fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Szybsze procesy, ale nie za wszelką cenę

Przepisów mających zapobiegać przeciąganiu spraw sądowych nie można interpretować w sposób, który wypacza istotę wymiaru sprawiedliwości i prowadzi do wyroków merytorycznie niesłusznych.
Tak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 5 grudnia 2007 r. (sygn. I CSK 295/07).
W sprawie, której dotyczy ten werdykt, chodzi o prekluzję dowodową w sprawach gospodarczych, która jest unormowana w art. 47912 kodeksu postępowania cywilnego, oraz o przewidziany w art. 563 kodeksu cywilnego prekluzyjny termin do zgłoszenia przez kupującego, że nabyty towar ma wady fizyczne. Błędna interpretacja tych przepisów zadecydowała o przegranej Zbigniewa S. w dwóch instancjach.
Przedsiębiorca Zbigniew S. kupił używany autokar od firmy leasingowej Inwest SA. Wpis w dowodzie rejestracyjnym oraz umowa sprzedaży mówiły, że pojazd był wyprodukowany w 1994 r. Ale ze względu na jego stan przedsiębiorca zaczął w to powątpiewać. Zlecił więc wykonanie specjalistycznej ekspertyzy. Okazało się, że autokar został wyprodukowany w 1989 r. Zbigniew S. zawiadomił więc sprzedającego, że odstępuje od umowy z powodu wady nabytego pojazdu i zażądał zwrotu wpłaconych 100 tys. zł. Ten odmówił i przedsiębiorca wystąpił przeciwko Inwest SA jako sprzedawcy o zwrot pieniędzy. Sąd I instancji oddalił to żądanie. Uznał, że Zbigniew S. stracił uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne, w tym prawo do odstąpienia od umowy, gdyż nie dopełnił aktów staranności i przekroczył określony w art. 563 § 2 k.c. termin zawiadomienia sprzedawcy o wadzie. Umowa więc obowiązuje i żądanie zwrotu ceny jest bezzasadne. Przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne, jeśli nie dopełnił aktów staranności, tj. nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił sprzedawcy na czas o dostrzeżonej wadzie. W myśl art. 563 § 2 k.c. kupujący musi o niej poinformować niezwłocznie po zbadaniu rzeczy, a gdy wada wyszła na jaw później – niezwłocznie po jej wykryciu. Sąd I instancji pominął wszystkie twierdzenia Zbigniewa S. i dowody, których ten nie przedstawił w pozwie (a miały one przekonać sąd, że dopełnił aktów staranności i w odpowiednim czasie zawiadomił firmę, która sprzedała mu autokar). Jako podstawę wskazał art. 47912 kodeksu postępowania cywilnego obowiązujący w sprawach gospodarczych, tj. między przedsiębiorcami. Głosi on, że wszystkie twierdzenia oraz dowody na ich poparcie muszą być podane w pozwie pod rygorem utraty prawa do powoływania ich w toku postępowania, chyba że powód wykaże, że powołanie ich w pozwie nie było możliwe albo potrzeba ich powołania wynikła później.Sąd II instancji podzielił oceny sądu I instancji i oddalił apelację Zbigniewa S. W skardze kasacyjnej Zbigniew S. zarzucił naruszenie art. 47912 k.p.c., a także art. 563 § 2 k.c. oraz – wskutek niezastosowania – art. 564 k.c. Ostatni z tych przepisów mówi, że mimo niezachowania terminów do zbadania rzeczy przez kupującego i do zawiadomienia sprzedawcy o wadach nabywca zachowuje uprawnienia z tytułu rękojmi, jeśli sprzedawca wadę podstępnie zataił albo zapewnił kupującego, że wady nie istnieją. Wadą – według autora skargi kasacyjnej – był inny rok produkcji, a zapewnieniem o jej braku – wpisanie do umowy i dowodu rejestracyjnego fałszywego roku produkcji. Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok. Sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. SN zgodził się z zarzutem naruszenia art. 47912 k.p.c. – Prekluzja – mówił sędzia Mirosław Bączyk – nie działa w sposób bezwzględny. Możliwe jest też powoływanie dowodów przez sąd z urzędu. Przepisy o prekluzji mają dyscyplinować strony. Nie można ich interpretować w sposób prowadzący do wypaczenia istoty wymiaru sprawiedliwości. Sąd Najwyższy nie zgodził się również z oceną sądów, że Zbigniew S. nic nie zrobił, by dopełnić warunków do zachowania uprawnień z rękojmi. Jednakże ocena, czy samo staranie się o ekspertyzę było aktem staranności, należy do sądu, który będzie ponownie rozpatrywał tę sprawę. Przepisy o prekluzji dowodowej, które miały dyscyplinować strony, zapobiegać przeciąganiu spraw sądowych, zwłaszcza gospodarczych, są powszechnie krytykowane. Z wynikającymi z nich rygorami nie radzą sobie nawet adwokaci i radcowie prawni. Trwa dyskusja, czy nie jest to ślepy zaułek sądownictwa, czy za cenę szybkości postępowania nie zatraca się istoty wymiaru sprawiedliwości. Do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęły liczne skargi, w których zarzuca się sprzeczność tych przepisów z konstytucją. Pierwsza taka sprawa znalazła się na wokandzie TK 30 października br. Trybunał odroczył ją bezterminowo. Chce bowiem uzyskać wykładnię przepisów o prekluzji z SN. Jednakże nawet gdyby TK stwierdził ich zgodność z konstytucją, nie zamknie to dyskusji, nad potrzebą zmiany przepisów o prekluzji. wyślij e-mail do autora: i.lewandowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA