fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie niezadowoleni z cięć w budżecie

Zmniejszone nakłady mogą spowodować odpływ kwalifikowanych kadr i obniżenie poziomu orzekania oraz prestiżu sądów
Prace nad budżetem sądownictwa wzbudzają coraz większe kontrowersje. Rzecz nie tylko w pieniądzach, ale i w stylu jego uchwalania.
Sąd Najwyższy jest jedną z instytucji, które same planują wysokość swego budżetu, a zmienić go może jedynie parlament. Przygotowany przez SN projekt budżetu na rok 2008 przewidywał dla niego 73,7 mln zł, tymczasem Sejmowa Komisja Finansów Publicznych poparła poprawkę Platformy Obywatelskiej zakładającą zmniejszenie go o 9 mln zł, czyli o 12 proc.
Decyzja ta sprowokowała Lecha Gardockiego, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, do zabrania głosu w sejmowej debacie nad budżetem, co było precedensem. – Samodzielność finansowania SN staje się fikcją. Możemy sobie tworzyć projekty, których nie musi akceptować minister finansów.– To, co komisja obcięła, to jedno, a jak to zrobiła – to drugi problem – powiedział wczoraj „Rz” prezes Gardocki. – Co roku nam coś zabierano, to taki stały fragment gry. 4817 zł wynosi teraz pensja brutto sędziego sądu rejonowego Ale zawsze były dyskusje, dlaczego potrzebujemy właśnie tyle, czy nie wystarczy mniej, czy musimy kupować np. samochody. Tym razem posłanka sprawozdawca życzliwie zreferowała projekt, złożyliśmy zresztą jego wyczerpujące uzasadnienie. Przewodniczący zapytał, czy ktoś chce zabrać głos w dyskusji, i nikt z posłów się nie zgłosił. Uznałem więc, że nie ma potrzeby się wypowiadać. Tymczasem z zielonych stron „Rz” dowiedziałem się, że zabrano nam 9 mln zł. Co oznaczają owe redukcje? SN musi ograniczyć remonty, zakupy książek, np. o prawie unijnym, ale co ważniejsze – musi zrezygnować z nowych etatów asystentów sędziowskich (teraz tylko co trzeci sędzia SN ma takiego pomocnika). Będzie chyba musiał opóźnić obsadzenie czterech etatów sędziowskich (wszystkich jest 90). Nie mówiąc o podwyżkach uposażeń sędziów, bo nie nadążają za wynagrodzeniami w innych profesjach; wreszcie płac urzędników sądowych. 438 zł miała wynosić zaplanowana podwyżka – O ile infrastruktura sądów bardzo się poprawiła, o tyle z kadrami jest znacznie gorzej, a przecież mają być stabilne. Nie każdego można dopuścić do akt sądowych. Nie chcemy pieniędzy na luksusy, tylko na podstawy funkcjonowania – wskazuje prezes Gardocki. – Dla mnie zachowanie komisji jest nie do przyjęcia – uważa adwokat Jerzy Naumann, prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego NRA. – Władza parlamentarna nie jest lepsza od sądowniczej, ale inna. Jeżeli Sąd Najwyższy, jego pierwszy prezes, przedstawia preliminarz wydatków, to tak wyraźne ich obcięcie jest świadectwem nieufności do odrębnej instytucji państwowej. Sądy powszechne są w lepszej sytuacji. Łącznie ich wydatki w 2008 r. mają wynieść 5,3 mld zł, a komisja sejmowa zmieniła je minimalnie. Obcięła jednak przewidywaną przez poprzedni rząd dość znaczną podwyżkę dla sędziów. Miała być wprowadzona w połowie roku. Jak powiedział „Rzeczpospolitej” sędzia Sławomir Różycki z Ministerstwa Sprawiedliwości, na razie sędziowie mogą liczyć tylko na awanse i związane z tym wyższe zaszeregowanie. Przygotowany przez poprzedni rząd projekt budżetu był dość dobry, gdyż zapewniał poprawę w najboleśniejszej kwestii: wynagrodzeń sędziów. Ktoś powie, że KRS broni sędziów, ale na wolne etaty sędziowskie mamy coraz mniej chętnych. Pensje na rynku rosną bowiem znacznie szybciej niż sędziowskie. Co będzie, jeśli rozstaniemy się z asesorami? Tym bardziej nie będzie szans na spełnienie słusznego postulatu, by angażować na stanowiska sędziów doświadczonych prawników: adwokatów czy radców. Skutek będzie taki, że poziom sędziów będzie coraz niższy. masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA