fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

„Kawusia” poszła do dyplomacji

Rzeczpospolita
Anna Fotyga. Była szefowa polskiej dyplomacji należała do najbardziej kontrowersyjnych PiS-owskich ministrów i ciągle wywołuje emocje
Na zdjęciu z nominacji na szefową Kancelarii Prezydenta Anna Fotyga trzyma rękę na ramieniu prezydenta, tak jakby chciała powiedzieć: wróciłam, Leszku, teraz już wszystko będzie dobrze. Najbardziej kontrowersyjna minister rządów PiS jest zaufaną współpracownicą Lecha Kaczyńskiego. Prezydent do dzisiaj mówi do niej „Kawusia”, od jej panieńskiego nazwiska Kawecka.
Znają się z czasów tzw. drugiej „Solidarności”. Obecny prezydent był wówczas zastępcą przewodniczącego związku Lecha Wałęsy, a Fotyga pracowała w pionie zagranicznym drzwi w drzwi z Kaczyńskim. – Była zwykłym niezbyt wyróżniającym się urzędnikiem trzeciego szeregu – opowiada jeden z gdańskich działaczy „S”. Ale to właśnie tamta posada stała się dla Fotygi przepustką do wielkiej kariery politycznej.
Fotyga była doradcą premiera Jerzego Buzka w sprawach zagranicznych, potem dyrektorem Departamentu ds. Zagranicznych. Przelotnie zajmowała fotel wiceprezydenta Gdańska. Zdobyła mandat eurodeputowanej z ramienia PiS. A ukoronowaniem tej kariery było stanowisko szefowej MSZ.
Politycy PiS twierdzą, że ten okres był dla niej wręcz traumatyczny. Chodziło o nieustanne ataki na sposób prowadzenia polityki zagranicznej przez Fotygę. Ale dziennikarze, którzy mieli kontakt z panią minister, mówią, że w miarę upływu czasu polubiła swoją funkcję. Gdy prezydent chciał ją wycofać z dyplomacji, Fotyga ubiegła jego zamiary, mówiąc, że będzie trwała na stanowisku.
A gdy jedna z dziennikarek telewizyjnych chciała ją zaprosić do programu już po zakończeniu pracy w rządzie, mówiąc: „niech się pani broni, skoro tak panią atakują”, Fotyga odparła: „wie pani, ja już się uodporniłam na te ataki”.
Rzeczywiście Anna Fotyga jako szefowa polskiej dyplomacji nie miała lekkiego życia – przedmiotem krytyki było nie tylko to, co mówiła czy robiła, ale nawet jej fryzura i ubranie. O jej sposobie traktowania pracowników w ministerstwie krążyły legendy. Urzędnicy narzekają, że Fotyga z nimi nie rozmawiała, tylko oschle wydawała polecenia. Daniel Pawłowiec z LPR, który obejmując stanowisko podsekretarza stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, kilkakrotnie spotykał się z panią minister, aby omówić podział kompetencji w UKIE, za każdym razem miał wrażenie, że nie można z nią nawiązać dialogu. – Wygłaszała swój monolog, prześlizgując się po temacie spotkania i w ogóle nie reagując na moje uwagi – opowiada Pawłowiec.
Ale dla młodego polityka Ligi najbardziej zdumiewający był fakt, że Fotyga w gronie koalicjantów mówiła jedno, a za granicą robiła co innego.
Annę Fotygę krytykowano nie tylko za czyny, ale też za fryzurę i ubranie
– To, co pani minister przedstawiała na posiedzeniach rządu, zwykle nam się podobało, tylko że później nie znajdowało to żadnego odbicia w jej działaniach – mówi Pawłowiec. – Pod tym względem była najgorszym z szefów polskiej dyplomacji od 1989 roku, bo nigdy nie było wiadomo, czego się po niej spodziewać – dodaje polityk LPR.
Paweł Kowal z PiS, były wiceminister spraw zagranicznych, ma zupełnie odmienne zdanie o Fotydze. Uważa, że prowadziła ona najlepszą politykę zagraniczną po 1989 roku i doskonale wiedziała, jak postępować z partnerami zagranicznymi.
Jedna z anegdot głosi, że Fotyga zerwała kolację z Siergiejem Ławrowem, szefem rosyjskiego MSZ. Po prostu wstała i wyszła, co w dyplomacji jest zachowaniem co najmniej nietypowym. Jednak zdaniem Kowala minister Fotyga była w dobrych stosunkach z Ławrowem.
– Inaczej nie przysłałby jej kwiatów – argumentuje polityk PiS.
Fotyga niejeden raz udowodniła, że potrafi być apodyktyczna. Podczas posiedzenia Komisji Spraw Zagranicznych oświadczyła, że nie będzie odpowiadała na pytania posłów, bo przyszła wygłosić oświadczenie. Podobne stwierdzenie usłyszał Bogdan Rymanowski z TVN 24, który zaprosił Fotygę do audycji na żywo.
Dawna przyjaciółka Fotygi jeszcze z czasów licealnych Maryna Moskała uważa jednak, że Fotyga jest osobą dobrą, mądrą i obdarzoną subtelnym poczuciem humoru.
– Będę broniła Anki jak niepodległości – mówi Moskała. – To osoba, która zawsze była bardzo konkretna, wiedziała, czego chce, i niełatwo było ją zawrócić z raz obranej ścieżki. Rodzice Anny Kaweckiej byli lekarzami. W połowie lat 80. wyjechali na zagraniczną wycieczkę i nie wrócili do kraju, zostali w Niemczech. Anna, wówczas studentka, została z młodszym bratem i babcią. – Nie wiem, czy przeżyła to rozstanie, nigdy mi się z tego nie zwierzała – mówi Moskała. – Nigdy też się nie skarżyła, że jest jej ciężko. Rodzice pomagali jej finansowo. Poza tym Anka zawsze wychodziła z założenia, że są rzeczy, które trzeba zrobić, i nie ma co nad tym dyskutować.
Zdaniem Moskały krytyka pod adresem Fotygi była momentami histeryczna. – Nie znam się na polityce zagranicznej, ale chyba zbyt wielkich szkód Polsce nie wyrządziła, a że się komuś nie podobały jej garsonki? To już naprawdę rzecz gustu – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA