fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Trzeba wyrzucić leniuchów na bruk

Gabinet Davida Camerona przygotował projekt rewolucyjnych zmian w brytyjskim prawie pracy
AFP
Oto radykalny pomysł rządu na wyprowadzenie kraju z kryzysu: zwolnić niewydajnych pracowników
Gabinet Davida Camerona przygotował projekt rewolucyjnych zmian w brytyjskim prawie pracy. Planuje likwidację barier utrudniających pracodawcom pozbywanie się podwładnych, którzy słabo pracują. Raport miał być tajny, ale wyciekł do prasy. Związki zawodowe są oburzone, podobnie jak mniejszy koalicjant w rządzie – Liberalni Demokraci.
„Wielką Brytanię dotknął deficyt, z którego jedynym wyjściem jest wzrost ekonomiczny. Należy go stymulować wszelkimi sposobami" – przekonuje we wstępie autor projektu Adrian Beecroft, prezes spółki inwestorów Dawn Capitol. I kontynuuje: „Biznes musi być w stanie zwiększać swoją wydajność i konkurencyjność, jednak obowiązujące przepisy znacznie mu to utrudniają". Zdaniem Beecrofta obecne prawo powoduje, że pracodawcy boją się zwalniać niewydajnych w obawie przed  kosztownymi procesami – dlatego wolą ich trzymać na stanowiskach, a to obniża konkurencyjność brytyjskiego przemysłu. Receptą na to ma być zniesienie przepisów umożliwiających składanie pozwów o „bezzasadne zwolnienie z pracy".
– To właśnie one mają najbardziej negatywny wpływ na brytyjski biznes i efektywność sektora publicznego – argumentuje Beecroft. I dodaje, że wbrew pozorom jego rozwiązanie doprowadziłoby do zmniejszenia bezrobocia, bo dzięki lepszym pracownikom firmy byłyby bardziej rentowne, tworząc w efekcie nowe miejsca pracy. Gdyby jego propozycja przeszła, szefowie firm mogliby bezkarnie zwalniać złych pracowników z dnia na dzień, bez podania przyczyny i za standardową odprawą. – To szalony pomysł – kwituje to w rozmowie z „Rz" Brendan Barber, przewodniczący Kongresu Związków Zawodowych, największej tego typu organizacji w Wielkiej Brytanii. – Likwidacja przepisów chroniących przed bezprawnymi zwolnieniami w żaden sposób nie poprawi sytuacji ekonomicznej. Brendan dodaje, że projekt Beecrofta nie ma nic wspólnego ze wzrostem gospodarczym, pokazuje za to, za jakim biznesem opowiada się premier Cameron. Za takim, w którym „wstrętni bossowie dostaną licencję  na pozbywanie się tych, którzy nie spełniają ich oczekiwań". Beecroft sam zdaje sobie sprawę, że jego propozycja jest kontrowersyjna, bo może doprowadzić do masowych zwolnień pracowników, którzy po prostu nie są lubiani przez szefa. Tę wadę najczęściej punktują krytycy – także ci z koalicyjnej partii Liberalnych Demokratów. – Jeśli każdy zatrudniony będzie się bał, że może stracić pracę, jaki będzie to miało na nich wpływ? To szaleństwo – tak rządowy pomysł skwitował doradca wicepremiera Nicka Clegga Norman Lamb.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA