fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Policja ma komórki

Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Wszyscy prascy dzielnicowi mają służbowe komórki. Ze strony internetowej stołecznej policji usunięto już numery ich prywatnych telefonów i umieszczono służbowych. To efekty publikacji w „Rz”.
W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy, że – wbrew zapewnieniom szefów Komendy Stołecznej – nie wszyscy funkcjonariusze mieli służbowe telefony i dlatego w sieci umieszczono numery ich prywatnych komórek. I to bez wiedzy samych zainteresowanych.
– Dopiero po tekście w „Rz” udało się to, czego nie można było zrobić przez kilka miesięcy – mówi jeden z dzielnicowych, któremu przydzielono wreszcie służbowy telefon komórkowy. Jednocześnie komendant stołeczny Jacek Olkowicz wszczął postępowanie mające wyjaśnić, kto odpowiada za umieszczenie prywatnych numerów telefonów na policyjnej stronie.
Z naszych ustaleń wynika, że komendanci rejonowi byli przekonani, że ich podwładni wydali dzielnicowym służbowe telefony. – Sprawa jest nietypowa, bo komendanci z Pragi-Północ i Południe twierdzą teraz, że ktoś nie wykonał ich polecenia, a później wprowadził ich w błąd, mówiąc, że wszystko jest załatwione. Postępowanie ma wyjaśnić, kto ponosi odpowiedzialność za to zaniedbanie – powiedział Marcin Szyndler, rzecznik komendanta stołecznego. Tymczasem policjanci, którzy skontaktowali się z redakcją, twierdzą, że niemal dwa tygodnie temu informowali przełożonych o umieszczeniu ich prywatnych numerów w sieci. – Na polecenie komendanta jakaś kobieta sprawdzała, czy odbieramy telefony. Miała pretensje, że po podniesieniu słuchawki nie meldujemy się. Nie reagowała na tłumaczenie, że są to nasze prywatne komórki – opowiada policjant. Telefonami dla policjantów „Rz” zainteresowała się pod koniec listopada. Odkryliśmy wtedy, że na oficjalnej stronie internetowej warszawskiej policji nie są aktualizowane telefony do dzielnicowych, a część z nich w ogóle nie ma aparatów. Szef warszawskiej policji obiecał wtedy uporządkowanie sytuacji. Twierdził, że ma telefony dla wszystkich dzielnicowych. Jednak gdy po kilku dniach sprawdziliśmy, okazało się, że nadal służbowych komórek nie ma ponad 50 funkcjonariuszy. Później wyszło na jaw, że luki wypełniono, wpisując prywatne numery funkcjonariuszy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA