fbTrack

Historia

Próba zastraszania w obronie nierzetelnej książki

Wydawca książki Jan Piński
Fotorzepa, Darek Golik
Wydawca pozycji „Agenci SB kontra Jan Paweł II" szantażował dziennikarza „Rz", by zablokować ukazanie się artykułu obnażającego jej nierzetelność
Leszek Szymowski zaczął promocję swej książki „Agenci SB kontra Jan Paweł II". Powołuje się w niej np. na ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Ale ten stanowczo odcina się od związków z autorem. – Autor przesłał mi maszynopis z prośbą o napisanie wstępu. Po zapoznaniu się z zawartością tej pozycji odmówiłem. Książka zawiera tak wielką ilość błędów, przekłamań i przeinaczeń, że nie chciałem z nią mieć nic wspólnego – mówi „Rz" ks. Isakowicz-Zaleski.
W parafii w Piasecznie pod Warszawą Szymowskiemu pomagał nawet miejscowy działacz PiS Wojciech Ołdakowski. W rozmowie z „Rz" tłumaczy, że reklamował spotkanie z Szymowskim na prośbę proboszcza parafii. – Wcześniej nie znałem pana Szymowskiego. Uznałem, że skoro spotkanie odbywa się w parafii, to można mu zaufać – mówi Ołdakowski. Proboszcz parafii św. Anny w Piasecznie ks. dr kanonik Dariusz Gas mówi, że zgodził się na spotkanie, bo Szymowski od niedawna jest jego parafianinem. Autor promował nie tylko książkę o szpiegach w Watykanie, ale i swą poprzednią, poświęconą katastrofie smoleńskiej.
Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej, książki Szymowskiego o Watykanie nie czytał, ale ma złe zdanie o innej – „Zamach smoleński". – W gruncie rzeczy książka ta kompromituje dochodzenie do prawdy. Autor myli rufę z przodem samolotu, publikuje zdjęcie z niemieckiej „Bild Zei- tung", utrzymując, że dostał je od oficera służb specjalnych. Takich rzeczy nie usprawiedliwia nawet młody wiek autora – mówi „Rz" Macierewicz. Wtóruje mu redaktor naczelny „Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz: – Swojego czasu współpracował z nami, ale po kilku tekstach zdecydowaliśmy się zerwać z nim. Łagodnie mówiąc, jego teksty nie grzeszyły rzetelnością. Najnowsza książka Szymowskiego jest intensywnie promowana przez portal Nowy Ekran. Gdy dziennikarz „Rz" zaczął zbierać informacje na jej temat, na spotkanie zaprosił go wydawca pozycji Jan Piński. Podczas rozmowy poinformował, że Szymowski, gdyby ukazały się niepochlebne informacje na jego temat, zamierza w tygodniku „Angora" ujawnić rzekomą współpracę Cezarego Gmyza z UOP na początku lat 90. Próba zastraszenia tylko przyspieszyła publikację artykułu przestrzegającego przed  książką. Jej rzetelność podważają pracownicy IPN zajmujący się wywiadem. – W tej książce roi się od kłamstw, błędów i pomyłek. Autor liznął trochę dokumentów zgromadzonych w naszym archiwum, ale nie ma pojęcia, jak działał wywiad PRL, jakie były jego struktury. Myli agentów z oficerami, przypisuje pseudonimy nie tym osobom, które je w rzeczywistości nosiły. Ta książka to przykład skrajnego braku profesjonalizmu – mówi Witold Bagieński, jeden z najlepszych specjalistów od Departamentu I, tj. komunistycznego wywiadu. Jeden z największych błędów książki to przypisanie ks. abp. Januszowi Bolonkowi pseudonimu Prorok. Z materiałów z IPN wynika, że nie mógł być „Prorokiem" i nie był jednym z najgroźniejszych szpiegów w Watykanie. Z akt wynika, że „Prorok" nie cieszył się zaufaniem SB. Był to Włoch (co wyklucza osobę abp. Bolonka), który sam zgłosił się do ambasady PRL jako tzw. oferent. Osobą, z którą nawiązał kontakt, był pracownik ambasady Adam Szymczyk, oficer SB o kryptonimie Atar. Oferenci byli przez Departament I traktowani nieufnie, bo podejrzewano, że mogą być prowokatorami. Z tego powodu Włocha skierowano do ówczesnego szefa rezydentury, który założył na niego tzw. Segregator Materiałów Wstępnych o kryptonimie Cama. Nigdy nie został zarejestrowany jako agent. Nadano mu stosunkowo niską kategorię kontaktu informacyjnego (KI) i ps. Prorok. Co ciekawe, nie został zarejestrowany jako informator do sprawy „Morobo" prowadzonej przeciw Watykanowi, ale do sprawy o kryptonimie Estero, która dotyczyła włoskiego MSZ oraz NATO. W książce Szymowskiego od tego typu błędów aż się roi. Jedynym agentem, którego prawdziwą tożsamość Szymowski odkrył, jest obywatel Jugosławii Antonio Jerkov. W innych przypadkach, w których podaje prawdziwe dane, to informacje ujawnione już przez innych. Tak jest np. z ojcem Stanisławem Szłowieńcem i Adamem Włochem, których agenturalne powiązania ujawniła „Rzeczpospolia" i „Uważam Rze". Szymowski, mając świadomość, że to nie on podaje je pierwszy, sobie przypisuje te odkrycia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL