fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

PJN - kampania wyborcza - Piotr Semka

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński kkam Kuba Kamiński Kuba Kamiński
PJN rzucił wyzwanie hegemonowi prawicy Jarosławowi Kaczyńskiemu. To zasługuje na szacunek
Już na starcie przygotowań do wyborów PJN otrzymał cios. Było nim demonstracyjne przejście Joanny Kluzik-Rostkowskiej do obozu Platformy. Następca Kluzik –  Paweł Kowal – nie był politykiem szeroko rozpoznawalnym. Aby go  wykreować, PJN potrzebowałby trochę czasu, którego zabrakło. Kowal zresztą niespecjalnie kojarzy się z typem lidera. Bardziej pasuje do świata dyplomacji i do brukselskich salonów, gdzie działa jako eurodeputowany.
Trzeba jednak przyznać, że robił, co mógł, aby rozruszać kampanię. PJN przygotował całkiem ciekawe projekty liberalizacji gospodarki i programy wspierania rodzin. Cóż z tego? Wyobraźnia prawicowych wyborców jest dziś zdominowana przez spór ideowy między PO a PiS, którego ważnymi elementami są IV RP, śledztwo smoleńskie, antyprawicowa arogancja salonu czy kwestia Nergala. Tymczasem PJN wypowiadał jedynie zaklęcia o potrzebie zakończenia wojny polsko-polskiej.  
Partia Pawła Kowala zapomniała też, że bardzo wielu wyborców prawicy nie tyle kocha Kaczyńskiego, ile chce głosować przeciw obozowi PO, który niemal każdego dnia obraża lub lekceważy wartości, które są im drogie. Na tym tle doktryna PJN o dwóch niewiele od siebie różniących się przeciwnikach – PiS i PO – wyglądała dość egzotycznie. PJN nie posłuchał rad Adama Bielana, który ostrzegał, że w sporach partia ta powinna być bliżej „ludu pisowskiego" niż PO. Oczywiście po odejściu Kluzik-Rostkowskiej Paweł Kowal odsunął od kampanii najostrzejszy nurt antypisowski, ale równocześnie PJN potrafił ostrzegać w równym stopniu zarówno przed Palikotem, jak przed ludźmi, którzy gromadzili się wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Marek Migalski zaś natychmiast podchwycił nieuczciwą tezę PO, iż Kaczyński kwestionuje polskość Ślązaków i ogłosił, że prezes PiS stał się na Śląsku persona non grata. Kampanii partii Kowala podcinały skrzydła sondaże Politycy PJN z  jednej strony mieli pretensje, że nikt nie wczytuje się w ich program społeczny i gospodarczy, z drugiej strony jednak z dumą ogłaszano, że na białostockiej liście tej partii zjawi się Jarosław Kaczyński – kandydat o takim samym nazwisku jak lider PiS. Za poważne argumenty polityczne trudno też uznać obiad Pawła Kowala z Dodą oraz jej ojcem startującym z list PJN czy ogłaszanie z dumą, że partię tę popiera Michał Wiśniewski. Skrzydła kampanii PJN podcinały sondaże, od dawna niedające partii Kowala więcej niż 1 – 2 procent. Trudno w takiej sytuacji wymagać, by media emocjonowały się najlepszymi nawet rozwiązaniami gospodarczymi Pawła Poncyljusza. Dziwić musi też, że PJN-owcy nie zauważyli głębokiego konfliktu cywilizacyjno-politycznego, jaki jest dziś pomiędzy elektoratem prawicy a Platformą Obywatelską i Ruchem Janusza Palikota. To niedopatrzenie skutkowało tym, że hasło zakończenia wojny polsko-polskiej i lansowanie politycznej łagodności, choć okazały się ciekawą propozycją, to były ofertą dla nikogo. Polska Jest Najważniejsza była (obok ugrupowań Marka Jurka i Janusza Korwin-Mikkego, ale one nie zarejestrowały list w całej Polsce) jedyną partią, która rzuciła wyzwanie hegemonowi prawicy Jarosławowi Kaczyńskiemu. Podjęcie takiego politycznego ryzyka zasługuje na szacunek. Czy PJN przetrwa? Jeśli potwierdzi się, że uzyskał poniżej 3 proc. może być to trudne.  Przy tak nikłym poparciu trudno oczekiwać, że partia Kowala wpłynie na geografię polskiej prawicy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA