fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ksiądz Verze i jego zbankrutowane imperium

Do wielkich przyjaciół charyzmatycznego księdza Verzé należy premier Berlusconi
AP
Piotr Kowalczuk
Choć twórca imperium medycznego San Raffaele podważał kościelny autorytet w kwestiach bioetycznych, po ratunek udał się do Watykanu
Korespondencja z Rzymu

Katastrofę uduchowionego wizjonera z własnym odrzutowcem, który chciał przedłużyć życie człowieka do 120 lat, a Berlusconiego nawet do 150, z nieskrywaną radością przyjęła włoska lewica, a plotka mówi, że i za Spiżową Bramą strzeliło kilka szampanów. Przyjaciel Craxiego, Berlusconiego, kardynała Martiniego, wielu potężnych przedsiębiorców, leczący w swoim mediolańskim szpitalu ludzi z włoskiego świecznika, jest dziś przedmiotem niewybrednych ataków i kpin: szarlatan, oszust, złodziej, apodyktyczny bufon, żywy pomnik manii wielkości.

Tylko gdzieniegdzie odzywają się nieśmiałe głosy, że przy wszystkich swoich wadach i grzechach don Verzé zbudował laboratorium, w którym na co dzień ścierało się i ucierało sacrum z profanum, bioetyka z biopraktyką. Wydział Biotechnologii San Raffaele, jeden z najlepszych tego rodzaju ośrodków na świecie, zajmuje się z punktu widzenia nauczania Kościoła szarą strefą, a nawet zakazan...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA