fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Czy wystarczą instytucjonalne gwarancje sędziowskiej niezawisłości

Jednym z elementów niezawisłości jest samodzielność sędziego wobec władz i innych organów sądowych – pisze sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego
W wywiadzie „Niezawisłość sędziowska zagrożona” („Rz” z 3 września) prof. Marek Safjan odnosi się do zmian ustawodawczych stanowiących zagrożenie dla niezawisłości sędziowskiej, wskazując na obowiązek środowisk prawniczych zajęcia stanowiska i uświadomienia opinii publicznej zagrożeń płynących z tych zmian dla państwa prawa.
Korzystając z tego wezwania, pragnę podkreślić, że ograniczając swoje wypowiedzi do regulacji prawnych odnoszących się do niezawisłości sędziowskiej, nie zwraca się uwagi na fakt, że niezawisłość, należąc do istoty prawidłowego wykonywania zawodu, zależna jest przede wszystkim od postawy sędziego, sposobu wykonywania przez niego powierzonych mu zadań. Tak więc realizacja zasady niezawisłości jest nierozerwalnie związana z cechami osobowościowymi sędziego. Zasada ta wyznacza nie tylko uprawnienia, ale także obowiązki sędziego, który sprzeniewierzając się jej, uchybia godności urzędu. Zasadę niezawisłości charakteryzuje wiele elementów, jak bezstronność w stosunku do uczestników postępowania, niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych, samodzielność sędziego wobec władz i innych organów sądowych, niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych, wewnętrzna niezależność. Konstytucyjnym obowiązkiem samego sędziego, a także wszystkich organów i osób stykających się z działalnością sądów jest poszanowanie i obrona tych wszystkich elementów. Jednak to przede wszystkim sędziowie mają obowiązek urzeczywistniać niezawisłość w praktyce swojego orzekania. Stworzenie instytucjonalnych gwarancji niezawisłości w celu uniknięcia wszelkiego wpływu politycznego, administracyjnego na powoływanie sędziów nie wyeliminuje sprzeniewierzania się tej zasadzie, gdy sędzia nie charakteryzuje się odpowiednimi cechami osobowościowymi, które, także bez tych gwarancji, są przejawem jego wewnętrznej niezależności. Przykładem mogą być postawy sędziów orzekających przed 1989 r., gdy nie istniało tak wiele instrumentów gwarantujących niezawisłość sędziów, a jednak wielu z nas nie sprzeniewierzało się tej zasadzie. Obecnie, przy znacznym zwiększeniu liczby orzekających i powoływanych sędziów, kwestia odpowiedniego doboru kandydatów ma szczególne znaczenie. Niestety, zawarte w przepisach ustaw ustrojowych wymogi nie chronią przed popełnianiem błędów. Wskazuje na to praktyka często skutkująca powoływaniem do zawodu ludzi, dla których niezawisłość jest jedynie uprawnieniem niepociągającym za sobą żadnych obowiązków. Wnikliwy i rzetelny obraz środowiska sędziowskiego i sądownictwa zawarł w swoim eseju „Rozważania o prawie i sądownictwie” prof. Andrzej Gaberle: „Rozmowy z wieloma sędziami doprowadziły mnie do wniosku, że niezawisłość sędziowska zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, z czego wypływa przekonanie o nienaruszalności tego stanu. Zapominają jednak o czymś bardzo ważnym, choć szczególnie w Polsce powinno się o tym pamiętać. Na pomniku ofiar wojny koreańskiej w Waszyngtonie umieszczono napis: Freedom is not free, i nie chodzi tu o jakąś szczególną wolność – żadna nie przychodzi za darmo. A przecież niezawisłość sędziowska jest rodzajem wolności, wolności od nacisków na wydanie wyroku o określonej treści i szykan za orzeczenie nieodpowiadające życzeniom władzy. Aby utrzymać niezawisłość sędziów, konieczne jest utrzymanie niezależności sądów, ponieważ w sądach uzależnionych od władzy wykonawczej niezawisłość sędziego jest co najwyżej aktem łaski z jej strony, który w każdej chwili może zostać uchylony”. Autor tego eseju zwraca uwagę na bierność, z jaką nasze środowisko przyjęło sprowadzenie uprawnień samorządu sędziowskiego do „prawa protestu” przy likwidacji istotnego wpływu na obsadę stanowisk prezesów sądów, co otwiera furtkę do działań ograniczających niezależność sądownictwa. Rzeczywiście środowisko sędziowskie, wbrew głoszonym poglądom, nie ma żadnego wpływu na wybór prezesa sądu. Zgodnie z uregulowaną w ustawach ustrojowych sądów procedurą sędziowie tylko opiniują przedstawionego im przez ministra sprawiedliwości (prezesa NSA) kandydata na prezesa, a negatywna opinia nie wiąże zgłaszającego kandydaturę. Niestety, ten sposób wyłaniania prezesów sądów ustanowiony został za aprobatą Krajowej Rady Sądownictwa (Rada) i moim zdaniem także godzi w zasadę niezawisłości. Już przedstawienie dwóch kandydatur dawałoby środowisku możliwość wskazania swojej oceny w trybie opiniowania i wówczas można byłoby powiedzieć, że sędziowie mają niewielki, ale jednak, wpływ na dokonanie wyboru. W obecnej sytuacji opinia sędziów zgromadzenia ogólnego w stosunku do osoby kandydata na prezesa jest tylko pozorowaniem wpływu środowiska na ten wybór. Jednym z elementów niezawisłości jest samodzielność sędziego wobec władz i innych organów sądowych. Wzmocnieniu tej samodzielności służyła nowelizacja ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych – usp (odnosząca się także, poprzez odesłanie zawarte w ustawie o ustroju sądów administracyjnych – do tych sądów) w zakresie zakazu łączenia stanowiska prezesa (wiceprezesa) sądu z członkostwem w Radzie. Sytuacja wielu asesorów, a także sędziów, uzależnionych od opinii i postawy prezesa sądu – członka Rady współdecydującego o kandydatach na sędziów względnie sędziów sądu wyższej instancji, nie gwarantuje zachowania tej samodzielności. Mamy wiele przykładów, w których o pozytywnej opinii o kandydacie na sędziego przedstawionej prezydentowi RP nie decydowały opinie zgromadzeń ogólnych sędziów. Niestety, Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 18 lipca 2007 r. (K 25/07) zakwestionował zgodność z konstytucją wprowadzonego do usp przepisu zakazującego łączenia stanowiska prezesa (wiceprezesa) sądu z członkostwem w Radzie. „Wyrok respektuję, ale się z nim nie zgadzam” – powtórzę za prezydentem Vaclavem Klausem, który wypowiedział te słowa w reakcji na kontrowersyjny wyrok czeskiego Sądu Konstytucyjnego z 12 września 2007 r. Nie zgadzam się ze stanowiskiem TK, iż ograniczenie zasady niepołączalności stanowiska prezesa (wiceprezesa) sądu z członkostwem w Radzie musiałoby mieć umocowanie konstytucyjne. Nie jestem w tej ocenie odosobniona. Przepisy konstytucyjne wyznaczają ogólne ramy i zasady ograniczeń. Ich konkretyzacja dokonywana jest w ustawach oraz w orzecznictwie sądowym i Trybunał interweniuje tylko wtedy, gdy ustawodawca przekroczył zakres swej swobody regulacyjnej w sposób na tyle drastyczny, że naruszenie tych zasad jest ewidentne. Mimo bezpośredniej mocy regulacyjnej konstytucji ustawodawca zwykły nie jest zwolniony z obowiązku stanowienia norm merytorycznych odnoszących się do wartości konstytucyjnych. Zakaz niepołączalności stanowisk prezesów sądów z członkostwem w Radzie służy realizacji zasady niezawisłości sędziowskiej. Rozpoznając zgłoszony przez KRS wniosek TK, moim zdaniem przekroczył swoje kompetencje, bowiem w efekcie wydane orzeczenie dotyczy badania wzajemnych relacji między normami prawnymi tej samej rangi, a więc zgodności ustawy zwykłej z inną tego typu ustawą. Trybunał niejednokrotnie zwracał uwagę, że relacje między normami zawartymi w ustawach zwykłych nie mogą być rozpatrywane w kategoriach niezgodności hierarchicznej norm. Na marginesie tylko pragnę zauważyć, że rozstrzygając zgłoszone przez Radę wątpliwości, Trybunał zapomniał o ratio legis wprowadzonego przepisu, którym było wzmocnienie zasady niezawisłości sędziego. Niezawisłości, której jednym z elementów jest samodzielność sędziego wobec władz i innych organów sądowych. Uzależnienie, choćby teoretyczne, nominacji sędziego od opinii prezesa – członka Rady może wpłynąć na jego wewnętrzną niezawisłość, a także pozbawić go tej samodzielności.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA