Świat

Putin uzbroi armię rosyjską

Flickr
400 nowoczesnych rakiet międzykontynentalnych i 2300 czołgów obiecał armii Władimir Putin
W artykule opublikowanym we wczorajszej „Rossijskoj Gazietie" premier i kandydat na prezydenta przedstawił plan modernizacji rosyjskiej armii. W ciągu najbliższych dziesięciu lat ma ona otrzymać, obok rakiet i czołgów, 400 wojskowych satelitów, 28 pułków rakiet S-400, dziesięć brygad rakiet Iskander, 600 samolotów i 1000 śmigłowców, nowe okręty wojenne. Wszystko to za ogromną kwotę 23 bilionów rubli, czyli 2,3 biliona złotych.
„Nie chodzi o militaryzację rosyjskiego budżetu. W rzeczywistości środki, które wydzielamy, to »opłata rachunków« za te lata, w których armia i flota były chronicznie niedofinansowane(...), a inne państwa naprężały swoje »wojskowe muskuły«" – przekonuje Putin. I dowodzi, jak w tytule swego tekstu, że „bycie silnym – to gwarancja bezpieczeństwa dla Rosji". Aby być silnym, armia potrzebuje broni supernowoczesnej. To kolejny artykuł programowy Putina w kampanii przed wyborami prezydenckimi w Rosji. Czy można go traktować przede wszystkim jako tekst wyborczy? Aleksiej Muchin, szef moskiewskiego Centrum Informacji Politycznej, przekonany jest, że nie. – Nasz premier chce przede wszystkim zademonstrować Zachodowi, który ignoruje stanowisko rosyjskie w ONZ i gdzie indziej, że chcemy odbudować nasz potencjał zbrojny – powiedział „Rz". Jego zdaniem informacje zawarte w artykule należy traktować poważnie. – Jak Putin napisał, że dokona przezbrojenia armii, to uczyni to – podkreśla.
Armia rosyjska ma dostać 28 pułków rakiet S-400 oraz 10 brygad rakiet typu Iskander Innego zdania jest Fiodor Łukianow, redaktor naczelny czasopisma „Rosja w globalnej polityce". – Od dawna jest oczywiste, że Rosja będzie wzmacniać swój potencjał rakietowy, by odpowiedzieć na amerykańską tarczę przeciwrakietową. Ten artykuł ma jednak przede wszystkim cel wyborczy – mówił w rozmowie z „Rz". Łukianow uważa, że chodzi przede wszystkim o pozyskanie wojskowych. – O przekonanie ich, że wciąż są priorytetem. Bo niektóre z pojawiających się w tekście Putina liczb są co najmniej dziwne, nie wiadomo też, skąd mają pojawić się tak ogromne pieniądze na nowe czołgi czy samoloty – dodaje. Polscy eksperci są podobnego zdania. – Artykuł jest powtórzeniem tego, co już powiedział szef rosyjskiego sztabu generalnego, minister obrony i inni – twierdzi Andrzej Wilk z Ośrodka Studiów Wschodnich. W rozmowie z „Rz" podkreśla przy tym, że trudno ocenić ewentualne zagrożenie Polski programem zbrojeniowym Putina, skoro nie wiemy, jakie są nasze założenia obronne na kierunku wschodnim. Natomiast prof. płk. Zbigniew Ścibiorek z Akademii Obrony Narodowej wskazuje na inny aspekt. – Dla mnie bardziej szokujące było stwierdzenie z 12 lutego szefa rosyjskiego sztabu generalnego, że Rosja jest gotowa w razie konieczności użyć siły nuklearnej. Wracamy do czasu zimnej wojny – stwierdził.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL