fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Uciszyć księdza. Jeszcze można, gdy jest Internet?

Ks. Adam Boniecki
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Ks. Adamowi Bonieckiemu zwierzchnicy zakazali wystąpień publicznych. Efekt? O jego słowach zrobiło się głośniej
Zakaz na ks. Bonieckiego nałożył prowincjał księży marianów ks. Paweł Naumowicz. Komunikat wydano wczoraj. Kapłan ma "na razie" ograniczyć swoje wystąpienia medialne do "Tygodnika Powszechnego".
Skąd zakaz? W kurii marianów usłyszeliśmy, że takiej odpowiedzi nikt nie udzieli. Ale trudno nie zauważyć, że kara została nałożona tuż po wystąpieniu ks. Bonieckiego w "Kropce nad i". Pytany, czy krzyż powinien wisieć w Sejmie, odpowiedział wtedy, że obie odpowiedzi są poprawne.
Wcześniej bagatelizował zatrudnienie w publicznej telewizji satanisty Nergala, za co został upomniany w liście publicznym ogłoszonym przez biskupa włocławskiego Wiesława Meringa.
Po wiadomości o zakazie wystąpień w mediach natychmiast przypominano ostatnie opinie ks. Bonieckiego. Pojawiło się też wiele komentarzy na ten temat.
Sprawa podzieliła opinię, także w Kościele. Wrze w Internecie. Jedni wspierają ks. Bonieckiego, inni – prowincjała marianów.
Wiceprowincjał księży pallotynów i wykładowca PR na UKSW ks. Zenon Hanas tłumaczy, że wszelkie zakazy dotyczące osób publicznych wywołują jeszcze większe nimi zainteresowanie.
– Każda instytucja ma prawo oceniania, czy to, co ktoś mówi, jest zgodne z jej linią, systemem wartości czy nie szkodzi jej wizerunkowi – mówi ks. Hanas. – Ale jednocześnie trzeba pamiętać, że w dobie masowych komunikatorów niezależnie od naszej woli takie poglądy będą istniały.
– Dzisiaj zasady administracyjne nie zdają egzaminu. Zamiast tego skutecznie pogłębiają przepaść we wspólnocie – mówi też rzecznik archidiecezji krakowskiej ks. Robert Nęcek. – Dzisiaj bardziej przemawia do ludzi rozmowa niż artykuł karny.
Jednak nie wszyscy uważają, że stosowanie tego rodzaju kar nie ma już dziś sensu.
– Takie zakazy są potrzebne, bo Kościół jest wspólnotą, która ma reguły, prawo kanoniczne i kto nie przestrzega reguł życia we wspólnocie, podkopuje jej autorytet – mówi redaktor naczelny tygodnika "Idziemy" ks. Henryk Zieliński, któremu abp Sławoj Leszek Głódź, gdy był biskupem warszawsko-praskim, zakazał wypowiadać się na temat lustracji abp. Stanisława Wielgusa.
Ks. Adam Boniecki jest jednym z co najmniej kilku znanych duchownych, którym w ostatnich latach władze kościelne zakazały publicznych wypowiedzi.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski otrzymał w 2006 r. od kard. Stanisława Dziwisza zakaz wszelkich wypowiedzi, zwłaszcza w mediach, na temat współpracy duchownych z SB. Kilka miesięcy później wydał na ten temat książkę, od lat prowadzi blog, w którym pisze o tym, czego dotyczył czasowy zakaz.
Nieżyjący już ks. Henryk Jankowski dwukrotnie miał zakaz głoszenia kazań ze względu na treści antysemickie.
Za krytykę pontyfikatu Jana Pawła II w belgijskim dzienniku przełożeni polskich jezuitów zakazali kontaktów z mediami ks. Stanisławowi Obirkowi. Odszedł z zakonu. Opinie zamieszcza w tekstach i książkach.
Ks. Piotr Natanek, zanim został suspendowany, otrzymał zakaz wystąpień. Dzisiaj pełni posługę kapłańską w Pustelni Grzechynia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA