fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Lekarze będą pracować tylko 13 godzin

Ostry dyżur w warszawskim szpitalu na Lindleya
Fotorzepa, Bartłomiej Zborowski Bar Bartłomiej Zborowski
Nowe zasady dyżurowania lekarzy mogą spowodować paraliż szpitali. Za to pozostawienie dotychczasowych wywoła kolejną falę pozwów o dodatkowe wynagrodzenia za nadgodziny
Wczoraj Sąd Rejonowy w Nowym Sączu uwzględnił roszczenia 29 lekarzy z tamtejszego szpitala. Każdy otrzymał od 3 do 5 tys. zł jako wyrównanie wynagrodzenia za dyżury z ostatnich trzech lat. Sąd potwierdził tym samym, że powinni otrzymywać wynagrodzenie za ten czas jak za godziny nadliczbowe. Już w tej chwili część lekarzy deklaruje, że nie interesują ich pieniądze, które oferują im szpitale za dyżury. Od 1 stycznia dyrektorzy będą musieli uzyskać ich zgodę na dyżurowanie. Może się więc okazać, że nie będzie komu opiekować się chorymi.
Dlatego Ministerstwo Zdrowia zamierza przesunąć o trzy miesiące wejście w życie nowych przepisów. Ten czas pozwoli na niezbędne zmiany. Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Ministrów nowa minister zdrowia Ewa Kopacz przedstawi swój pomysł na wyjście z impasu. Zdaniem Czesława Misia, pediatry z nowosądeckiego szpitala, który jako pierwszy upomniał się o prawo do odpoczynku po dyżurach, opóźnianie wejścia w życie nowych przepisów nic nie da. Ciągle bowiem nie jest uregulowana kwestia roszczeń lekarzy za ostatnie trzy i pół roku, gdy były naruszane ich prawa. Nadal więc medycy będą musieli sami upominać się o swoje prawa przed sądem. Wejście w życie nowych przepisów może oznaczać z kolei, że lekarze nie będą mogli pracować i dyżurować dłużej niż 13 godzin na dobę. Okazuje się, że tak właśnie jest interpretowane wprowadzenie do ustawy o zakładach opieki zdrowotnej obowiązku zapewnienia im 11 godzin wypoczynku w ciągu doby. – Nowelizacja była zbyt pospieszna – ocenia prof. Krzysztof Rączka, który przygotował interpretację przepisów na potrzeby Naczelnej Izby Lekarskiej. – Unijne przepisy przewidują przecież odstępstwa od prawa do 11-godzinnego wypoczynku w ciągu doby, ale nie znalazły się one w ustawie o zoz. Nie wszyscy jednak zgadzają się z takim rozumieniem tej nowelizacji. – Czytając nowe przepisy wprost, rzeczywiście można dojść do wniosku, że lekarze nie będą mogli pracować dłużej niż 13 godzin na dobę – mówi Lesław Świstuń, adwokat, który wspomaga związkowców z OZZL. – Jednocześnie precyzują jednak, że należny lekarzowi wypoczynek musi być mu przyznany od razu po zakończeniu dyżuru. W ten sposób można więc przyjąć, że dzień pracy lekarza wraz z następującym po nim dyżurem może trwać 24 godziny, potem będzie miał prawo do 11-godzinnego odpoczynku. Jego zdaniem liczba sprzecznych interpretacji najlepiej pokazuje, jak te przepisy są niedoskonałe. Nie wiadomo także, ile w ciągu tygodnia będą mogli pracować lekarze, którzy zgodzą się na klauzulę opt – out (czyli ponad 48 godz. tygodniowo). Resort Zdrowia w wydanej w październiku interpretacji stwierdził, że może to być 78 godzin. Z obliczeń OZZL wynika zaś, że maksymalnie 67 godzin. – Dlatego dyrektorzy szpitali coraz głośniej namawiają lekarzy do przejścia na kontrakty – mówi Lesław Świstuń. – Jednak trzeba pamiętać, że na terenie szpitala obowiązuje absolutny zakaz prowadzenia działalności w zakresie usług zdrowotnych świadczonych przez inne podmioty. Także tutaj przepisy nie są jednoznaczne. Zezwalają szpitalom na zlecanie wykonania usług na zewnątrz, z czego one skrzętnie korzystają. Wojciech Bigaj z Kancelarii Książek Koczur i Wspólnicy zwraca uwagę także na inną kwestię. – W spółkach lekarskich, często wykorzystywanych w tym celu, mamy do czynienia z rzeczywistym leasingiem pracowników – zauważa. – Lekarze powinni prowadzić te spółki zgodnie z zasadami przewidzianymi dla agencji pracy tymczasowej. Namówienie lekarzy do przejścia na kontrakty byłoby bardzo korzystne dla dyrektorów szpitali. – Nie ma wtedy ograniczeń co do czasu pracy, nie trzeba im wypłacać wynagrodzenia za nadgodziny – mówi Świstuń. – Z drugiej jednak strony grozi to pracą przez 24 godziny siedem dni w tygodniu. A także całkowitym brakiem ochrony przed zwolnieniem takiego lekarza. Można z nim rozwiązać kontrakt z dnia na dzień, bez ochrony wynikającej z prawa pracy. Moim zdaniem prawo do odpoczynku lekarzy po dyżurze nie jest głównym problemem, z jakim będzie się musiała zmierzyć nowa minister zdrowia. Ważniejsze, co się stanie, gdy w końcu wejdą w życie przepisy zgodne z prawem UE i lekarze będą mogli odmówić pracy ponad 48 godzin tygodniowo. Namawiamy ich, by nie akceptowali dyżurów na zasadach proponowanych przez szpitale. Jako związek mamy nadzieję uregulować tę sprawę na szczeblu centralnym. Wystarczy, że nie zgodzimy się na dyżury do czasu podniesienia naszych wynagrodzeń.Jednak podwyżka pensji to tylko częściowe rozwiązanie. W dłuższej perspektywie niezbędna jest także prywatyzacja szpitali. Nie musi to oznaczać konieczności opłat za leczenie, ale daje szansę, by placówki służby zdrowia same regulowały wynagrodzenia lekarzy. Dzięki zmianie zasad funkcjonowania szpitali można by także zmniejszyć liczbę lekarzy pełniących dyżury. wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA