Film

Pro i kontra: 1920 Bitwa warszawska, reż. Jerzy Hoffman

Łukasz Garlicki jako ks. Ignacy Skorupka w filmie "1920 Bitwa Warszawska"
Forum Film
Pro i kontra: Po premierze filmu "1920 Bitwa Warszawska" recenzenci "Rz" spierają się o wartość pierwszej polskiej produkcji w 3D

Triumf lekkiej jazdy

Pro - Jacek Cieślak
Jerzy Hoffman wygrał Bitwę Warszawską i zakończył narodowy musical mocnym akordem ostatniej zwycięskiej wojny Polaków. Wzruszenie polskością służy krytycznej refleksji  i wskazuje kierunek, w jakim powinniśmy iść. Czytaj też specjalny dodatek - Wielka batalia na wielkim ekranie
Sukces reżysera, który zawstydził młodych kolegów, robiąc pierwszy polski film w 3D, polega bowiem na tym, że w czasach skłóconych salonów i partii pokazał, jak tworzy się rząd narodowej zgody, jednoczący Polaków od lewa do prawa. To współczesny wymiar produkcji robiącej wrażenie bajki. Lekcja historii, która uczy, że nie można gardzić nikim.
Dlatego reżyser zaprosił Nataszę Urbańską, która przyciągnie do kina publiczność "Tańca z gwiazdami". Młodzi fani Lady Gagi dzięki wątkowi w stołecznej rewii poznają polskie przedwojenne hity, m.in. "Lance do boju, szable w dłoń" przedstawione w żywy, niemuzealny sposób. Zobacz fotosy z filmu Hoffman zbudował dramaturgię odwołującą się do sienkiewiczowskich bestsellerów. Mamy udany sequel pojedynku na szable Kmicic – Wołodyjowski. Motyw męża Oli, Krynickiego (Borys Szyc), który wpadł w ręce bolszewików, to zręczny cytat z przygód imć Skrzetuskiego. Gdy pyszałkowaty czekista (mocny Adam Ferency) zdradza postępowemu ułanowi zasady sojuszu robotniczo-chłopskiego, widzimy, że jest oparty na zbiorowym gwałcie: rewolucja mogła zrobić z Europy radziecki szalet. Hoffman, oddając hołd żołnierzom Petlury, amerykańskim pilotom atakującym bolszewików z powietrza i Rosjanom, którzy padli ofiarą rewolucji październikowej, nie idealizuje Polaków. Oglądamy zakute łby w scenie sądu polowego i endeckiego biskupa. Honoru Kościoła broni ksiądz Skorupka. W filmie mającym chwilami posmak stylizacji retro Hoffman potrafił pokazać patos dawnej miłości – by mogła wzruszyć się starsza widownia, ale uwalnia jego nadmiar w scenach komediowych. Kiedy oficer-szuja wykorzystuje nieobecność Krynickiego do molestowania Oli, wkracza do akcji komando feministek. Warszawscy birbanci imprezują w Warszawie z Wieniawą (świetny Bogusław Linda), propagując wyzwolenie poprzez... onanizm. Jednak gdy Sowieci jawią się jako zagrożenie dla każdego rodzaju wolności, idą na pierwszą linię ówczesnej hakerskiej wojny i zakłócają szyfrogramy antychrysta Tuchaczewskiego cytatami z Biblii. Pośród świetnych aktorów kreację w roli Piłsudskiego stworzył Daniel Olbrychski. Nie szarżuje z kresowym akcentem, gestem i mimiką wyczarował Marszałka jak żywego. Atutem "Bitwy" jest ostatnia scena z żądnym zemsty Stalinem. Hoffman skomponował uwerturę do "Katynia" Wajdy. Kto będzie gwizdał, nagwiżdże sobie do ucha.

Historyczna czytanka

Kontra - Rafał Świątek Ta superprodukcja zamienia polską wiktorię z 1920 roku w kicz. Film powstał w 3D, ale fabuła jest płaska i posklejana z nieprzystających do siebie kawałków. Opowieść zaczyna się od melodramatu. Jan, poeta służący w pułku ułanów, rusza na wojnę bronić niepodległości ojczyzny. Jego ukochana – szansonistka Ola – roni łzy i wiernie czeka. Jednak w kluczowym momencie, pod wpływem patriotycznego uniesienia, sama chwyci za karabin, kładąc pokotem bolszewików na przedmieściach stolicy. Takich bohaterów jak Ola i Jan nie spotyka się już we współczesnych filmach historycznych. Byli za to obecni w przedwojennym kinie. Jerzy Hoffman sięgnął do konwencji retro, by wskrzesić na ekranie miniony świat. Niestety, operacja się nie udała. Film razi sentymentalizmem i skrajnie uproszczonym wizerunkiem postaci, zamiast wciągać widza w atmosferę epoki. Chwilami można odnieść wrażenie, że oglądamy ekranizację historycznej czytanki. Jan i Ola są jak bohaterowie z elementarza. Do towarzystwa brakuje im tylko Asa. Miłość ułana do pięknej piosenkarki została wpleciona w scenariusz rozgrywający się zgodnie z regułami telewizyjnego teatru faktu. Nim Armia Czerwona pod dowództwem Tuchaczewskiego uderzy na odradzającą się po latach niewoli Polskę, widzimy narady gabinetowe najważniejszych polityków. Włodzimierz Lenin i Józef Piłsudski pochyleni nad mapami tłumaczą swoje racje. Potem następuje przemarsz wojsk. Taki sposób prowadzenia narracji sprawdziłby się zapewne w fabularyzowanym dokumencie Bogusława Wołoszańskiego, gdzie ważniejsze od precyzyjnej dramaturgii jest pobieżne narysowanie tła. W kinie epicki film traci przez to oddech. Staje się zbyt ilustracyjny. W "1920 Bitwie Warszawskiej" szwankują nawet sceny batalistyczne. W zbliżeniach – gdy Rosjanie atakują wściekle Polaków – obowiązuje naturalizm jak z "Szeregowca Ryana" Stevena Spielberga. Bagnety dziurawią wnętrzności, kule ze świstem przebijają hełmy i czaszki, krew tryska na ekran. Gwałtowność i dynamika tych sekwencji nie pasują do przełomowych momentów warszawskiej bitwy pokazywanych w zwolnionym tempie. Jatka ustępuje wtedy miejsca operowej konwencji. Zderzenie tak odmiennych stylistyk daje parodystyczny efekt. A film Jerzego Hoffmana przekracza granicę kiczu. I na koniec wątek, który zakrawa na ponury żart. Napięcie budowane jest tak osobliwie, że najbardziej przejmująca scena – a zarazem punkt kulminacyjny "1920 Bitwy Warszawskiej" – następuje mniej więcej w jednej trzeciej filmu. I nie jest to śmierć księdza Ignacego Skorupki czy dzielnego kawalerzysty. Ale cynicznego czekisty polskiego pochodzenia. Daniel Olbrychski - Marszałek Piłsudski Hoffman zawsze daje mi wyzwania, że nie wiadomo, czy Bogu dziękować, czy pomyśleć: "Niech to szlag!". Ale praca z nim polega na szczególnym zaufaniu. Każdy, kto otrzymałby propozycję roli Piłsudskiego, czułby odpowiedzialność. W PRL w domach, wypowiadając nazwisko Marszałka, ściszało się głos. Ja wychowałem się na jego legendzie. Przed filmem oglądałem stare kroniki z jego udziałem, by przyjrzeć się charakterystycznemu sposobowi poruszania się, poznać sposób salutowania, zwracania się do ludzi. Borys  Szyc - Jan Krynicki Ten film z pewnością robi wrażenie. Patrząc na podobne produkcje amerykańskie, możemy pozbyć się kompleksów, zwłaszcza gdy operatorem jest Sławomir Idziak. A prywatnie zaskoczyło mnie, że to właśnie Jerzy Hoffman, reżyser w słusznym już przecież wieku, zrobił pierwszy film w Polsce w 3D . Młodzi uświadomią sobie, że nie tylko byliśmy pod zaborami i bohatersko ginęliśmy. To jeden z nielicznych obrazów opowiadających o naszej wielkiej wiktorii.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL