Wybory parlamentarne 2011

PSL chce przekonać młodych burakiem i stodołą

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Ludowcy chcą pozyskać młodych wyborców. Czy przekona ich gra internetowa jednego z kandydatów, w której rzuca się burakiem w Adama Hofmana z PiS?
PSL, najbardziej zachowawcza partia na scenie politycznej, w tym roku zdecydowała się na zmianę oblicza. Stawia na wyborcze nowinki, by utrzymać głosy młodych wyborców, którzy poparli ludowców w wyborach samorządowych w 2010 r. Z wyliczeń partii wynika, że głosowało wtedy na nią ok. 800 tys. osób w wieku 18 – 24 lat.
Dlatego w kampanii PSL sięgnął po swoją młodzieżówkę. Sztab ściśle współpracuje z Forum Młodych Ludowców. Z niego też wywodzi się rzecznik sztabu Krzysztof Kosiński. – Było oczekiwanie działaczy, by w kampanii reprezentował nas w mediach ktoś młody – opowiada Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL.
Kosińskiemu pracę rzecznika zaproponował Waldemar Pawlak. – Dostałem telefon od asystenta wicepremiera – opowiada „Rz" Kosiński. Dodaje, że po wyborach też chciałby pracować dla Stronnictwa. To młodzieżówka stoi za dynamicznymi spotami PSL. W najbardziej znanym teledysku utrzymanym w konwencji folkowej tańczą prominentni politycy Stronnictwa. – My wcale się nie zmieniliśmy, zawsze tacy byliśmy – przekonuje Żelichowski, który też podryguje na filmiku. To właśnie ten spot sprowokował Adama Hofmana, rzecznika PiS, do komentarza, że „chłopy wyjechali ze swoich miasteczek, wsi, trafili do Warszawy – zdziczeli, zbaranieli". W odpowiedzi Andrzej Kopeć z PSL umieścił w Internecie grę polegającą na rzucaniu w Hofmana burakami. W innym kontrowersyjnym filmiku chłopak i dziewczyna umawiają się na spotkanie za stodołą. Okazuje się, że grają tam w tenisa. – To nasza młodzież to wymyśliła – nie kryje zadowolenia Eugeniusz Grzeszczak, szef sztabu wyborczego PSL. – Długo dyskutowaliśmy, czy wyemitować ten spot, ale w końcu zdecydowaliśmy, że można. I już mamy efekty, wśród wyborców w wieku 18 – 24 lat mamy w sondażach 12 proc. poparcia. – Taką rozrywkową kampanią PSL próbuje odejść od dyskusji o poważnych problemach i zagłuszyć dołujące sondaże – ocenia dr Wojciech Jabłoński, politolog z UW. – Ale nie jest wcale pewne, że to przełoży się na wyższy wynik partii. Dziś PSL pokaże kolejny spot, ma być bardziej merytoryczny. – Będzie odwoływać się do tradycji i korzeni naszej partii – zapowiada Kosiński. Prócz nowinek PSL ciągle wykorzystuje tradycyjne metody: billboardy, spotkania z wyborcami i zamieszczanie list wszystkich kandydatów w lokalnej prasie. – Jeśli każdy z tysiąca kandydatów zrobi jeszcze przed wyborami dziesięć spotkań, to 10 tys. spotkań powinno zaowocować przyzwoitym dwucyfrowym wynikiem – uważa Grzeszczak. A wynik wyborczy ma dla PSL ogromne znaczenie. Im więcej głosów partia zdobędzie, tym wyższa będzie dotacja z budżetu państwa. Ludowcy mają 18 mln zł długu. W 2001 r. PKW zakwestionowała rozliczenie ich kampanii, przez co partia miała wpłacić na rzecz Skarbu Państwa 9 mln zł. Dziś z powodu odsetek kwota ta się podwoiła. PSL liczy, że minister finansów rozłoży im dług na raty. Ludowcy nie wykluczają też skierowania sprawy do Trybunału w Strasburgu. – Namawiam do tego kolegów – mówi Żelichowski. – Przecież zostaliśmy ukarani za ten błąd odebraniem subwencji, a nie można dwa razy karać za to samo. W PSL można usłyszeć, że odkładanie spłaty należności było ogromnym błędem. – Trzeba było spłacić dług w 2005 r., gdy sprzedaliśmy siedzibę przy ul. Grzybowskiej w Warszawie – mówi jeden z ludowców. – Moglibyśmy przecież i tak skierować sprawę do sądu, ale wówczas zapłacilibyśmy tylko 9 mln zł.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL