fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Polityka nie zaszkodziła państwowym spółkom

W opinii analityków część prezesów giełdowych spółek Skarbu Państwa udowodniła rynkowi, że polityczna nominacja nie musi oznaczać nieudolności w zarządzaniu firmą.
Pozytywnym zaskoczeniem dla rynku jest prezesura Mirosława Kochalskiego w Ciechu. – Ostatnie półtora roku to dobry czas dla spółki – ocenia Dawid Czopek, analityk PTE Bankowy. – Zysk wzrósł o kilkadziesiąt procent. Ciech rozwija się jako grupa, wystarczy wspomnieć decyzje o zakupie kilku spółek w Polsce i Rumunii i pozbyciu się Petrochemii – Blachownia.
Większość ekspertów ocenia też pozytywnie działalność Adama Pawłowicza, szefa Ruchu. Albo mówiąc ściślej – próby prowadzenia tej działalności. – Niespodziewanie okazał się prezesem z wyobraźnią i polotem, który nakreślił długoterminową strategię dla firmy – twierdzi Andrzej Nartowski z Polskiego Instytutu Dyrektorów. – Co z tego jednak, jeśli miał ręce i nogi skrępowane przez Skarb Państwa, który nie zgodził się nawet na sprzedaż przez spółkę zbędnych nieruchomości. Trzeba mieć nadzieję, że może teraz odzyska swobodę działania. W opinii Krzysztofa Kaczmarczyka z Deutsche Banku kilka plusów na koncie ma też prezes KGHM Krzysztof Skóra, choć nie udało mu się skierować zarobionych przez spółkę pieniędzy na konkretne inwestycje: – To pierwszy zarząd, jaki pamiętam, który przedstawił długoterminowy plan działania, określił, jaką dywidendę będzie rekomendować w zależności od osiągniętego poziomu zysku. Pierwszy, który wycofał się z kontrowersyjnej inwestycji w Kongu i miał plan dywersyfikacji działalności poprzez wejście w energetykę. Jako typowo polityczny postrzegany jest natomiast zarząd Orlenu.
– Wprawdzie koncern w tym roku znacznie poprawił wyniki części detalicznej, ale to nie zasługa samego prezesa Kownackiego – mówi analityk jednego z banków, prosząc o nieujawnianie nazwiska i nazwy instytucji. I dodaje, że rynek w ogóle nie rozumiał powodów propozycji szefa Orlenu, by połączyć ten koncern z grupą Lotos. Niezmiennie broni się Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu. Ma duże szanse na zachowanie stanowiska prezesa nie tylko dlatego, że ma poparcie gdańskiego środowiska, któremu zależy na utrzymaniu silnej pozycji i samodzielności największej firmy w regionie, czyli Lotosu. Olechnowicz ma bardzo dobrą opinię jako menedżer, poza tym wszyscy pamiętają, że skutecznie lobbował kilka lat temu przeciwko sprzedaży Rafinerii Gdańskiej Brytyjczykom – spółce Rotch Energy. Nie najlepszą opinię mają analitycy o szefie PGNiG, tym bardziej że niemal w ogóle się z nimi nie spotykali. – Rynek nie miał dostępu do zarządu spółki, więc nie wiadomo, jakie były jego plany długofalowe. Natomiast te projekty inwestycyjne, o których w mediach informował PGNiG, są dobre, ale tylko z punktu widzenia dywersyfikacji dostaw surowców do Polski – mówi anonimowo inny analityk. – Trudno ocenić działalność obecnego prezesa PKO BP, ponieważ za krótko jest na tym stanowisku. Nie wyróżniał się też specjalnie – mówi Jacek Tyszko, analityk Domu Maklerskiego BOŚ. Jego zdaniem o poczynaniach Rafała Juszczaka było cicho. Na plus zalicza mu, że niczego kontrowersyjnego nie zrobił. – Jedynie o dobrych wynikach PKO BP było głośno – twierdzi Tyszko. Dodaje, że wykształcenie ma odpowiednie, żeby być szefem tak dużego banku, ale co do doświadczenia ma wątpliwości. Niewiele do powiedzenia o Rafale Juszczaku ma natomiast Andrzej Topiński, były prezes PKO BP. – Oprócz deklaracji o redukcji zatrudnienia, co robili także poprzedni prezesi, niewiele wiem o działalności PKO BP. Nie wiem, jak bank planuje walczyć z nowym liderem, czyli Pekao SA – BPH. Fakt też jest taki, że praktyką całej branży jest to, iż nie mówi się za wiele publicznie, co dzieje się wewnątrz spółki – mówi Topiński.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA