fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Udowodnienie niewinności wiele kosztuje

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Urzędnicy, którym postawiono zarzuty w sprawie o naruszenie dyscyplinyfinansów publicznych, nie dostają zwrotu kosztów adwokackich
W 2010 r. co czwarty urzędnik oskarżony o naruszenie dyscypliny finansów publicznych został uniewinniony. Żaden jednak nie otrzyma zwrotu wydatków na adwokata czy biegłego, który pomagał mu w sprawie. Nie pozwala na to ustawa o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.
Straty finansowe, jakie ponoszą z tego tytułu zainteresowani, mogą być spore. – Na adwokata wydałem ponad 5 tys. zł – mówi uniewinniony kierownik finansowy sądu rejonowego. Uniewinniony nie dostanie też refundacji kosztów dojazdu na posiedzenia regionalnej komisji orzekającej ani dotarcia do Warszawy, gdzie przed Główną Komisją Orzekającą zapadają rozstrzygnięcia drugoinstancyjne.
– Faktycznie, ustawa zwrotu takich wydatków nie przewiduje – potwierdza Iwona Bendorf-Bundorf, wiceprzewodnicząca Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych. W razie uznania, że obwiniony naruszył dyscyplinę finansów publicznych, ponosi on ryczałtowe koszty postępowania w wysokości 10 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Jeżeli zostanie uniewinniony, koszty postępowania, w tym koszty rzeczników i prac komisji, ponosi Skarb Państwa. Nie dotyczy to jednak tego, co wydał na przejazdy, noclegi czy wynajęcie zastępcy procesowego – wyjaśnia. Potwierdza to orzeczenie Głównej Komisji Orzekającej z 12 lipca 2001 r. (sygn. DF/GKO/Odw.-81/113-114/2001). – Takie rozwiązanie jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – przedstawia wątpliwość adwokat Michał Pratkowski. – W  sprawach karnych, w razie wydania przez sąd wyroku uniewinniającego, koszty poniesione przez oskarżonego są zawsze zwracane. W szczególności dotyczy to wydatków na obrońcę – wyjaśnia. Naruszeniem dyscypliny finansowej jest zawsze niewykonanie zobowiązania sądu, szkoły czy innej jednostki sektora finansów publicznych, którego skutkiem jest zapłata odsetek, kar lub opłat. Nie ma przy tym znaczenia, że uiszczona kwota odsetek wyniesie np. złotówkę. – Rzecznicy dyscypliny takie postępowania kierują do rozpatrzenia przez komisję. Ta uniewinnia obwinionego ze względu na niską szkodliwość czynu, ale taka złotówka kosztuje wtedy budżet państwa co najmniej kilkaset złotych. Są to m.in. diety członków komisji, rzecznika i wynagrodzenie protokolanta – mówi skarbnik w urzędzie gminy. Osoby, przeciw którym toczy się postępowanie o naruszenie dyscypliny finansów publicznych, skarżą się też na przewlekłość spraw. – Brak rozwiązań prawnych określających terminy wyznaczania rozpraw czy maksymalny czas trwania postępowania powoduje, że sprawy ciągną się latami – mówi urzędnik. – W mojej sprawie orzeczenie w I instancji zapadło dopiero po dwóch latach. Kiedy zakończy się postępowanie przed Główną Komisją Orzekającą, nie wiem. Przez cały czas postępowania sytuacja zawodowa obwinionego jest niejasna. Jego status obwinionego utrudnia podjęcie innego zatrudnienia w sektorze publicznym. Nie ma też szansy na nagrody czy wyróżnienia za pracę. Przewlekłości nie może zaskarżyć – w przeciwieństwie do spraw toczących się przed sądami. Ostatnia nowelizacja ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych nie rozwiązała tych problemów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA