Sylwetki

Spec od kryzysów finansowych

Timothy Geithner z finansami ma do czynienia od początku kariery
AFP
Timothy Geithner: sekretarz skarbu USA przyjedzie dziś do Wrocławia na posiedzenie Ecofinu
Praktycznie przez całe lato sekretarz skarbu USA nie ukrywał, że chętnie zrezygnowałby ze swojego stanowiska. Powód był prosty – miał dosyć kursowania pomiędzy Waszyngtonem a Nowym Jorkiem, gdzie jego syn właśnie kończy liceum.

Na prośbę prezydenta

Ostatecznie przed kluczowym głosowaniem nad podwyższeniem dozwolonego limitu zadłużenia, po silnych naciskach prezydenta Baracka Obamy, został. – To prezydent poprosił sekretarza Geithnera, aby pozostał na tym stanowisku, i bardzo się ucieszył z jego decyzji – powiedział Jay Carney, rzecznik Białego Domu. 50-letni dzisiaj Timothy Geithner urodził się w Nowym Jorku. Pochodzi z rodziny imigrantów, którzy w 1908 roku przyjechali do Filadelfii z niemieckiego Zeulenroda. Jego ojciec Peter F. Geithner nadzorował wiele fundacji finansowych. Matka – Deborah Moore – jest pianistką. Średnią szkołę skończył w Bangkoku, stolicy Tajlandii. Potem tak jak ojciec i dziadek poszedł do Dartmouth College, gdzie studiował orientalistykę. Podczas studiów wyjeżdżał do Pekinu, gdzie uczył się chińskiego. Potem na John Hopkins University School of Advanced International Studies nauczył się jeszcze japońskiego. W 1988 roku zaczął pracować w Departamencie Skarbu w dziale spraw międzynarodowych, był m.in. attache w Ambasadzie USA w Tokio. Zanim wszedł do administracji Obamy, Geithner był prezesem Rezerwy Federalnej Bank of New York i ściśle współpracował z obecnym prezesem Fedu Benem Bernankem.
W czasie prezydentury Billa Clintona pracował w Departamencie Skarbu i odpowiadał za finanse międzynarodowe, był zastępcą sekretarza w resorcie podczas kadencji Roberta Rubina i Lawrence'a Summersa. Odszedł w 2002 roku początkowo do MFW, potem do Rezerwy Federalnej Bank of New York. W maju 2007 roku odrzucił ofertę Sanforda Weilla i saudyjskiego księcia al Waleeda i nie objął stanowiska prezesa Citigroup.

Republikanie na nie

Timothy Geithner, który jest autorem planów ratunkowych dla amerykańskiego sektora finansowego, nie jest ulubieńcem republikanów. Uważają oni, że ma zbyt dobre stosunki z bankami, które skorzystały z pomocy państwowej, i zbyt często ulega ich naciskom. Republikanie co jakiś czas domagają się jego ustąpienia. Główny zarzut – ich zdaniem Geithner przyczynił się do upadku Lehman Brothers i tym samym dołożył się do światowego kryzysu finansowego. Większość demokratów jest zdania, że Geithner, który jako urzędnik Departamentu Skarbu pomagał w łagodzeniu kryzysów finansowych w Tajlandii, Indonezji, Brazylii, Meksyku i Korei Południowej, dobrze sobie poradził z wydawaniem pieniędzy z wartego 700 mld USD pakietu pomocowego. Niektórzy przyznają jednak, że Geithner chętniej pomaga samym bankom niż ich klientom. I też uważają, że jego misja wyczerpała się, dlatego pogłoski o jego potencjalnym odejściu nie wszystkich jednakowo niepokoiły. – Konserwatyści i liberalni demokraci zgadzają się, że przyszedł czas na kogoś nowego – mówił w czerwcu na przesłuchaniu Komisji Finansowej w Kongresie republikanin Kevin Brady.

Kto jest winien

Zdaniem Geithnera to administracja republikańska jest głównym winnym obecnego globalnego kryzysu i najgłębszej recesji od lat 30. – Republikanie przekazali demokratom gospodarkę praktycznie upadającą. Obecny kryzys nastąpił po dekadzie, a przynajmniej ośmiu latach całkowitego zaniedbania gospodarczego kraju – mówił Geithner. Zarówno republikanie, jak i demokraci najwięcej do zarzucenia Geithnerowi mają w kwestii ratowania firmy ubezpieczeniowej AIG. Według raportu inspektora kontrolującego TARP (fundusz pomocowy) Rezerwa Federalna Nowego Jorku w czasach, kiedy jeszcze Geithner był jej prezesem, nie zrobiła praktycznie nic, by chronić pieniądze podatników. AIG zostało uratowane kosztem 182,3 mld dol. – tyle wyniosły łącznie kredyty udzielone tej firmie. Natomiast banki, w tym Societe Generale SA, Goldman Sachs Group Inc. i Deutsche Bank AG, otrzymały pełną rekompensatę za wykupione od AIG aktywa. „Wszystkie decyzje, jakie w tym wypadku podejmował sekretarz skarbu, miały znikome szanse na sukces" – napisał w raporcie kontroler TARP Neil Barofsky. Geithner zapewnia, że nie miał innego wyjścia, ponieważ upadek AIG miałby dla gospodarki skutki podobne do załamania na rynku po upadku Lehman Brothers. Timothy Geithner dzisiaj przyjedzie do Wrocławia na posiedzenie Ecofinu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL