Katastrofy

Trwa przeszukiwanie wagonów, rusza śledztwo

ROL
16 ofiar śmiertelnych, 56 osób w szpitalach - to najnowszy bilans czołowego zderzenia pociągów relacji Warszawa - Kraków i Przemyśl - Warszawa
Czytaj niedzielną relację godzina po godzinie
Dotarcie do ciała piętnastej ofiary śmiertelnej będzie wymagało podniesienia wagonu przez ciężki sprzęt. Minister transportu Sławomir Nowak poinformował, że sprzęt taki przyjedzie na miejsce katastrofy około południa. Do katastrofy doszło między miejscowościami Starzyny i Sprowa w pobliżu Szczekocin na wysokości Zawiercia.
Przybyły śmigłowce pogotowia ratunkowego oraz karetki pogotowia z całego województwa, a także kilkadziesiąt jednostek Państwowej Straży Pożarnej z woj. śląskiego, małopolskiego i świętokrzyskiego są także słuchacze Wyższej Szkoły Pożarnictwa z Częstochowy. Strażacy rozstawili namioty, w której udzielano rannym pierwszej pomocy. Najciężej poszkodowane osoby trafiły do szpitali w Sosnowcu, Zawierciu, Częstochowie, Włoszczowie, Jędrzejowie, Dąbrowie Górniczej, Myszkowie i Miechowie. Wśród poszkodowanych są obywatele Ukrainy i co najmniej jeden obywatel Mołdawii. Pociągami jechali też Hiszpanie i Francuzi, ale nie ma informacji, by ucierpieli. Prezydent Bronisław Komorowski za pośrednictwem swojej strony internetowej złożył wyrazy współczucia rodzinom ofiar i wszystkim poszkodowanym w katastrofie

Na jednym torze

Według wstępnych informacji, do zderzenia doszło o godzinie 20:57 na linii kolejowej 64, która jest zjazdem z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. Pociąg jadący z Warszawy z niewiadomych jeszcze przyczyn znalazł się na niewłaściwym torze. Jego lokomotywa była dużo cięższa od elektrowozu jadącego z naprzeciwka pociągu TLK. W wyniku zderzenia lżejsza lokomotywa i dwa pierwsze wagony zostały zmiażdżone. Na odcinku, gdzie doszło do zdarzenia, dozwolona prędkość wynosiła 120 km/h, a dla ruchu otwarte były oba tory. Jeden z pociągów to należący do spółki PKP Intercity siedmiowagonowy skład TLK o numerze 31100. Z Przemyśla wyruszył o godzinie 14.46, do Warszawy powinien dotrzeć o godzinie 22.49. Na podstawie liczby sprzedanych biletów oszacowano, że jechało nim 250 osób. Drugi pociąg, jadący z Warszawy do Krakowa, to liczący cztery wagony skład Przewozów Regionalnych IR 13126, który do celu powinien dojechać o godzinie 21.45. W nim znajdowało się około 120 osób.

"Najtragiczniejsza katastrofa"

Na miejsce katastrofy przyjechali premier Donald Tusk, minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, minister transportu Sławomir Nowak oraz minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Pociągi kursujące na tej trasie są obecnie kierowane objazdem przez Częstochowę lub Kielce — To najtragiczniejsza katastrofa kolejowa w Polsce od kilkudziesięciu lat. Cały czas trwają poszukiwania poszkodowanych. Również w okolicach pociągu szukamy osób, które będąc w szoku mogły oddalić się od miejsca katastrofy — mówił premier Donald Tusk. — Bardzo gorzką i smutną satysfakcją jest to, że służby działają bardzo szybko i sprawnie. W ciągu pół godziny wszystkie służby znalazły się na miejscu. Muszę podkreślić nadzwyczajne zaangażowanie tych, którzy w akcji uczestniczyli. System zarządzania kryzysowego zadział bardzo sprawnie, co nie zmienia tego, że jest to bardzo smutny dzień w historii kolejnictwa. Premier zaznaczył, że wśród osób, które zostały przewiezione do szpitala pięć jest w stanie ciężkim, ale w tej chwili nie ma informacji, żeby ich życie było zagrożone. Do szpitala udał się minister zdrowia. Na miejscu tragedii pozostaną Sławomir Nowak oraz wiceminister odpowiedzialny za kolej Andrzej Massel. — Wszyscy strasznie współczujemy poszkodowanym, a szczególnie bliskim tych, którzy zginęli w tej katastrofie — mówił Tusk. Donald Tusk pytany, czy rozważa ogłoszenie żałoby narodowej przypomniał, że decyzja w tej sprawie należy do prezydenta, z którym pozostaje w stałym kontakcie. Rano na miejsce katastrofy udał się prezydent Bronisław Komorowski.

Ustalanie przyczyn może potrwać miesiące

Minister transportu Sławomir Nowak zapowiedział, że w poniedziałek spotka się z Tadeuszem Rysiem, szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych, która wyjaśnia przyczyny katastrofy. Ocenił, że dochodzenie to kwestia raczej miesięcy niż tygodni, i prosił, by na razie nie snuć domysłów na temat powodów tragedii. Jeszcze w niedzielę zostanie formalnie wszczęte śledztwo, będzie je prowadziła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. - Na chwilę obecną można powiedzieć, że doszło do katastrofy kolejowej, w wyniku której śmierć poniosło 14 osób. Na razie nie można mówić nawet o hipotetycznych przyczynach tragedii - powiedział Tomasz Ozimek z częstochowskiej prokuratury okręgowej. Na miejsce przyjechało siedmiu prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie i z Myszkowa. Zostaną na miejscu do czasu zakończenia oględzin. Informacji o osobach poszkodowanych w katastrofie udziela 
Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego:

(32) 20 77 202

  Infolinia spółki PKP Intercity: 19 757 - z telefonów stacjonarnych (42) 19 436 - z telefonów komórkowych
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL