruchamiamy połączenia na trasie pomiędzy Przemyślem a Frankfurtem nad Menem. Pociąg jadący z Przemyśla zatrzyma się w Rzeszowie, Krakowie, Katowicach oraz innych miastach i następnie pojedzie przez Pragę, Drezno, Lipsk i skończy trasę przy frankfurckim lotnisku.

Na linii Kraków–Warszawa konkurencja już teraz jest spora: po wejściu RegioJet z tanimi biletami, ceny obniżyło także PKP Intercity. Czym chcecie podbierać im podróżnych?

Będziemy konkurować jakością usług, ale ceną również. I korzystnym stosunkiem jakości do ceny. Najtańsze bilety zaoferujemy za 8 zł, przy czym cena będzie dynamiczna, związana z czasem zakupu. Im wcześniej kupi się bilet, tym będzie on tańszy. Mamy kilka klas podróży: w luksusowej klasie premium są regulowane, skórzane fotele, nadające się do spania, z możliwością wypożyczenia koca. To bardzo dobra oferta w połączeniach wczesnorannych i wieczornych. W klasie biznes dostępne będą m.in. darmowe przekąski i pierwszeństwo w obsłudze. Najtańszą opcją jest klasa ekonomiczna, ale zapewniająca także duży komfort podróży. Mamy także atrakcyjny catering: obok tradycyjnego żurku za jedyne 6 zł, chyba najtańszej zupy na polskiej kolei, będzie można zamówić także dania kuchni japońskiej, jak sushi czy onigiri. Oczywiście zapewniamy dostawę jedzenia na miejsce oraz bezpłatne Wi-Fi dla wszystkich pasażerów. Zakładamy, że wysoka jakość za korzystną cenę będzie przyciągać do nas podróżnych. Jednocześnie Leo Express wyróżnia się wyjątkowo przyjaznym środowiskiem podróży. Nowoczesne jednostki typu open-space z niską podłogą mają jasne, przejrzyste i czyste wnętrze, które jest komfortowe i bezpieczne dla wszystkich pasażerów, w tym kobiet, rodzin z dziećmi oraz osób o ograniczonej mobilności.

RegioJet, który przed wami wjechał do Polski, skarżył się na przyznawanie niekorzystnych czasów połączeń, dłuższych tras, odmawianie powierzchni reklamowej na dworcach. Na jakie problemy napotkał Leo Express?

Sytuację, w jakiej znalazł się w grudniu ubiegłego roku nasz czeski konkurent, gdy odwołał część zapowiedzianych wcześniej kursów, mogła na pewno przyprawiać o solidny ból głowy. Ale my jednak nie mieliśmy tego typu problemów, nie napotkaliśmy na utrudnienia, o jakich informował RegioJet. Jesteśmy w Polsce od dziesięciu lat, byliśmy pierwszym prywatnym przewoźnikiem, który wprowadził konkurencję na polskie tory. Pociągiem dojeżdżamy do Krakowa od 2018 r., wcześniej dojeżdżały tam nasze autobusy. Mamy doświadczenia z polskim rynkiem, więc teraz nie odnotowaliśmy problemów. Wierzę, że nasza ekspansja w Polsce będzie udana, podobnie jak to miało miejsce np. na Słowacji. Osobiście dobrze oceniam infrastrukturę kolejową w Polsce, miałem okazję jeździć tu pociągami i dlatego wierzę, że polski pasażer będzie zadowolony z oferowanych przez nas usług.

Skoro jesteśmy przy ocenie infrastruktury: Prezes Polskich Linii Kolejowych w końcu ub. roku zapowiadał, że liczba inwestycji na torach, tych realizowanych i planowanych, jest rekordowa. To oznacza problemy dla podróżnych: ograniczenia prędkości pociągów lub zastępowanie ich autobusami na niektórych odcinkach. Czy tego się pan nie obawia?

Polska inwestuje w kolej większą kwotę w przeliczeniu na jednego mieszkańca niż inne kraje, jak np. Czechy. Jesteśmy więc świadomi związanych z tym niedogodności. Ale takie inwestycje mają ogromne znaczenie nie tylko dla skracania czasu podróży, ale również zwiększania bezpieczeństwa na torach, które jest najważniejsze. Musimy więc się pogodzić, że tak wielka skala inwestycji może powodować utrudnienia w kursowaniu naszych pociągów, ale przecież dotyka to wszystkich przewoźników. Rozmawiamy o tym z Polskimi Liniami Kolejowymi. To konstruktywny dialog, w którym możemy zaproponować m.in. rozwiązania, z którymi mieliśmy do czynienia w Czechach, na Słowacji czy w Niemczech, związane z planowaniem i realizacją prac inwestycyjnych oraz utrzymaniowych, także z wykorzystaniem zastępczej komunikacji autobusowej. Ważne jest, aby przygotować je z odpowiednim wyprzedzeniem, zmniejszając niedogodności dla pasażerów.

Leo Express będzie wykorzystywał w Polsce używane składy. Dlaczego nie nowe?

Chodzi o nowoczesne składy, które zostały wyprodukowane przez szwajcarską firmę Stadler dla Leo Express, a pasażerowie dobrze je znają np. z istniejących połączeń z Pragi do Krakowa. Jednocześnie w pociągi zostały włożone znaczące inwestycje – odnowiono fotele oraz ulepszono połączenie Wi-Fi. Są wyposażone we wszystkie urządzenia zapewniające wygodę i bezpieczną jazdę. Gdy przewoźnik wchodzi na nowy rynek, bezpieczniej jest korzystać ze sprawdzonych technologii, ze składów, które już są przewoźnikowi dobrze znane. To minimalizuje ryzyko związane z nową technologią na nowym rynku. Nasze pociągi działają doskonale, inaczej nie moglibyśmy zagwarantować 100 proc. sprawności klimatyzacji i ogrzewania. Nasi klienci wiedzą, że w przeciwnym razie zwrócilibyśmy im bilet, a w zeszłym roku nie musieliśmy tego zrobić ani razu.

Reklama
Reklama

Jaką rolę ma odgrywać polski rynek w strategii i planach rozwojowych Leo Express?

Jesteśmy czeskim, ale także europejskim przewoźnikiem, więc naszym celem jest łączenie w sieć europejskich miast. Naszym strategicznym partnerem jest jeden z największych europejskich przewoźników – hiszpańska firma RENFE. Polskę postrzegamy jako jeden z najbardziej atrakcyjnych obecnie regionów do ekspansji, mający dobrą infrastrukturę, gdzie zainteresowanie podróżami koleją szybko rośnie. Można powiedzieć, że polska kolej wchodzi teraz w swój złoty wiek. Chcemy to wykorzystać. Obok świadczenia usług na trasach komercyjnych, chcemy także startować w przetargach na świadczenie usług publicznych PSC, w których mamy już doświadczenie. Nawiązaliśmy w tym celu kontakty z regionalnymi samorządami w Polsce, w ubiegłym roku wystartowaliśmy nawet w przetargu.

Z jakim skutkiem?

W przeciwieństwie do Czech czy Słowacji, w Polsce na razie nie wygraliśmy. Ale już samo branie udziału w takich postępowaniach przynosi nowe doświadczenia. Ważne jest, by samorządy uwzględniły czas potrzebny przewoźnikom na przygotowanie się do wzięcia udziału w przetargu i rozpoczęcia działalności. Bo gdy jest wymóg na zakup nowego taboru, potrzebny jest czas na realizację. Minimalny czas zakupu nowej floty to 3 do 4 lat. W każdym razie liczymy, że nadchodząca liberalizacja rynku kolejowego w Unii Europejskiej przyniesie zwiększenie tego rodzaju przetargów na połączenia regionalne, co będzie zachęcać do uczestnictwa w nich coraz większą liczbę przewoźników.

Gdzie w Polsce chcielibyście uruchomić połączenia regionalne?

Prowadziliśmy rozmowy z władzami województwa kujawsko-pomorskiego, także w regionach graniczących z Czechami, jesteśmy również zainteresowani województwami wzdłuż granicy polsko-niemieckiej, gdzie moglibyśmy wykorzystać nasze certyfikaty i upoważnienia do świadczenia usług na rynku niemieckim. Moglibyśmy więc realizować połączenia pomiędzy Polską a Niemcami.

Co jest największym wyzwaniem dla prywatnych, komercyjnych przewoźników wchodzących na zmonopolizowany rynek, taki jak polski? Gdzie są największe bariery?

Najważniejsze jest zdobycie zaufania pasażerów, które powoli się zyskuje, ale szybko można je stracić. W Polsce, gdzie rynek jest zdominowany przez państwowego przewoźnika, dopuszczenie konkurencji było decyzją polityczną. Teraz kluczową rolę będzie odgrywał IV Pakiet Kolejowy, którego zadaniem jest uproszczenie i ujednolicenie rynku kolejowego na obszarze Unii Europejskiej, a liberalizacja rynku ma sprawić, by wszystkie przetargi były prowadzone w sposób otwarty i transparentny. Zakładam, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat połowę tych przetargów będą wygrywać nowi przewoźnicy, którzy dla klienta wniosą nową jakość usług, a dla zamawiającego – obniżenie kosztów prowadzenia regionalnego transportu kolejowego.

Z PKP Intercity konkuruje już prywatny RegioJet, teraz dojdzie Leo Express. Czy za wami pojawią się kolejni konkurenci? Urząd Transportu Kolejowego wydał więcej decyzji o otwartym dostępie.

To możliwe. W każdym razie jesteśmy gotowi, by konkurować z każdym nowym przewoźnikiem. Wszędzie tam, gdzie na koleje weszła konkurencja, nastąpił wzrost liczby pasażerów, nawet o 100 proc., oraz długotrwałe obniżenie cen biletów o 30–40 proc. Jest to pozytywny efekt kluczowy dla wzmocnienia roli transportu kolejowego jako kręgosłupa bezemisyjnej mobilności.

Kiedy działalność Leo Express w Polsce zacznie przynosić zyski?

Tanie bilety będą przyciągać większą liczbę pasażerów i tą frekwencją będziemy mogli rekompensować niskie ceny. Taka polityka cenowa nam się sprawdza.  Jeśli chodzi o rentowność: nasze dotychczasowe połączenia, które obsługujemy między Krakowem a Pragą, są dochodowe, a w przypadku nowych połączeń mamy wszelkie przesłanki, aby tak było jak najszybciej. Widzimy na przykład prawie 30 tysięcy biletów sprzedanych w przedsprzedaży, a zainteresowanie jest ogromne. Wejście na nowy rynek to duża inwestycja, zakup nowego pociągu może sięgać 10 mln euro. Tabor już mamy, ale trzeba zainwestować miliony na system sprzedaży, kasy biletowe, marketing, przeszkolenie personelu czy uzyskanie niezbędnych certyfikatów. Po wejściu w życie IV Pakietu Kolejowego te koszty będą się obniżać, co sprawi, że rynek kolejowy będzie stawał się coraz bardziej konkurencyjny wobec transportu drogowego.

Transport
SAFE to program idealny dla Airbusa. Polskie firmy też na nim zarobią
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Transport
PPL mają pieniądze na inwestycje: 3,3 mld na Port Polska i Lotnisko Chopina
Transport
UE chce zmienić zasady dotyczące bagażu w tanich liniach. Co planuje?
Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama