fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Będą wytyczne w sprawie bankowych dywidend

Rzeczpospolita, Justyna Cieślikowska
Niepokoi nas promowanie krótkoterminowych depozytów w bankach – twierdzi Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego w rozmowie z Moniką Krześniak i Jakubem Kuraszem
Rz: Trwa dyskusja o repolonizacji banków. Czy ten pomysł ma błogosławieństwo nadzoru, jeśli się pojawi dobra koncepcja?
To zależałoby od konkretnego pomysłu. Na razie mamy bezpieczne i efektywne polskie banki oraz zagrożenie transferem ryzyka z międzynarodowych rynków finansowych poprzez kanał właścicielski ze strony niektórych grup bankowych. Dlatego pojawiają się opinie, że gdyby nastąpiły zmiany w strukturze własności na rzecz krajowych inwestorów bądź pochodzących z rynków niezarażonych tym ryzykiem, to zagrożenie całego sektora bankowego w Polsce by się zmniejszyło. Istnieje bowiem ryzyko, że międzynarodowe grupy finansowe mogą ograniczać rozwój polskich banków ze względu na swoje problemy.
Co w takiej sytuacji może zrobić nadzór?
Możemy interweniować w ramach naszych uprawnień. Dotyczą one m.in. obowiązków dotychczasowych posiadaczy akcji banków. Nie jest obojętne, jaki profil ryzyka i pozycję w systemie ma bank, którego akcje posiada inwestor, ponieważ to główny udziałowiec przez lata wpływał na model biznesowy instytucji. Na to nakłada się wiele zobowiązań, które każdy z tych podmiotów składał, deklarował swoje strategiczne i długoterminowe podejście do polskiego rynku. Istotne są sposób wyjścia z inwestycji oraz to, kto będzie nowym inwestorem, a także jak będzie działał bank w okresie przejściowym.
Pojawiają się głosy, że będziemy się musieli otworzyć na inwestorów z krajów, które do tej pory nie były obecne. Co zrobiłby nadzór bankowy, gdyby np. rosyjski inwestor chciał przejąć w Polsce duży bank?
Dla nas, oprócz stabilności inwestora, który chce wejść na polski rynek, istotne jest to, czy chce zbudować ten biznes od zera i uczyć się polskiego rynku w miarę wzrostu, czy też zamierza przejąć funkcjonujący bank. Nie jest też obojętne, skąd pochodzi inwestor, ponieważ my w ocenie musimy uwzględnić też ryzyko kraju i musimy je dywersyfikować. W samej strefie euro są państwa o zróżnicowanej sytuacji. Będziemy rozpatrywać konkretne przypadki, w kontekście danego inwestora, rynku pochodzenia, celu jego inwestycji, możliwości wspierania przejmowanego banku w kolejnych latach.
Szczególnie banki, które mają duże portfele kredytów walutowych, będą musiały uwzględnić to ryzyko przy decyzji dotyczącej wypłaty dywidendy
Jak wygląda monitorowanie relacji między spółkami matkami i spółkami zależnymi?
Sytuacja jest stabilna, jeśli chodzi o przepływy, być może dlatego, że jest właśnie stale monitorowana. Inwestorzy po piśmie przewodniczącego Jakubiaka stali się bardziej aktywni w kontaktach z nadzorem. Prowadzimy dialog, który – przypuszczam – nie jest łatwy dla drugiej strony. Większość inwestorów jest mi znana, bo składali wiele oświadczeń, gdy byłem szefem Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, jeszcze w strukturze NBP. Pamiętam ich zobowiązania w odniesieniu do kredytów walutowych i nasze obawy dotyczące rozwoju tych produktów na polskim rynku. Wówczas część z nich argumentowała, że w ich skonsolidowanych bilansach udział kredytów walutowych jest marginalny, a ich długoterminowa obecność na rynku gwarantuje nie tylko kontrolę ryzyka, ale także stabilne źródła ich refinansowania w przyszłości. Dziś, gdy rozmawiamy z tymi inwestorami, przypominamy o tych zobowiązaniach, które zresztą są spisane, i sprawdzamy, czy są one wypełniane. Ta sprawa nabrała jeszcze większej wagi po raporcie agencji ratingowej Moody's, która z uwagi m.in. na to ryzyko obniżyła perspektywę dla polskiego sektora bankowego.
Będą jakieś zalecenia dla banków, które mają duże portfele kredytów walutowych?
To oczywiste, że szczególnie te banki będą musiały uwzględnić to ryzyko m.in. przy decyzji dotyczącej wypłaty dywidendy.
Które banki na pewno nie powinny wypłacić dywidendy?
Jeszcze w grudniu przedstawimy zestaw wskaźników, które będą punktem odniesienia do podejmowania decyzji o wypłacie i wysokości dywidendy. Na pewno będą one powiązane z poziomem ryzyka, ale nie w ujęciu statycznym uwzględniającym obecny poziom wskaźników. Nadzór weryfikuje sytuację banku nie tylko w oparciu o stan na dziś, ale również w kontekście ryzyka, które może wystąpić w przyszłości, czego wymaga standard Bazylea II. Tym bardziej że banki mają zróżnicowaną strukturę aktywów i koncentrację ryzyka. Podobnie jest z pasywami, są różne sposoby pozyskiwania finansowania. Dywersyfikacja i koszt źródeł finansowania nie są obojętne dla nadzoru.
Jakie jeszcze czynniki będą brane pod uwagę?
Niepokoi nas zjawisko skracania zamiast wydłużania zapadalności depozytów i promowania przez banki tzw. antypodatkowych depozytów jednodniowych. Są one „wrażliwe" z punktu widzenia ich odnawiania, a także stoją w sprzeczności ze standardami compliance wyznaczonymi przez Komitet Bazylejski, które zostały przyjęte przez wszystkie systemy bankowe państw Unii Europejskiej. Dlatego podejmiemy działania w tej sprawie, aby poprawić jakość zarządzania bankami w tym ważnym obszarze. Uwzględniając te czynniki, wyliczymy wskaźniki tak, aby banki mogły sprawdzić, czy przejdą przez to ucho igielne i czy stać je na wypłacenie dywidendy.
Czy w trakcie zmian właścicielskich będzie stosowana wcześniejsza doktryna zakładająca, że banku nie można kupić za pożyczone pieniądze?
Od tego czasu zmieniły się przepisy obowiązujące w UE. My kiedyś byliśmy pod tym względem bardziej restrykcyjni. Natomiast w regulacjach unijnych takich ostrych zasad nie ma. W myśl tych przepisów nie można utworzyć banku za pożyczone środki, natomiast można się finansować w różny sposób, kupując istniejący bank. Rolą nadzoru jest ocena całości procesu z punktu widzenia wpływu na stabilne i ostrożne zarządzanie bankiem. Chodzi o to, żeby w procesie ewentualnych zmian właścicielskich nie zdezorganizować działalności banków, zwłaszcza tych dużych.
CV
Wojciech Kwaśniak od października 2011 roku jest zastępcą przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Przed objęciem tego stanowiska przez cztery lata był doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego. Kierował też Generalnym Inspektoratem Nadzoru Bankowego, gdy nadzór bankowy był związany organizacyjnie z NBP.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA