fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Igrzyska błaznów

AFP
Najnowsza odsłona wojny futbolowej we Włoszech skończy się jak zwykle: ogłoszone zostaną nowe sankcje, przez chwilę będzie spokój, a potem dojdzie do nowej tragedii
We włoskim futbolu ubiegłej niedzieli znów padł trup. Tym razem policjant zabił kibica. Po raz kolejny się okazało, że narodowy sport Italii jest zakładnikiem sfanatyzowanych anarchistów. Futbol stał się dla nich pretekstem do wyładowania agresji, frustracji i nienawiści, a stadion – bezpiecznym azylem dającym krzepiące poczucie siły, władzy i jedności.W niedzielę rano kibic Lazio, znany rzymski didżej, 26-letni Gabriele Sandri, wybrał się z kolegami do Mediolanu na mecz swojej drużyny z Interem. Tuż po godz. 9 zjechali do przydrożnej restauracji. Równocześnie na ten sam pomysł wpadli jadący na spotkanie Parma – Juventus fani turyńczyków. Na parkingu doszło do przepychanki. Odgłosy bójki usłyszał patrol policji drogowej, który zatrzymał się po drugiej stronie autostrady w bliźniaczej restauracji. Policjanci włączyli syrenę, a jeden oddał dwa strzały. Druga kula z fatalnym skutkiem ugodziła Sandriego na tylnym siedzeniu odjeżdżającego samochodu.Wie...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA