fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Adwokaci nie mówią jednym głosem

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Dostęp do zawodu, szkolenie aplikantów, połączenie z radcami prawnymi w jednej wspólnej korporacji czy likwidacja mniejszych izb – to tylko niektóre tematy wzbudzające gorące dyskusje i kontrowersje podczas IX Krajowego Zjazdu Adwokatury.
Zjazd zakończył się w sobotę. Wzięło w nim udział ponad 320 delegatów z 24 izb adwokackich. Wybrali nowe władze palestry – prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej została dotychczasowa wiceprezes Joanna Agacka-Indecka, która zwyciężyła z Jackiem Trelą, do niedawna dziekanem warszawskiej rady adwokackiej (poniżej rozmowa z nową prezes).
Jeszcze przed wyborami, pierwszego dnia obrad na zjeździe pojawił się nowy minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. Odpowiedział na zaproszenie adwokatów i w rewanżu spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. – Nie mogłem nie przyjechać, choć teraz jestem już byłym adwokatem, gdyż jako prokurator generalny zostałem skreślony z listy – powiedział na powitanie. Minister zadeklarował współpracę przy poprawianiu prawa karnego, cywilnego i procedur, do czego zamierza się wkrótce zabrać. – Nie będzie powrotu do tego, żeby same korporacje decydowały o przyjmowaniu na aplikacje, blokując dostęp – oświadczył stanowczo Ćwiąkalski. – Żadnej korporacji nie będę preferował, z każdą obiecuję współpracować – dodał. Podczas zjazdu dyskutowano m.in. o dostępie do zawodu adwokata. Andrzej Malicki, dziekan ORA we Wrocławiu, mówił, że nie można otwierać adwokatury dla wszystkich, bo oznacza to ryzyko obniżenia poziomu pomocy prawnej. Zdaniem Edwarda Rzepki z izby kieleckiej problemem jest nadprodukcja prawników przez uczelnie, zwłaszcza prywatne. – Rozwiąże go w przyszłości bezrobocie wśród adwokatów – argumentował.Na zjazd dotarły też echa expose premiera Donalda Tuska, który zapowiedział wprowadzenie jednolitej państwowej aplikacji dla zawodów prawniczych. Pojawiły się więc głosy o potrzebie obrony aplikacji adwokackiej. – Musimy się temu przeciwstawić – mówiła Anna Ślązak z izby wrocławskiej. Były prezes NRA Maciej Bednarkiewicz apelował o integrację zawodów prawniczych, które dziś są ze sobą skonfliktowane. Większość dyskutantów podkreślała jednak odrębność profesji adwokata. – Ułóżmy stosunki z radcami, ale nie ma mowy o unifikacji – przekonywał Edward Rzepka. Andrzej Zwara z izby gdańskiej dowodził, że inicjatywa połączenia w sytuacji, gdy brak koncepcji wspólnego wykonywania zawodu, byłaby niepoważna. – Jeśli radcowie nas wchłoną, to będzie koniec adwokatury – ostrzegał Mariusz Woliński z Warszawy. Dominujący ton zakłócił Włodzimierz Łyczywek z izby szczecińskiej. – Od wielu lat nie chcemy dyskutować o połączeniu, tymczasem w żadnym innym kraju na świecie nie ma już dwóch tak podobnych do siebie korporacji – argumentował. Opowiedział się też za tworzeniem dużych izb adwokackich, liczących minimum 500 adwokatów. Wywołał tym lawinę polemik przedstawicieli izb, które przy takim limicie nie mogłyby dalej samodzielnie istnieć. Protesty wzbudził też Andrzej Tomaszek, który domagał się zwiększenia liczby miejsc w NRA dla adwokatów z izby warszawskiej skupiającej jedną czwartą wszystkich członków palestry. tylu co najmniej prawników powinno wchodzić w skład izby adwokackiej – to jeden z postulatów zjazdowych Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: i.walencik@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA